środa, 16 maja 2012

Doopa...

albo chooynia z grzybnią, a tak ogólnie wszystkie te trzy rzeczy jednocześnie.
Ktoś sobie postanowił, że będzie tak długo napierdalał we mnie i Teda, aż przyznamy mu rację, że powrót Teda do Polski był złym pomysłem. 
Myślałam, że tak źle, jak podczas długiego weekendu już nie będzie. Budowałam pozytywne nastawienie do świata i już widziałam światełko w tunelu, a tu nagle, dzisiaj kolejny kawał sufitu spierdolił mi się na mój, i tak już biedny, łeb.
Opadły mi ręce.
Zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam zanim padnę.
Potrzebuję kasy, pracy, nadziei...
Już dosyć, chcę się obudzić.

Przepraszam za wulgaryzmy, za tę notkę, za to, że Was nie odwiedzam.

Za muzykę nie przepraszam.
Za ostatni wers refrenu zwłaszcza!

34 komentarze:

  1. No już. Zaproś tu sobie Aniołka. Jego nochal pomaga się uśmiechnąć. Może "zagraj" z Nim? Józek ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Józiu, nie sądzę, żeby pomógł. Tu pomoże tylko decyzja o powrocie tam, gdzie nikt wracać nie chce. Ale ide go poszukać, jak nie dla mnie, to chociaz dla Ciebie...

      Usuń
    2. Przyda się nam obojgu. Józek ;o)

      Usuń
    3. Et voila! Mówisz, masz ;o)

      Usuń
    4. Tak trzymać :o) ! Józek ;o)

      Usuń
    5. Ale uśmiechnęłaś się gdy Go zobaczyłaś ;o) ? Przyznaj się ;o) ! Józek ;o)

      Usuń
    6. Jasne, że się uśmiechnęłam. 'Ryjek' ma śliczny. Dziekuję.

      Usuń
    7. Proszę bardzo :o) . Cieszę się że już zabiera się do roboty :o) . Trzymaj się dzielnie :o) . Józek ;o)

      Usuń
    8. Trzymam się, albo chociaż się staram. dzięki za maile :o))) Aniołek ma na imię Józek ofkors ;o)))

      Usuń
  2. nie wiem co mam napisać, trzymaj się, buduj jednak, kurwa kiedyś musi być lepiej

    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi? Kto tak powiedział? Jest tylko albo gorzej, albo bardziej do dupy.

      Usuń
  3. Jak się wali, to najczęściej wszystko.
    Czasem wymaga to zdecydowanych i szybkich reakcji. Strasznie mi przykro, miałam nadzieję, że się u Was poukładało.
    Nic mądrego nie napiszę, powiem tylko, że wierzę, że sobie poradzicie. Życzę wiele sił i mądrości!
    iw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madrości zwłaszcza, bo podejmowanie decyzji w takim stanie skończyło sie własnie tak, jak sie skończyło...

      Usuń
  4. Dobrze Cię rozumiem, tynk sufitowy mam na włosach od 3 lat. Nie wiem czy istnieją słowa pocieszenia, ale spróbuję tak: a zdrowie macie? Mysh zdrowa? Ty zdrowa? Ted zdrowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowie też już pada, bo w takim stresie pada wszystko.

      Usuń
    2. Pada, ale nie padło i tego się trzymaj, bo to podstawa. Wiem, że czasem nadzieja tak dobrze się schowa, że za cholerę nie można jej znaleźć i skorzystać w ciężkich chwilach, ale nie można zapominać, tego co jest najważniejsze, zawsze macie siebie - dalej czy bliżej - jesteście razem. Ty i Ted obok czy za ścianą ale przeciwko temu samemu i o to samo! Nawet jeśli wszystko się wali to MASZ Z KIM budować od nowa.

      Usuń
    3. Patrz, jak mądrze do mnie gadasz ;o) Dzięki Ci bardzo. Czasem trzeba, żeby ktoś z boku nas oświecił. Z tą nadzieją masz rację schowała się, ale JEST ;o)))

      Usuń
  5. znam ten ból aż za dobrze..., był czas, że sufit walił mi się na łep systematycznie przez prawie rok (tak, tak...) kiedy już myślałam, że dalej nie mogę, jakoś znajdowałam w sobie nowe siły, do tej pory sprzątam gruz ze swego życia (choć nie ja spowodowałam jego zawalenie...) i na koniec: "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej" :) i uśmiecham się do Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok Kochanie minął w marcu i wali sie dalej oraz końca nie widać.

      Usuń
  6. Pamiętasz, jak kiedyś uświadamiałaś mi, że zawsze mam coś, za co mogę dziękować. Poszukaj, bo też masz na pewno!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dlatego tak mi ręce opadły? Bo ja to robię. Myślę pozytywnie, ładuję akumulatory, podkręcam Jego i jak już mam wrażenie, że ogarniam, zdarza się taki dzień, jak wczoraj i... nawet spanikować sobie nie moge, ani kurwą rzucić, bo przecież pracuję i fason trzeba trzymać.

      Usuń
  7. Chyba nie potrafię Cię pocieszyć, bo u mnie jest ciągłe oberwanie sufitu - chwilowo, jakby mniejsze. Więc sama próbuję każdego dnia na nowo odkrywać w sobie pokłady cierpliwości i siły oraz dziękować, za to co mam... Jednak póki żyjemy, możemy walczyć. Trzymaj się - nie poddawaj się. Całusy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie o pocieszenie mi chodzi ;o) napisałam co się dzieje, bo mam blok na wszystko inne, na uśmiech, na wizyty u Was, na dowcipne komentarze. Zaraz się ogarnę, dostałam już nawet na szczęście świnko-aniołka (Józiu sorki ;o) bo to jest podobno miś ;o)))

      Usuń
  8. Dreamu:) Nie wiem ja skomentować, by nie powielić już tego co napisały przedmówczynie.Żeby nie popaść w banał pisząc,że po burzy, wychodzi słońce i tęcza...itp.itd.Napiszę Ci tylko,że w to wierzę...co w tego, że to banał, i to mi pomaga.:)Ta wiara.Obecnie i ja jestem w finansowej dupie, wokół same wydatki, raty kredytu do spłacenia. Na dodatek nikt mnie nie chce legalnie zatrudnić, bo chyba za stara jestem już do mojego zawodu.Ale naprawdę wierzę, że "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie":)Zobaczysz:) serdeczności ślę i myśli pozytywne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze będzie przepięknie... kiedyś już tak śpiewałam, a potem długo było ;o))) Może teraz też mam szansę ;o)

      Usuń
  9. Grubson mnie ostatnio prześladuje :)))

    U mnie od jakiegoś czasu słonko nie może zaświecić, ale wciąż się nie poddaję i pyskuję do losu. Co nam będzie bruździł!

    Czasem coś chyba musi się rozpieprzyć (i ten tynk zlecieć z sufitu), żeby można do końca zedrzeć ścianę i zacząć remont.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam siły na remont kendziu ;o(

      Usuń
  10. Bo to trzeba uważać na to światełko w tunelu, żeby nie pomylić z pociągiem.
    Zawsze jest tak, że jesteśmy przed, w trakcie lub po zawaleniu sufitu. Ale na szczęście nigdy nie jest tak, że bez przerwy ten sufit na głowie nosimy. Wszystko płynie, wszystko się zmienia i nie na próżno filozofowie o tym mówili.
    I ja miałam zawalony sufit, ale go odbudowałam - trwało to kilka lat wprawdzie, ale teraz jakby mocniej się trzyma, co nie znaczy, że znów się nie zawali.
    Życzę Ci cierpliwości i sił w wytrwaniu do zakończenia odpadania sufitu, bo że w końcu przestanie, to jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam aż moje g... odpłynie, skoro płynie wszystko ;o)))

      Usuń
    2. może więcej wody weź :))))

      Usuń
  11. ..nic mądrego nie powiem bo nienaumianam ale sufit przesunę i uwidzisz słońce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak atrakcyjnie brzmi Twoja propozycja ;o)

      Usuń
  12. A poklnij se, do woli. Możesz wykląć się choćby wyłącznie, choćby w mailu do mnie. Zachowam albo skasuję;-) wedle życzenia;-)
    A Janioł kiedyś chyba pomógł? On sprawy nie załatwi, ale podeprzeć może. Trzymam kciuki za niewyjazd. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewyjazd brzmi coraz mniej realnie ;o(

      Usuń