czwartek, 31 maja 2012

Jak tam twój prezydent, bejbe?

Jak jeszcze miałam cierpliwość walczyć z Onetem zajrzałam kiedyś na jakiegoś polecanego bloga. Na tymże, pewna Pani Emigrantka w (jak to mawia Akular) budowlanych słowach, rzucając kobietami lekkich obyczajów na prawo i lewo, ostro protestowała przed republikańskim śmieciem, jakie na jej osobistą, demokratyczną pocztę przysłał  kandydat na prezydenta z innej niż Obama opcji politycznej.
"Ja mam prezydenta, jest nim Barack Obama i nikt inny mnie nie interesuje" - sapała się Pani.

Jaka szkoda, że nie zapisałam sobie adresu jej bloga. Może nie odpowiadały mi aż tak budowlane epitety?
Dzisiaj chętnie bym tam wróciła, żeby zapytać, czy nadal jest dumna ze swojego prezydenta Buraka Obamy.
Wydawałoby się, że wykształcony facet, a nie widzi, że wpływ na 'polskie obozy zagłady' mieliśmy taki sam, jak murzyni na rozwój niewolnictwa.

Powtórzę zatem w eter moje pytanie, a nuż usłyszy: 'Jak tam twój prezydent, bejbe, nadal jesteś z niego dumna?'

Szkoda, że nie usłyszę odpowiedzi ;o)

Dear Mr President come take a walk with me... pokażę ci, że ludzie ludziom zgotowali ten los, tylko pomerdało ci się kto i komu.

6 komentarzy:

  1. "a nie widzi, że wpływ na 'polskie obozy zagłady' mieliśmy taki sam, jak murzyni na rozwój niewolnictwa" - wiem, że jest nad czym zapłakać, ale parsknęłam śmiechem, śmiechem ironii i sarkazmu, wyszło Ci to porównanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ktoś bardzo nieprofesjonalnie zajął się przemówieniem Baracka O. Wątpię w to czy on sam wiedział co czyta i "wsłuchiwał" się we własne słowa. Jak dla mnie duży minus za bezmyślność, a być może też ignorancję.Bowiem być może, w co trudno uwierzyć, szanowny pan prezydent usa nie zna prawdy o obozach i wierzy,że skoro na terenie polski to polskie one były.Wszak Polacy to antysemici, czyż nie?Wrrr. Mnie także bardzo ale to bardzo wkur..rzają niesprawiedliwe osądy, stereotypy dotyczące narodów wydawane na podstawie jakiś pojedynczych incydentów.Jak też przekłamywanie, zafałszowywanie historii.Oj, nie popisał się ani Barack O. ani pracownicy jego kancelarii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam tego posta.
    Był na blogu: http://bezodwrotu.blogspot.com/, który zresztą lubię tak samo jak Twój. :)

    M

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwiła mnie wypowiedź Obamy. Myślałam, że bycie prezydentem nie zwalnia z myślenia. Ale wielki szacun dla niego, za ogrom zaufania, jakim darzy swoich podwładnych... :), robiąc z siebie totalnego ignoranta. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam Tobie dać adres bloga Star, ale widzę, że już ktoś to za mnie zrobił ;-)
    Ale faktem jest, że nie podoba mi się w jaki sposób załatwiona została sprawa "przejęzyczenia się" prezydenta.
    A wystarczyłoby, żeby osobiście przeprosił i wszyscy nadal by go kochali ;-) Jednak wolał wysłać z misją tłumaczenia się, bodajże sekretarza, czy kogoś tam ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie fatalnie nie wywiązali się z zadania doradcy prezydenta Obamy, ale mimo wszystko szanuję go, a na bloga Stardust już Ci wysłano linka (lubię go również), więc ja nie muszę.
    A Stardust jest znana z tego, że lubi dosadne słownictwo, co nie zmienia tego, że lubię jej konkretne podejście do życia :)
    W natłoku zajęć sytuację z kompromitującą wypowiedzią Obamy śledziłam tylko za pomocą radia, nie znam nawet dalszego ciągu tej historii.

    OdpowiedzUsuń