niedziela, 22 lipca 2012

Dumna jak paffffff

O tym, że pracuję mimo, że powinnam odpoczywać już pisałam. Że wzięliśmy sobie na łeb dzieciaki mojego brata też pisałam. O tym, co się teraz dzieje chyba nie muszę pisać, bo wiadomo, że rozpierducha jest na maksa. Ja pracuję, Adam pracuje, Młoda pracuje. W domu zostały dzieci.
I podobnie, jak doceniłam organizację naszej firmy dopiero wówczas, gdy zaczęłam mieszać w papierach innej, zrozumiałam, że nasze dziecko jest geniuszem.
Rozumie, że z racji faktu, że nie mamy 'czasu' nie może zjeść całej tafelki Monte, a zamiast siedmiu gałek loda może sobie zjeść jedną. Docenia to, co robimy i, mimo, że sama pracuje od 10 do 18, pomaga na tyle, na ile pozwala jej czas. I, co chyba najważniejsze, myśli, za siebie i za nas, kiedy nie ma nas w pobliżu. Nasze dziecko jest odpowiedzialne!!!
Te, które przyjechały są jakby z innej bajki. Niby rodzice pracują, ale one są raczej takie 'do obsłużenia'. Przeraża mnie (zwłaszcza w przypadku tej młodszej) ich bezmyślność.
Zaraz po przyjeździe tę starszą nasze dziecko wzięło do galopu informacją, że są w jednym wieku i nie ma zakazu myślenia pod nieobecność dorosłych (i tu umieściła chyba siebie).
Ta młodsza swoją (wiem , że powtarzam rzeczownik bezmyślność, ale nie chcę napisać głupota) bezmyślnością poraża. Denerwuje się, że nikt nie pamięta, że ma już czternaście lat.
- Bo zachowujesz się, jak siedmiolatka!!! - wykrzyczała jej ostatnio Młoda.
Przelało się całemu towarzystwu i w piątek po powrocie z koncertu urządziliśmy Najmłodszej seminarium w kuchni, nad szklanką wody i kartonem chusteczek.
Początkowo było delikatnie, bo zaczęłam, pedagogicznie ja.
- Najmłodsza, czy ty wiesz ile będziesz żyła?
- Nie- odpowiedziała skonsternowana.
- To dlaczego marnujesz czas siedząc przed kompem, gapiąc się, jak ktoś inny gra w jakąś durną grę, zamiast przeżywać swoje życie?
- Bo ja to lubię... - ręce opadają.
- A czego się uczysz tak się inteligentnie gapiąc? - z pytaniem rzuciła się Młoda.
- ... - w odpowiedzi po kuchni przebiegło się echo.
Potem już lały się łzy, a Młoda dostała słowotoku.
- Co byś chciała robić w życiu najbardziej na świecie?
- Chciałabym śpiewać- Najmłodsza na to.
- Co oddałabyś, żeby śpiewać?- Młoda jechała po bandzie.
- Wszystko...
- Ile to jest wszystko?
- No...
- Widzisz, gdyby ktoś powiedział mi, że straciłabym włosy (a ma piękne, że oj!) i byłabym szpetna, ale odniosłabym sukces w tym, co to wszyscy wiedzą, że i tak odniosę, chodziłabym łysa i szpetna. A co robisz, żeby to marzenie spełnić?
- ... spełnić, spełnić- odpowiedziało echo.
- Ja się kurna uczę tego, czego nie muszę i kupuję książki za wszystko, co zarobię, bo mój rozwój jest teraz najważniejszy. Ile godzin ćwiczysz? Kto cię szkoli?
Potem padły słowa, te które lata całe syszała ode mnie, o obowiązkowości, o walce, o pracy i... byłam taka dumna.

Nasze dziecko bardzo się zmieniło. Nasza sytuacja finansowa, nasze problemy, nasza walka początkowo ją złamały. Teraz zbudowały ją jeszcze bardziej.

- Młoda mam dla ciebie propozycję pracy na sierpień (pracuje przez cały lipiec, żeby w sierpniu odpocząć).
- Co to za praca?
- Obsługa weekendowych eventów sportowych na plaży.
- Super, biorę!
- Nie musisz...
- Odrobię chociaż trochę tego, co wydam podczas wyjazdu, poza tym uważam, że każdy człowiek powinien chociaż przez tydzień popracować w usługach.
- ???
- Spotkanie ze zmasowanym atakiem ludzkiego kretynizmu uczy, jak żadna inna szkoła.

I Jak tu nie być z niej dumną? ;o)

21 komentarzy:

  1. Dreamu...Twoja Młoda nauczyła się tak szybko być odpowiedzialna i zdyscyplinowana, bo już wie ,że życiem to nie przelewki.Nie ma łatwo. Wszak człowieka hartuje cierpienie.Ja się nie dziwię,że dumna jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młoda ma genialną przyjaciółkę. Nie pasują do siebie tak bardzo, że aż się uzupełniają. Wiem, że to jak Młoda wzięła się z życiem za bary zawdzięcza też Świrusowi, ale dumna i tak jestem ;o)

      Usuń
  2. Być dumną i podziwiać - kontakty z ludzką masą (a ze zmasowanym kretynizmem to już w ogóle) to coś, czego za wszelką cenę chciałabym uniknąć w pracy. Co innego ponad setka znajomych gąb, a co innego co dzień dziesiątki innych i często głupich ludzi. Szacun i respect! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie ma wyboru i zetknięcie się z masą głupoty dostajemy, że tak powiem, w pakiecie ;o) Młoda daje radę nadzwyczajnie, ale widzę, że chwilami filcuje jej się już cierpliwośc ;o)

      Usuń
  3. czym skorupka za młodu ...
    gratuluję skutecznych metod wychowawczych a w związku z tym mądrego dziecka. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy one są skuteczne, nie wiem, wiem, że Młoda ogarnęła się również z pomocą przyjaciółki, która w życiu miała mniej szczęścia do wyluzowanych rodziców i spokojnego dzieciństwa. Przyjaciółka dla odmiany spokoju, kawy i rozmowy szuka u nas ;o) Taka wymiana ;o)))

      Usuń
  4. Wspaniale jest się przekonać, że nasze wychowanie odniosło sukces!
    Może Wasza rozmowa uratowała tę Młodszą od jakiegoś bezmózgowia, albo chociaż zasiała w niej myśl, że coś ze sobą trzeba robić!
    Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od rozmowy minęła chwilka, już mogę poweidzieć, że rozmowa skutkuje jedynie łazmi i tylko wtedy, kiedy trwa ;o)

      Usuń
  5. Myślę, że to dlatego, że Wy się nie poddaliście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję, masz powody do dumy :) A przede mną jeszcze tyle pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę! Wszystko, co robisz dzisiaj i co Cię męczy i jest niewygodne, da efekt za kilka lat, a wtedy paffff stanie się i Twoim udziałem ;o)))

      Usuń
  7. Każdy spotyka ludzi takich, na jakich zasługuje :)) Od każdego można się czegoś nauczyć, nawet od zmasowanego kretynizmu. Ale trafić na prawdziwych przyjaciół, to już trzeba mieć szczęście. Twoja Młoda ma i szczęście i umiejętność wykorzystania sytuacji :)) A i jeszcze potrafi to przekazać młodszemu pokoleniu :)
    Masz uzasadnione i całkiem oczywiste prawo do bycia dumną :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma daru, bo to, co mówiła było chwilami sarkastyczne i mało pedagogiczne, ale że mądra, to fakt ;o)

      Usuń
  8. Tobie gratuluję, znaczy Wam gratuluję [może jeszcze wypadałoby tu wróbelka wspomnieć ;o) ] a Młodej życzę powodzenia choć już wiem że da radę :o) . Chociaż usługi to bardzo specyficzna i niełatwa szkoła życia/współżycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróbelek nie wytrzymałby podniesionego tonu Młodej ;o)))

      Usuń
    2. Na niego by chyba tonu nie podnosiła ;o) ?

      Usuń
  9. Wiesz co? Po przeczytaniu tego teraz poczułem nieodpartą chęć objęcia Kitki i poklepania Jej po ramieniu...i powiedzenia: "Jestem z Ciebie dumny, siostra!" Poczułem bowiem do Młodej Twej nagły przypływ uczuć bratersko-siostrzanych :) Jak do siostry biologicznej, której nigdy nie miałem...

    Możesz Jej to przekazać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Piter, ale dopiero jutro. Dzisiaj świat jest be, jutro będzie lepiej i lepiej przyjmie pochwałę ;o)

      Usuń
    2. Trzymam Cię za słowo... ;)

      Usuń
  10. no jak to mówią "co dajesz to wraca"..;-)

    OdpowiedzUsuń