czwartek, 15 listopada 2012

Interview part II czyli Opowieści z Psychiatryka część 3

Kolejny gabinet. Ten nie wyglądał jak izolatka dla czubów. Był pastelowy, przytulny, nic w nim nie krzyczało, nie wdzierało się nachalnie do środka...
Za biurkiem młoda kobieta. Wstała, kiedy wprowadziła ją pielęgniarka.
Oho! Jest dobrze.
Podeszła i wyciągnęła do niej dłoń.
Zbaraniała przyglądała się wyciągniętej dłoni i dopiero po chwili dotarło do niej, że chyba nie zrozumiała zwykłego, ludzkiego gestu.
- Rozalia Górecka- Piechota- powiedziało to coś umocowane do dłoni.
O kurwa, starzy cię chyba nie lubili od wejścia... od wyjścia znaczy.
- Wiem, co pani sobie myśli, że rodzice mnie nie lubili, każdy tak myśli. Nic nie szkodzi.- uśmiechnęła się, jak człowiek, do człowieka.
- To nie tak- odpowiedziała- tylko pani imię jest takie... niedzisiejsze.
- Proszę się nie przejmować, ja chyba też nie jestem, pasujemy do siebie. Przejdźmy jednak do powodu naszego spotkania. Profesor Świrski skierował panią do mnie na dodatkowe badania. Pani pewnie ich nie chce, ja też potraktuję je rutynowo, zróbmy więc wspólnie coś, żeby poszło gładko.
Nie, kurwa! Nie rutynowo! Wyglądasz mi na człowieka, możesz ze mną gadać do nocy. Tam w sali mam tylko empetrójkę i sąsiadkę, na łóżku obok. Ta to jest dopiero pierdolnięta. Co ją wsadzą na wyrko, złazi, siada w kącie i kiwając się na boki nuci jakąś dziwną melodię.
- Odpowie pani na kilka pytań, a raczej dokończy pani zdania pierwszą myślą, która przyjdzie pani do głowy. Jeżeli jest pani gotowa, możemy zaczynać.
Sama była ciekawa tych pytań. Wyglądało na to, że będzie to pierwsze badanie, które nie będzie kolejnym praniem mózgu.
- Jestem gotowa.
- Bardzo dobrze- ton głosu Rozalii nie zdradzał napięcia, ani znużenia. Miała spokojną miłą twarz i jako druga, obok Maćka, nie traktowała jej, jak debila- Nadejdzie taki dzień, że...
Że mnie wypuszczą, a ja zniknę i nikt mnie nie znajdzie.
- ...że już nic nie będę musiała. Wszystko, co zrobię będzie wynikało z mojej chęci lub wewnętrznej potrzeby.
Oczy Rozalii rozbłysły, jak gwiazdy, chociaż twarz nie drgnęła w żadnym grymasie.
- Gdyby z nieba spadło mi 3000 złotych...
Ja pierdolę,  czemu tam mało?!?!
- ...wcisnęłabym je w gardło jednej pani z pewnego banku, żeby już nie dzwoniła z informacją handlową o zadłużeniu na kredycie hipotecznym.
Znowu ten błysk w oku?
- Najcenniejszą moją pamiątką jest...
Te o których marzę są dla mnie nieosiągalne, nie to nazwisko...
- ... moimi pamiątkami są wspomnienia. Ludzi, wydarzeń, emocji. Tych, nikt mi nie odbierze.
- Są filmy, których się nie zapomina. Dla mnie to... - głos Rozalii zrobił się miękki, jakby tonem zachęcała ją do kolejnych odpowiedzi, jakby akceptowała te poprzednie.
- Nie potrafię wybrać jednego- zaczęła i nagle przypomniał jej się 'Gwiezdny Pył' Kondratiuka- chociaż może jeden taki najważniejszy jest. Jest o szczęściu i prostocie. Oglądałam go dawno temu, ale pamiętam, że skojarzył mi się z piosenką, która śpiewała mi babcia, gdy byłam jeszcze mała. 'Był sobie dziad i baba...
- ...bardzo starzy oboje'- dokończyła Rozalia i obdarowała ją uśmiechem, jak słońce.
O matko, czy ja to wszystko powiedziałam głośno???
- Taki niby drobiazg, a mnie cieszy. Dla mnie to...
- ... jedna róża- odpowiedziała bez zastanowienia.
To zajebiste, że ktoś tak bardzo mnie lubi, że daje mi coś tak niepraktycznego, tylko po to, żeby wywołać uśmiech na mojej twarzy.Nie mówić głośno. Nie powiedzieć tego głośno!
- Pieniądze szczęścia nie dają, ale...
Kurwa, spróbuj bez nich.
- ... powtarzając za Lecem 'każdy chce się o tym przekonać osobiście'.
Rozalia parsknęła śmiechem.
- Nie znałam tego- skomentowała- dobre, prawdziwe. Rozśmiesza mnie do łez...
Moje myśli mnie rozśmieszają, komentarze, które nasuwają się same i na które świat nie jest gotowy.
- Ostatnio jeden dowcip mnie śmieszy, ale chyba nie chce pani doktor, żebym opowiadała pani dowcipy?
- Dlaczego nie, bardzo proszę...
- Naprawdę?
- Tak, proszę.
No tego jeszcze nie było, żebym shrinkowi dowcipy opowiadała, ale niech tam...
- Idzie piękna dziewczyna ulicą i słyszy:
Zajebala... E! Zajebala
Izabela, debilu!!!
Oczy Rozalii urosły, a potem wybuchła śmiechem, tak szczerym, tak radosnym, że ona sama ponownie ubawiona grą słów dołączyła do salwy. Chwilę zajęło obu, żeby przypomnieć sobie jakie łączą je relacje.
- Cudny- pochwaliła Rozalia.
- Dziękuję- odpowiedziała zaskoczona.
To spotkanie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Poproszę o sesje tylko z Rozalią.
- Przyjaciel to...
- Znowu muszę pojechać klasykiem... 'ktoś, kto wie o tobie wszystko, a mimo to cię lubi'.
Rozalia uniosła głowę znad notatnika.
- Według tej definicji chyba nie mam przyjaciół.
- Ja chyba też nie.
Chociaż może...on się chyba nie liczy, a z drugiej strony to chyba dobrze mieć faceta i najlepszego przyjaciela w jednym. A może to nienormalne jest?
- Jest posiłek i bywa uczta. Dla mnie to...
Ja gotuję, on wybiera wino, do stołu zapraszamy tych, których kochamy, lubimy, chcemy mieć blisko.
- Kaczka faszerowana i surówka z czerwonej kapusty, koniecznie według przepisu mojej teściowej.
- Ziemniaczki, czy kluski śląskie?- zainteresowała się Rozalia.
- Kasza... gryczana. Ta kaczka faszerowana jest kaszą.
- O! - Rozi wydała się zaskoczona. Otacza nas mnóstwo sprzętów gadżetów. nie wyobrażam sobie życia bez...
... muzyki.
- Chyba bez komputera...
- Ostatnie już pytanie: Jutro będzie nowy dzień i niech mi przyniesie...
Jeden mały akt łaski.
- ... spokój, dla mnie i dla tych, których kocham.
- Dziękuję, to wszystko.
No i co tam? Jakie wnioski? Pierdolnięta na maksa, czy tylko trochę?
- Na pożegnanie, gdyż zapewne już się nie zobaczymy, chciałabym pani powiedzieć, że gdyby kiedyś zastanawiała się pani, czy to pani oszalała, czy świat zwariował, zawsze proszę obstawiać tę druga opcję.
Rozalia pozbierała notatki, wyłączyła dyktafon, obeszła biurko i zrobiła coś, czego chyba nawet ona sama się nie spodziewała. Przytuliła ją i bez słowa wyszła.
Ok, czubku, lecz się sam, znaczy...

____________________________________________________

Niniejszym zakończyliśmy zabwę pod tytułem 'ja cię zapytam, a ty odpowiesz'.
Nie dam się więcej wciągnąć, chociaż 'Notatki Z Psychiatryka' były fajną wprawką ;o)

37 komentarzy:

  1. O Matko dreamu.... Ciebie też kocham... jakaś kochliwa jestem:)

    ps. Moja Babcia deklamowała mi ten sam wierszyk o dziadzie i babie:) A jak napisałaś ,że Twoje najcenniejsze pamiątki to wspomnienia to się popłakałam. Ale się nie martw to były łzy przez śmiech, czy śmiech przez łzy:) mła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprowadzanie ludzkości do łez nie było moim celem, ja tylko chciałam sobie zakpić z tego ogólnego pier...cia na nagrody na blogach ;o)

      Usuń
  2. D. Dziękuję))))jakoś sie wzruszyłam
    oraz nie będziesz chyba zaskoczona gdy Ci powiem, że Gwiezdny pył kocham także i Kondratiuka z Igą C. ))))))))

    Teatralna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ zupełnie nie jestem, jak Kolski to i Kondratiuk. Obaj Panowie tak raczej malują obrazem i dźwiękiem ;o) Oraz mi miło bardzo ;o)))

      Usuń
  3. Du bist der beste :o) . Wprawdzie nie pamiętam czy dokładnie tak to się pisze ale zrozumiesz ;o . A jeśli nie to zapytaj sąsiada zza miedzy ;o) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cokolwiek tam napisałeś po niemiecku brzmi jak rozkaz, a nie pochwała ;o) Ale domyślam sie po smajlu na końcu, że to jednak było miłe. dzięki ;o)))

      Usuń
    2. No dzięki że doceniłaś że nie dodałem na końcu wykrzyknika tylko smaila ;o) . Po angielsku brzmi bardzo podobnie, ma też cztery wyrazy i nawet składnia jest taka sama :o) . No może z jednym małym odstępstwem, można dwa pierwsze wyrazy napisać razem zamieniając pierwszą literę drugiego na apostrof ;o) .

      Usuń
    3. I'm the best f... all the rest czy jakoś tak? :o)))

      Usuń
    4. :o) zdolna dziewczynka ;o) .

      Usuń
    5. Senkju... fenkju... tenkju :o)

      Usuń
  4. Jestem pod takim wrażeniem, że mnie zatkało. Słów mi brak. Dreamu, jesteś mistrzem....
    No i ta intuicja!!! Mnie też starzy nie lubili....tak w realu rzecz jasna i to chyba bardziej niż starzy Rozalii ;-))))))
    Oraz bardzo poproszę przepis od teściowej na surówkę z czerwonej kapusty. Baaaaardzo proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zantuś, Twoje pytania były integralną częścią tego tekstu, więc po części zatkoło Cię z okazji Twojego geniuszu ;o) Imieniem się nie przejmuj, tak długo, jak nie masz na imię Dolores, wszystkie inne są OK (nie masz, prawda? ;o) Oraz przepis podrzucę Ci na maila, ale to nie dzisiaj, gdyż właśnie szaleję w kuchni na okoliczność przyjęcia niespodzianki z okazji 18-tych urodzin przyjaciółki naszej Młodej ;o)

      Usuń
    2. Dotąd żyłam w głębokim przekonaniu, popartym wszystkim słowy, które napisałaś, a które mogła przeczytać, że co jak co, ale nie przesadzasz w niczym, nie jesteś egzaltowana, trzymasz się ziemi, jakbyś ołów w butach miała, a Ty to o geniuszu jedziesz... potraktujmy to jak wypadek przy pracy ;-))))
      Na przepis czekam cierpliwie
      Nie, Dolores nie - dłużej i głupiej

      Usuń
    3. ...który, mam nadzieję, zostanie mi wybaczony ;o) Według mnie głupio jest tylko Dolores... no może jeszcze Doris, bo jedną znam i zawsze mnie wqoor... oraz polowała na mojego Feceta.

      Usuń
    4. A tylko Doris czy masz inne, z tego samego powodu, zohydzone imiona? Bo teraz zaczynam się niepokoić, że jak zaczniesz wymieniać, to odnajdę swoje, długie i głupie, też.

      Usuń
    5. Się nie uprzedzam do imion, tylko do właścicieli. Doris, ruda żmija z pewnego kraju z Alpami, postanowiła mi osłodzić życiorys, a, że mam sprytnego Faceta, przegrała z kretesem (zamiast wspólnej półrocznej delegacji w Pradze, dostała Jego prośbę o zwolnienie). Więcej pań nie wchodziło mi w paradę, albo nieszkodliwie na tyle, że ich imion nie pamiętam ;o)

      Usuń
  5. Pięknie to zrobiłaś :) Po mistrzowsku :))) I strasznie mi się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję bardzo. Nawet nie wiesz, jakie Wasze wszystkie komentarze są przyjemne, a to był tylko żart ;o)))

      Usuń
    2. Żart, powiadasz? A mnie to wygląda na konkretną i bardzo sprawnie przemyślaną inwencję twórczą :)))) No po prostu to był zajebisty pomysł :)

      Usuń
  6. Mogłabym się uzależnić od Twoich zeznań Dreamu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne uzalieżnienie nie jest dobre, nawet od czekolady, ale to miłe, co piszesz :o))) oraz kuźwa, wymyśl, jak wykołokać kupę kasy, to rzucę branżę edukacyjną i zajmę się grafomanią na pełny etat ;o)

      Usuń
  7. Nic nie stoi na przeszkodzie, zebyś te wprawki nadal ćwiczyła :)))) świetnie się czyta i odpoczywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesoo, odpoczywasz przy opowiadaniu o świrach??? ;o)))

      Usuń
    2. tak :))) po pierwsze dlatego, że nie czytam o sobie (jeszcze), a po drugie, przy Twoich wprawkach się śmieję, więc to idealny odpoczynek

      Usuń
    3. Jeszcze??? To jest jakiś plan, że kiedyś ;o) ???

      Usuń
  8. Witam:)
    Widuję Cię u Teatralnej, zaglądam tu od jakiegoś czasu - pora się przywitać:)
    Widać, że masz spore poczucie humoru:)
    Czyta się świetnie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A witam, witam ;o) zapraszam. Dziękuję za pochwałę. Chciałabym jedynie zaznaczyć, że wszystkie trzy teksty powstały na jako żart, na okoliczność nagród i łańcuszków blogowych, które mnie tyleż bawią, co wqoor... ;o)))

      Usuń
  9. Szacun, pełen szacun, co prawda na koniec brak wskazań co do dalszego leczenia, ale to już chyba tajemnica lekarska jest;)
    Oraz dzień dobry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie, Desperu. Pani doktor doszła do wniosku, że nasza bohaterka jest normalna, albo jeszcze inaczej, stwierdziła, że myśli podobnie jak pacjentka, albo jest nawet bardziej walnięta ;o))) Oraz dzień dobry bardzo.

      Usuń
    2. Z racji profesji swej, cyklicznie przyjemność posiadam spotkań w tak wąskim, aczkolwiek zaszczytnym gronie. Za każdym razem wychodzę z przekonaniem, że jest jeszcze dla mnie szansa:))

      Usuń
    3. Widzisz? Pani doktor też może stwierdziła, że jest nadzieja... dla obu ;o)))

      Usuń
  10. Chętnie mogę być otoczona takimi "wariatami" :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że chodzi o moja bohaterkę czy o moi? ;o)

      Usuń
    2. O tua/toi (taki ze mnie poliglot) ;D

      Usuń
    3. Też chciałam napisać mła, ale mój wewnętrzny poliglot mi nie pozwolił ;o)))

      Usuń
  11. Z nog zwalasz i poprawiasz humor!! Dzieki ogromne !!Do lez sie smialam, jak juz dawno nie..
    Frayedka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Good to see you Fry oraz ciesze się, że mogłam chociaż trochę osłodzić Ci świat ;o)))

      Usuń