czwartek, 14 lutego 2013

Przymus

Ostatnie dzisiaj zajęcia. Wpadają dwie sfrustrowane gimnazjalistki.
- U pani też będzie o Walentynkach?
- Nie, dzisiaj czytamy tekst o piramidach.
- Uff, to dobrze- odetchnęły z ulgą- bo dzisiaj przecież jest zwykły czwartek.
- No nie jest- ja im szczerze na to- ale co mam wam powiedzieć, że święty Walenty jest patronem chorych psychicznie?
- Nie no zakochanych przecież- dąsają się Tygrysy- wszystko jest dzisiaj czerwone i w serduszka i to jest takie frustrujące.
- Jak chcecie nauczymy się zaraz wierszyka:
Roses are red
Violets are blue
You don't give a shit about me
And I fuck you too*
(ej dobra jestem, wymyśliłam poezję w języku obcym)
Moi uczniowie bystrzy są więc Tygrysy zrozumiały.

O co chodzi?
Czy wszyscy muszą rzygać tęczą?
Jaki jest cel tego ogólnego pierdolnięcia?
Komercha, panie.

Nie zaprzeczę, dzień zaczęłam dzisiaj od otrzymania róży i było to miłe, ale jak czuje się ktoś, kto takiej róży nie dostał.
Co to kuźwa jakiś przymus dostania róż, czekoladek i innych pluszaków jest?
Kiedyś bawiło mnie to święto.
Dzisiaj, kiedy patrzę na Tygrysy płci żeńskiej, jak przeżywają że nie dostały żadnej pieprzonej walentynki, jest mi zwyczajnie przykro.

Jeżeli Ty też nie dostałaś/ łeś dzisiaj walentynki, kwiatka, misiaczka, czekoladki to jest dla Ciebie kiss-
Kiss from a Rose.

* Na górze róże
   na dole fiołki
  ty masz mnie w dupie
  i ja też cię pieprzę
( w bardzo dowolnym tłumaczeniu ;o)


20 komentarzy:

  1. Tę piosenkę lubię w tej wersji: http://www.youtube.com/watch?v=vDLSlg78gFU
    I nie dostałam walentynki. A na widok czerwonego serduszka ptaszyna wyrywa się na wolność.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Twojej wersji nie znałam, a piękna ;o))) oraz witam

      Usuń
    2. Dobry wieczór. Trafiłam przypadkiem i zostałam fanką.

      Usuń
    3. Jesoo, Fanką? Się czuję... dziwnie ;o) ale zapraszam do wspólnej zabawy.

      Usuń
  2. Czy hiacynt w doniczce, który rozkwitnie za czas jakiś to jest walentynka?

    OdpowiedzUsuń
  3. nie dajemy sobie walentynek, być może dlatego, że żadne święta nie robią na nas wrazenia... zapominam o swoich własnych imieninach, o urodzinach staram się zapomnieć...
    jednak wolę święta bez okazji świąt :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, toż Ty miałaś imieniny kilka dni temu!!! O jaaaaaa :o( No ale chorzeliście, to mogłaś zapomnieć ;o)

      Usuń
    2. i naprawdę zapomniałam :))))

      Usuń
  4. Wiesz, ja nie dostałam. Ale niech inni się pławią w radości z tego, że mają.

    OdpowiedzUsuń
  5. tez nie dostala, liczylam...
    Ale nic to, ciesze sie cudza radoscia:)
    Dzieki za muze:)
    I masz racje, u mnie komercja na maxa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, co lubiłam po Twojej stronie wody? Różnorodność. Nie musiałaś kupić kartki z wyznaniem, żeby zrobić komuś żart lub zwyczajnie dać mu do zrozumienia, że go lubisz. U nas albo serce, róże i czerwień, albo nie istniejesz.

      Usuń
  6. Dreammu ... miłość pod przymusem t je gwałt:)

    Ja tam skorzystałam z pretekstu świętowania i robiłam sobie wczoraj dobrze. Czyli leniłam się na całego. Piłam dobre winko i zajmowałam się samymi przyjemnymi rzeczami. Takie tam plusy bezrobocia...hehe. Minusem było to,że nic sobie nie kupiłam,bo mamony ni ma:)

    Jak zawsze coś za coś, kurza twarz:)

    mła !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapiernicz nie pozwolił mi świętować, oraz Ted wrócił o północy, więc juz było po ;o)))

      Usuń
  7. a ja dostałam, i róże czerwone, i serducho czerwone w postaci lizaka :)... ale gdybym nie dostała też byłoby dobrze, bo kocha się na codzień a nie od święta, i ja to kochanie czuję :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty Frytuś mądra jesteś, a Głupiki czują tę czerwoną lawinę i płaczą, że ich nie porwała. Bo presja jest wszędzie, nawet, kurna, w wiadomościach.

      Usuń
  8. nadal lubię. bo każdy powód jest dobry, żeby było miło. komercja? who cares ??

    OdpowiedzUsuń