środa, 27 lutego 2013

Wieści z frontu brak

Tym, którzy trzymali kciuki spieszę donieść, że wynik poznamy 28 lutego o 14:40.
Ze względów proceduralnych możemy go równie dobrze nie poznać. Wówczas odbędzie się kolejna rozprawa.
Mogę jechać...
Będzie zabawnie.
Nie, nie w sądzie.
Spotkanie z moim bratem i jego rodziną po grudniowych wyczynach Angela było zabawne.
Niby nic do siebie nie mamy, a w powietrzu iskrzy...

Wznieśliśmy się na wyżyny, wpadając do mamusi Angela (tej od wbijania noża w serce), do pracy, z bukietem urodzinowych tulipanów.

- Klasy się nie pokazuje- skomentowała nasz wybyk Zo- klasę się ma.
- E tam ma, wredni jesteśmy i tyle ;o)))

Wiosna idzie, słyszycie ją?
Muza na vivat.

22 komentarze:

  1. Trzeba było dołożyć butlę wina, starannie zakorkowanego, no wiadomo po uprzednim "podrasowaniu" go trutką na szczury. Jest bezpieczna bo zawsze można powiedzieć, że pomyliła ze skitelsami, a z natury jest łakoma:)
    Oraz dobrydzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I odrobina cyjanku i arszeniku w serniku ;)

      Usuń
    2. Może tak dla pewności 2 deko rtęci jeszcze :) Niektóre twarde som :)

      Usuń
    3. Jesoo, a ja myslałam, że jestem wredna. Sonatku, Desperu, wiem już, że nie ;o)))

      Usuń
  2. niestety, takie wredne małpy twarde som.... ona klasę ma niewątpliwie.. na poziomie parkingu podziemnego oooooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie dołączyłam do klubu w podziemiu ;o)))

      Usuń
  3. Trzymam kciuki nieodmiennie, choć nie w temacie jestem.
    Klasę się ma. Dokładnie. A wrednym być trzeba czasem, inaczej się nie da.
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat zaczął się jeszcze na starym blogu, szkoda gadać, zwyczajnie trzymaj kciuki, jak to czynisz ;o)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki.
    Nienawidzę atmosfery, gdy w powietrzu iskrzy, bo to niechybnie grozi pożarem, więc...unikam jak mogę. Oraz nie wchodzę w żadne interakcje z "judaszami". Podziwiam zatem Twoją klasę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam wyboru, tylko 'judasz' mógł mi pomóc i, co stwierdziłam z zaskoczeniem, wrócił do mojego teamu ;o) Znaczy kracze, jak wrony, gdyż nie ma wyboru, co, jak twierdzi Ted, zupełnie go nie tłumaczy. Mówimy tu o moim bracie ;o)))

      Usuń
  5. Nie mam pojęcia o co to procesy, nawet usiłowałam czytać wstecz, ale poległam. W każdym razie trzymam co tam się normalnie trzyma w takich sytuacjach i życzę by bez niespodzianek się obyło. Choć z mojego doświadczenia takie rzeczy (tzn bez niespodzianek w sądzie) to się nie zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Procesy sa o to, że pewna instytucja, mająca w statucie pomoc innym, chciała mi dopierdolić, pomagając sobie. Żle trafili, bo ja jestem grzeczna i boję się sądów, ale mam znajomego, który uwielbia takie akcje. No i się chandryczymy, od kilu lat, bo to ja mam rację.

      Usuń
    2. Ten znajomy, co to uwielbia takie akcje to wypisz wymaluj mój zięć;-))))))) Ostatnio prawie się popłakałam prosząc, by nie wszczynał procesu w moim imieniu z bonprixem o zwrot 24 złotych.
      A Twoja "zabawa" już od kilku lat mówisz. No to za samą cierpliwość powinniście wygrać. Nie mówiąc o tym, że każda wygrana z wszelaką instytucją jest dla ludzi zwykłych niezwykle budująca. Trzymam więc, co tam się trzyma, tym bardziej.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dzisiaj nawet jeszcze bardziej ;o)))

      Usuń
  7. Dobre zagranie z bukietem :)
    A wiosna mnie na razie omija, chociaż trochę mi podgrzała otoczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukiet kwiatów jeszcze nikomu nie zaszkodził, chociaż był powodem niejednego pojedynku ;o))))) U mnie dzisiaj niebo, jak w Chile ;o)

      Usuń
  8. Słyszę oraz czuję, chociaż za oknem nie widzę:)Ale wiosna tuz tuż.A dzisiaj po 14.40 będzie jeszcze bardziej wiosennie:)kciukam:)

    mła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli mój brat nie bedzie mógł pójść na odczytanie, dowiem się dopiero jutro ;o(

      Usuń
  9. Znaczy wynik poznasz dzisiaj. Daj znać, bo kciuki trzymam!
    Oraz zdecydowanie ma rację Zo. Klasę się MA! I Wy ją pokazaliście. Szkoda, że miny matki Angela nie mogłam zobaczyć.
    Oraz też bywam wredna;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie też jej nie widziałam (tej miny, znaczy) gdyż będąc we szoku namiętnie oglądała receptę ;o))) Oraz tak, jak już napicałam Nice, jak mój brat nie zerwie się z pracy, żeby być na odczytaniu wyroku, dowiem się dopiero jutro rano ;o(

      Usuń