wtorek, 26 marca 2013

Pierwsze prezenty od zajączka

W dniu 23 marca na ciężką niemoc zapadł mój ulubiony komputer stacjonarny. Obawiam się, że to już jego koniec.
Stał sobie w kuchni, w kąciku, miał podłączone piękne głośniki.
Muza grała w kuchni radośnie.
Blogowanie było w centrum życia.
Kurna!
Nie lubię laptopów.
Tak bardzo nie lubię, że wczoraj, wiedząc, że ten stacjonarny już ledwie dyszy, zapomniałam jednego z biura.
Chciałam sobie do Was pozaglądać, popatrzeć, jak normalni ludzie szykują się do świąd, a tu... dupa.
Nie dopchałam się do laptopa Młodej, a Tedowy mnie wkurza najbardziej na świecie, więc nawet nie próbowałam.
Wygląda na to, niestety, że następnym poważniejszym zakupem, będzie laptop dla mnie, a tak się broniłam.
Szykujecie się do świąt?
My wczoraj zrobiliśmy zakupy.
Tak, kolejny raz zostajemy w domu.
Ted pracuje w niedzielę i od chwili, kiedy się o tym dowiedziałam, odechciało mi się świętowania.
Potem oczywiście przyszło otrzeźwienie, że to tylko śniadanie, na obiad już będzie, ale skrzydełka chwilowo oklapły.
Za długo jednak na Niego czekałam, żeby  ten drobny fakt mógł popsuć nam święta.
Będzie kaczka faszerowana, zrazy wołowe, surówka babci (Zante jest świadkiem, że jest mega) i wino...
Sernik, mazurek, babka drożdżowa...
Pisanki zrobi Moda, bo któż inny mógłby je zrobić, jak nie mistrz igły grawerskiej?
A porządki wiosenne?
Zrobię, jak pokaże się wiosna.
Na ławie w salonie pyszni się bukiet bukszpanu, czeka na żonkile, albo żółte tulipany.
Bieżnik z żonkilami prawie gotowy.
Idą święta i chrzanię to, że będą białe.
Nic (komputerze!) i nikt (wy, którzy zdecydowaliście, że Ted pracuje!) nie popsuje mi nastroju.
Muza dla Was i dla mnie, na vivat!

47 komentarzy:

  1. A na śniadanka świąteczne co Pani Domu poda?
    Surówka-poświadczam-zajebista. Ja tylko nie umiem jej zrobić trochę. Jem 3 dni, bo pycha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako, że nie znoszę białego barszczu, a z zup na śniadanie toleruję jedynie owsiankę, śniadanie wielkanocne musi obejść się bez zupy. Obok pisanek, wędlin, sałatki jarzynowej (którą uwielbia Młoda), sosu tatarskiego, ćwikły i chrzanu na stole niepodzielnie panuje pieczona biała kiełbasa. Bez niej nie ma świąt. O reszcie (czyli winie) na firmowym blogu napisze dzisiaj Ted. Odsyłam i zapraszam ;o)))

      Usuń
    2. A ta pieczona kiełbasa to jak się robi?;-))) Taka w piwie? Bo szukałam przepisu i wszędzie trafiałam na taką właściwie nie pieczoną tylko duszoną albo w piwie albo w bulionie i jakoś taka mi nie pasuje. No to jak Twoja jest?

      Usuń
    3. ja piekę w naczyniu żaroodpornym, (takim do tarty), obłożoną cebulą i czosnkiem, posypaną majerankiem. Zwinięta w spiralę pięknie wygląda na stole

      Usuń
    4. Bez podlewania czymkolwiek?

      Usuń
    5. Oraz surową czy parzoną?

      Usuń
    6. Surową. Pieczesz ją 60 minut w piekarniku. Pierwsze 30 obłożoną masłem, delikatnie podlaną wodą (kiełbasa puści wodę), po 30 min dorzucasz cebulę pokrojoną w półplasterki i dwa ząbki czosnku, posiekane całość lekko posolona i popieprzona. Całość przykryta i pieczona w temp 175 stopni.

      Usuń
    7. Ołłłł, zeszłabym o mało dławiąc się własną śliną, co to mi w nadmiarze napłynęła w czasie czytania

      Usuń
    8. ja potem odsłaniam, lubię, kiedy jest przypieczona :))

      Usuń
    9. Moi lubią, jak ona jest taka mięciutka :o)

      Usuń
  2. Ja zawsze twierdziłam, że nie znoszę laptopów. Dopóki walka o stacjonarny zmęczyła mię bardzo. Od tamtej pory zastanawiam się, jak mogłam bez laptopa żyć??
    Kiedy zasilacz padł musiałam jednak przeprosić się ze stacjonarnym i miałam problem z ogarnięciem klawiatury, która była moja główną niechęcią do skorzystania z laptopa. :)))
    A co do swiąt...hmmm...jajka..sałatka...jakieś mięsko...nie lubię tych świąt..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też nie lubiłam. Dzisiaj celebruję nadejście wiosny, w domu jest pełno żółtych kwiatów, a z radia sączy się jazz.

      Usuń
    2. To tak, ale nie z powodu, czy okazji świąt:)

      Usuń
    3. Ale ten jazz, znaczy? Jazz jest zawsze z okazji przyjemnych ;o)))

      Usuń
  3. Zdecydowanie wolę stacjonarny komputer, chociaż laptop też jestem zmuszona posiadać z racji jego mobilności. Oraz święta (te zbliżające się znienacka) mi zwisają i powiewają wiadomoczym. Tak mam i nic na to nie poradzę, ale nie mam też z tego powodu wyrzutów sumienia.
    Dobrze, że chociaż wiosna zdecydowała się w końcu rozgościć u mnie na stałe ;-))) Ups....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja hałda śniegu nadal tu jest oraz zero stopni, ale w domu ten bukszpan i... jest nadzieja, że do mnie też kiedyś zawita ;o))) Świętujemy na luzie, gdyż Ted w pracy, Ciocia (Brzydka Siostra) w sanatorium. Wpadnie Babcia, zjemy coś, pośmiejemy się, połazimy po plaży, może nam nic łba nie urwie, i będzie git. Szkoda, że nie z Mamą, ale się porobiło, więc jest dobrze jak jest.

      Usuń
  4. my na święta wyjeżdżamy, więc przygotowania dopiero na miejscu:))
    oraz bardzo pozytywna muza:))
    i fajnie, że klimat przedświąteczny u Was!:))
    buziole znad kawki ślę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat, raczej przedświąteczny na siłę, ale się nie dajemy :o)))

      Usuń
  5. Święta... latoś takie mało wiosenne, nijakie, więc podchodzę do nich jak do jeża i tak sobie w duchu myślę, że chcę już wtorek za tydzień. Pewnie coś upiekę, żurku ugotuję i tyle.
    Jakoś nastroju nie mam.
    Widzę, że psucie się tego i owego zaczyna się udzielać/rozprzestrzeniać :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, u mnie z grubej rury, ale biore to na klatę ;o)))***

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź - kupię kaczkę na świąteczny obiad :) A porządki niech się idą paść - temat wróci, jak wiosna wreszcie raczy nadejść.

      Usuń
    2. Kaczka musi być, a reszta jest zmienna ;o) oraz cieszę się, że mogłam Cie zainspirować ;o)

      Usuń
  7. Najważniejsza jest miłość;) Śniadanie szybko minie, a potem będziecie się cieszyć swoją bliskością;))

    Przepis na surówkę mogę prosić?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis jest sekretem Babci Z, zlamalam się dla Zante, bo Ona ma pilną potrzebę oraz mus ;o)

      Usuń
    2. Ja tez mam potrzeby! I mus!

      i Grzesia;))

      Usuń
    3. Uwierz mi, Grześ jej nie zje. Jest z czerwonej kapusty, z octem.

      Usuń
    4. Czyli dwa składniki już mamy:)

      Usuń
    5. Podam Ci jeszcze trzeci i ostatni, kcesz? Jabłko :o))) Diabeł tkwi w szczegółach ;o))

      Usuń
  8. Normalnie jesteś debeściarska... i biorę sobie oto z Ciebie przykład.:) Jak będę czekać aż mi nastrój świąteczny się udzieli wraz z wiosną za oknem to się nie doczekam.
    Biorę sprawy w swoje rączki dosłownie..koniec czekania aż natchnienie na święta spłynie na mnie:)

    W końcu święta znowu u nas. Trzeba stanąć na wysokości zadania:)


    mła!

    ps. I podczepiam się do Misi z prośbą o przepis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kto tu rządzi ja czy nasttrój świąteczny? Jak ja, to życzę sobie go mieć tu i teraz. Howgh! Oraz surówki nie mogę... Babcia Z. owiała ją tajemnicą ;o)

      Usuń
    2. A czy Zante obiecała milczenie???;))

      Usuń
  9. Pozdrawiam Teda pracowniczym heya:)
    Ja tez pracuje, a potem swiateczny obiad z moim nowojorskim synem:) Restauracja juz zaklepana!
    Ale swieta sa w nas!
    Sloneczko podrzucam do koszyczka:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przyda się, dzięki. Takie cieolutkie z Florydy... mniam :o) Oraz smacznego i radosnego, jak już będziesz mogła :o)

      Usuń
  10. ja pracuję w poniedziałek i to nie tylko rano :)
    święta wielkanocne bardzo lubię, ale kiedy wiosna jest za oknem. Masz dobry pomysł, zeby ściągnąć ją do srodka, skoro nie chce sama przyjść :))
    No cóż... zapracować się naśmierć nie mam zamiaru, ale do śniadania i obiadu zasiądziemy razem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja mam zawsze dobre pomysly :o)))

      Usuń
  11. Ja siedzę i pracuję, wykorzystując chwile spokoju - takie "święta" ;))) Narobiłaś mi tym pisaniem smaka na sałatkę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odejdź od kompa i sobie ją zrób, albo Ci podrzucę, ale dopiero w sobotę, bo lubię świeżą :o)

      Usuń
  12. od lata działam tylko na laptopie, jeno w pracy mam stacjonarny. tak czy siak smutna sprawa. Kobieto, trzymaj się mocno, i bądź tutaj mimo technicznych ograniczeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię być ograniczana i żaden laptop nie stanie mi na drodze :o)))

      Usuń
  13. pełna przedświąteczna mobilizacja :-) u mnie przygotowania raczej w proszku. ale nadrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam mobilizacja, nastrój trzeba przywołać, a energia się znajdzie ;o)

      Usuń
  14. U mnie zakupy również poczynione,ale oczywiście Dar-o powykreślał mi z listy dużo pyszności ,bo twierdzi że znowu narobię tego za dużo, a tu dwa dni świąt. Nic to ,najważniejsze że jutro wędzimy sami szynki i dla młodego pierś.Żonkile w doniczkach wdzięczą się licząc na słońce:)
    pozdrawiam świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kochana! O wędzonym osobiście to ja sobie mogę pomarzyć. Ale obok mnie jest mały sklepik i tam na miejscu wędzą i ja se tam pójdę ;o)))

      Usuń