czwartek, 4 lipca 2013

Mecz tenisowy czyli kabareton

Jestem kibicem sportowym.
Oglądam wybrane dyscypliny. Pasjami.
Od zawsze, czyli od powstania, siatkarską Ligę Światową, lekkoaltletyczną Diamentową, kibicuję FC Barcelonie i oglądam piłkę ręczną oraz mecze tenisa. Od lat byłam wierną fanką Federera, ostatnio, bezczelnie go zdradziłam, gdyż bliższa koszula ciału.
Przepraszam, jeżeli część z Was nie rozumie o czym piszę, już zmierzam do brzegu.
Wczoraj był wyjątkowy dzień. Dwóch Polaków grało o półfinał Wimbledonu. Wygrał ten młodszy, chociaż obaj grali pięknie- odwołałam zajęcia, żeby to zobaczyć.
Komentował Pan Bogdan Tomaszewski i, z całym szacunkiem dla Jego osoby, najpiękniej było, jak milczał, a oni robili swoje.
Jednocześnie toczył się drugi ćwierćfinał i panowie (gdyż Pan Bogdan nie komentował sam) podawali wyniki częściowe. Nasi skończyli w trzech setach i TV pokazała, jak o swoje miejsce w półfinale walczy przeciwnik dla Janowicza.
Cóż to było za doświadczenie! Polecam każdemu.
Nie wiem, co zrobiło na mnie większe wrażenie, to jak Murray wyszedł na 3:2 ze stanu 0:2, czy to, co i jak wygadywał komentator.
Słyszałam go już kiedyś, komentującego mecz Agnieszki, ale wczoraj osiągnął apogeum. Początkowo nas (oglądałyśmy z Młodą) denerwował, a potem zaczęłyśmy się tym bawić.
  • Kort okrył się kołdrą milczenia- to po prośbie sędziego o ciszę, tylko skąd oni wzięli taką wielką kołdrę?
  • Andy zbliża się do ogrodu rozkoszy- nie wiem po co gdzieś łaził, miał przecież grać.
  • Judy wyrzuciła z siebie lawę emocji- czytaj ucieszyła się z dobrego zagrania syna, azbestowa kobieta, normalnie.
  • Andy mieszka dzisiaj daleko od perfekcji- co nas to obchodzi, gdzie mieszka Andy?
  • Skrada się do ogrodu Fernando, żeby skraść mu punkty- moja wyobraźnia mnie kiedyś wykończy, bo ja tego skradającego się Andiego widzę, wygląda, jak różowa pantera.
  • Fernando wznosi się dzisiaj na Czomolungmę swoich umiejętności- a buciki takie raczej nie do wspinaczki...
Ja chcę więcej tego pana!
Dzisiaj.
Jak Agnieszka będzie grała o finał.

23 komentarze:

  1. A ja chcę więcej Twoich i Młodej komentarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę, ale dzisiaj to ja mam te zajęcia z wczoraj, więc nie wiem, czy zdążę ;o)))

      Usuń
  2. Wpadłam kiedyś w zachwyt jak usłyszałam, że "na boisko weszli Beldzy i Holendrowie" a później ktoś "szczał na bramkę" ;-) Z powodu takich kwiatków gotowa byłam nawer polubić piłkę nożną, ale ...nie udało się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmumiem komentatora piłkarskiego, akcja+emocje= kfffiat werbalny. Ale ten od tenisa tak na spokjojnie, z niewymuszoną nonszalancją :o)))

      Usuń
    2. Może chciał być tfffórczy, oraz popisać się kunsztem metaforycznym ;-) Niemniej jednak kocham wyławiać takie kfffiatki.

      Usuń
    3. Jego porównania homeryckie recytowalam dzisiaj z pamięci, gdybym wczoraj zapisywała, byłoby ich znacznie więcej. Dlatego chcę jeszcze... ;o)

      Usuń
  3. Kocham Cię! Wreszcie jakiś kibic tenisa!
    A tak co do tegorocznego wembledonu - wszystkie faworyty padły :( Na czele z moim świrem Nadalem... Wg tej tegorocznej zasady - dzisiaj powinna, tfu tfu - odpaść Isia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do półfinału Janowicza - już kiedyś pokonał Murraya.. Jeśli się nie spali, a Murraya nie poniesie za bardzo publiczność... to kto wie, kto wie... No i jeszcze Novak i del Potro zostają i tu też wynik może być różny :) niekoniecznie musi wygrać Djoco :)

      Usuń
    2. Nasi nie odpadają, będzie polski finał ;o) a w finale, niech się dzieje, co chce ;o)

      Usuń
    3. dzisiaj wybywam na obiad do mamy, to w normalnych warunkach obejrzę Radwańską. Warunki normalne to w telewizorze ;) mam bowiem nie ta kablówkę, co trzeba i nie mam polsatu - oglądamy na komputerze :) A wczorajszego meczu niestety nie widziałam, bo wracałam z pracy do domu.

      Usuń
    4. Agi dzisiaj nie zobaczę. Pracuję. Chyba, że nie zaczną o czasie. Wczoraj była moc i duma, że grali jak równy z równym, że Polacy. Na koniec wymienili się koszulkami i... pokonany Łukasz poczekał na Jerzego, żeby zejść razem.

      Usuń
  4. ja tam wolę tour de france :)
    "Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie komentujący ten wyścig, komentują w zimie biatlon i biegi narciarskie. Też ich lubię :) Zawody od razu robią się ciekawsze :)

      Usuń
    2. Nie oglądam kolarstwa, nuuuda, ale panowie od biatlonu- mistrzowie ;o)))

      Usuń
    3. jaka nuuuuda!!! przynajmniej widoki się zmieniają, tu górka, tam jeziorko, jeszcze gdzie indziej ładny kościółek....;)

      Usuń
    4. Jak przed kościółkiem nie ma babć w beretach moherowych z kosami na sztorc, to nuuuda ;o)

      Usuń
  5. Moja droga od przedwczoraja... nie od przedprzedwczoraja i ja jestem kibicką tenisa. Chociaż nie lubię oglądać dyscyplin sportowych to w pewnych przypadkach robię wyjątek.Inaczej być nie może:)

    A komentarze, o których napisałaś i zachowanie Pana Bogdana Tomaszewskiego i mnie rozkładały na łopatki:)Starzeje się biedaczek co widać i słychać, bo robi się upierdliwy.A reagowałam jak Ty, najpierw irytacją ,a potem doczekać się nie mogłam na kolejne słowne wpadki- "kwiatki" komentujących oraz słowne utarczki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, nie opuszczam żadnego meczu Polaków, a wczorajszy pojedynek Kubota z Janowiczem był piękny! Kubot pokazał niesamowicie finezyjne zagrania przy siatce!

    Co do komentatorów, też już odpuściłam... i wolę się pośmiać z tego, co wygadują:))
    Legendarne "Pani Szewińska nie jest już tak świeża w kroku, jak dawniej", też należało do pana Bogdana:))

    OdpowiedzUsuń
  7. O komentatorach sportowych i różnych kwiatkach Junior zdawał ustną maturę;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem ciekawa, co oni biorą przed. Klasyka polskiego komentatorstwa :) Przykładów mnóstwo, ale przynajmniej wesoło jest :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie powiem, że mnie to nie śmieszy, ale rozumiem doskonale wszelkie gafy, czy lirykę komentatorów. Ja potrzebuję nieraz kilku godzin, żeby odpowiedzieć na zaskakujący komentarz - on ma ułamek sekundy, aby soczyście opowiedzieć o nieoczekiwanej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. się zaczytałam i rozmarzyłam przy niektórych komentarzach :)) wow, ale to trzeba mieć wyobraźnię :) ale jaką ja teraz mam rozbujaną :))) jak w zeszłym roku komentował mecz Polska:Czechy i gadał o rozplecionych warkoczach dziewczyny, to dopiero ryliśmy ze śmiechu :)) nie można się było wczuć w to, co się działo na murawie :)

    OdpowiedzUsuń