niedziela, 1 września 2013

Niedzielny pean na poprawę nastroju

- Dzień dobry lato- wychodząc przed dom, powiedziała Dreamu (trochę na wyrost, ponieważ w rześkim  powietrzu bezczelnie unosił się wrzesień).
- Dzień dobry- Lato zagrało słońcem w liściach przydomowego drzewa, co to Dreamu od ośmiu lat nie ma pojęcia jakim jest gatunkiem.- dokąd zmierzasz?- dorzuciło uprzejmie.
- Do pracy- skwasiła się Dreamu.
- Do pracy? W niedzielę?
W chłodnym powietrzu poranka słychać było dźwięk dzwonów.
Jakaś starsza pani pospiesznie zmierzała do kościoła, poprawiając garderobę.
Bez samochodów, bez pędzącego na plażę tłumu, miasto wydawało się odpoczywać po, właśnie kończącym się, sezonie.
- Niektórzy mają przesrane- warknęła w odpowiedzi Dreamu- sezon się kończy, ale nie dla mnie.
- Nie wyglądasz na zachwyconą...
- Really*?- nie wytrzymała.
- Przepraszam- Lato chyba zrozumiało sarkazm- ale spójrz na sprawę z innej strony. Zarobiłaś kasę, o braku której myślałabyś jedynie, gdyby nie ta praca. Poznałaś mnóstwo wspaniałych ludzi. Części z nich pomogłaś, część z nich pomogła tobie. Przekonałaś się, że jesteś...- tu Lato na chwilę zamilkło, ale bilans za i przeciw kazał mu kontynuować- jesteś zajebista.
- ???- Dreamu nie zrozumiała ostatniego zdania.
- Dałaś radę, nikt nie stał przy recepcji robiąc awanturę, o podwójną rezerwację, twój system bookowania  sprawdził się, jak również system rozliczania opłaty uzdrowiskowej i wczasów.
- To nie ja, to Ted- sprostowała.
- Ty mu powiedziałaś czego potrzebujesz, ty sprecyzowałaś, jak to ma wyglądać, i na koniec, ty pracowałaś w tym systemie od kwietnia.

Dreamu  westchnęła. Chyba nie zdawała sobie z tego wszystkiego sprawy. Pamiętała tylko potknięcia, nieduże. Jak się ostatnio dowiedziała, B. tylko w ubiegłym roku, zaliczyła glebę z przytupem kilka razy. Jeszcze w ośrodku są goście, którym Dreamu odwdzięczała się w jej imieniu za to, że wówczas, nie zrobili afery.

- Jestem zajebista- spojrzała w błękitne, letnie niebo Dreamu.
- Jesteś- potwierdziło Lato- i dlatego zostanę tu na dłużej, żebyś sobie w końcu mogła z kijami, po plaży, bez stonki**, zaraz po pracy...
- Jak ty mnie znasz...

______________________________
* w dowolnym tłumaczeniu: co ty kurwa nie powiesz?
** element napływowy bezmyślny, lezący po plaży i nagle przykucający 'bo muszelka', nie patrząc czy za elementem ktoś idzie, biegnie, sporty  uprawia.

16 komentarzy:

  1. Jako śliczny, pasiasty żuczek o nazwie stonka, protestuję całym mym wątłym jestestwem.
    Plaża jest do łażenia i przykucania, bo muszelka. A do uprawiania sportu - stadion. A o!
    Wniosek jednakowoż z Twej dysertacji wysnuwam inny: nie dość, że pracujesz w branży turystycznej, to jeszcze nad dużą wodą. A nam się duża woda strasznie marzy na przyszłe lato i może zacznę z Tobą kolaborować...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawaj... z tą kolaboracją znaczy, póki jeszcze coś mogę. A co do stonki, napisałam że jest to element napływowy bezmyślny, czytając zaś Ciebie tajnie, a potem jawnie, nie zauważyłam, żebyś się kwalifikowała ;o))))

      Usuń
    2. Nie kwalifikuję się jako napływowa czy bezmyślna, czy pasiasta...?

      Usuń
    3. Pasiasta ;o) Jeżeli chodzi o napływ, mogę jeszcze przez chwilę służyć radą pomocą, pomysłem, niepotrzebne skreślić ;o)

      Usuń
  2. Baaaaardzo dawno temu byłam w Twoich okolicach na wczasach. Zaliczyłyśmy wtedy z koleżanką FAMĘ i do dziś obie radośnie ten czas wspominamy. I, tak jak Be powiada, łaziłyśmy po plaży i kucałyśmy na widok muszelek... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, dawno temu kucanie było normą, teraz ludzie rano na plaży uprawiają sport i tak jest na całym świecie. Nie kucasz nagle na chodniku, nie sprawdzając, czy ktoś za Tobą nie idzie, jedzie wózkiem itp bo tego wymagają zasady bezpieczeństwa. Podobnie powinno być wszędzie, plaża nie jest tu wyjątkiem.

      Usuń
    2. Zważywszy na to, że kiedyś plaża przypominała pustynię, a obecnie jest zatłoczoną promenadą, faktycznie, kucanie bez ostrzeżenia jest wysoce niewskazane. Ale... Zawsze jest jakieś ale.

      Usuń
  3. no i jest sprawiedliwość na świecie De, przez dwa miechy wakacji na plaży byłam wcale!!
    ale teraz będę jeździła jak tylko będzie ciepło co łikend, w tygodniu z Erną pobiegać po plaży, jak w czerwcu
    pomyśl tylko PUSTA PLAŻA hurrrrrraaaa!!
    ściskam Cię mocno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pusta, ale dzisiaj od rana piździ, więc Lato mnie wystawiło ;o(

      Usuń
    2. ej! nie martw się dziś pizaga ale w przyszły łikend ma być 29 na plusie !!!)))))

      Usuń
  4. Szczęściara z Ciebie. Ja nie mam plaży pod nosem. No chyba, że stan Wisły opadnie poniżej normy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy szczęściara? Nie sądzę. Tłum mnie odstrasza.

      Usuń
  5. Fajne podsumowanie sezonu. Jeszcze zdążysz się nacieszyć plażą i kijkami. Ja w tym roku tylko mogę wzdychać do zeszłorocznych wspomnień z Pobierowa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Polly w tym roku mogę wzdychać do ubiegłorocznego urlopu, bo w tym roku mi nie pykło. A dzisiaj 2 września, więc wracam do pracy u siebie.

      Usuń
  6. Ale świetnie! :)))
    jesteś zajebista ... więc tylko się ciszyć... kijki w dłoń i odreagować sezon :) Teraz Ci się naprawdę należy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że co? Moja rozmowa z Latem? Okłamało mnie podle, bo dzisiaj pizga za oknem, więc nic mi dzisiaj z plaży nie wyjdzie, bo tam jest sztorm. Ekhhh żyzń.

      Usuń