środa, 23 października 2013

Pod wpływem

"W zi­mie, kiedy na dworze jest mi­nus dziesięć stop­ni, wle­wam do ter­mo­su gorącą zupę i idę na mecz piłkar­ski. Dwie godzi­ny później na­dal jest zim­no jak diab­li, ale gdy ot­wieram ter­mos, w środ­ku jst go­raca zu­pa. Zgadza się? Po­tem, w środ­ku la­ta, kiedy na dworze jest plus czter­dzieści, wle­wam do te­go sa­mego ter­mo­su zimną le­moniadę. Dwie godzi­ny później, gdy umieram z gorąca, ot­wieram go i w środ­ku na­dal jest zim­na le­moniada. Mam do was py­tanie: Skąd ter­mos wie?"

- Mamuś, jutro przyjeżdża Dude i wyciąga mnie na spotkanie ze swoim ulubionym pisarzem- rzuciła wczoraj Młoda.
- I co, tak się dajesz? Przecież nie znasz gościa?- odrzuciłam zaczepnie.
- Nic nie rozumiesz, gdybym ja jej powiedziała 'idziemy na pokaz mojego ulubionego projektanta', rzuciłaby wszystko i poszłą ze mną. Mam wejściówki. Idziemy i już. O 16 odbieram ją z dworca.
- A ten gość ma jakieś nazwisko?- dociekałam, jak, nie przymierzając, matka jakaś.
- Tak, Jonathan Carroll, jest taki, jak Pratchett, tylko bardziej...
- Tak, to mówi mi wszystko ;D

Resztę powiedział mi wujek Gugel i... mam nadzieję, że Młoda na spotkaniu kupi jego najnowszą książkę (od czegoś trzeba zacząć:).Jeżeli nie, kupię ją sobie sama.
Lubię, jak ktoś za mnie zastanawia się nad tym, co mnie też nurtuje, nawet, jeżeli nie udziela mi odpowiedzi.

23 komentarze:

  1. Też musiałam Gugla spytać.
    Nijak nie 'moja' taka literatura,
    ale pewnie tak jak Młoda poszłabym 'dla przyjaźni' :)

    Może zdążysz dać jej znać, żeby kupiła? Ze smartfona czy jakoś podobnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja bardzo tak, gdyż wielbię Terrego Pratchetta oraz już dałam znać ;D

      Usuń
    2. Oraz już nabyła i upolowała autograf ;o)))

      Usuń
  2. O, nie! Kompletnie nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, myślę, że Jonathan Caroll jakoś to przeżyje ;o)

      Usuń
    2. Z obopólną korzyścią, zresztą, bo i ja przeżyję :))

      Usuń
    3. Złego diabli nie biorą...

      Usuń
  3. Nazwisko znane mi,wiem z mediów,ze bywa w Polsce dość często ale nie znam twórczości:P
    Ale może warto sięgnąć po taką literaturę.....
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię literaturę fantasy. Kocham jak już trąbię po całym blogu Terrego Pratchetta, więc sięgnę, może nawet pokuszę się o recenzję absolutnie subiektywną ;o)

      Usuń
  4. dla przyjaźni to nawet Cygan wiesz co, Młoda tylko idzie na spotkanie :))
    Dobra z Niej dusza :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zyskała też coś dla siebie, gdyż spotkaniem była zachwycona ;o)

      Usuń
    2. to są bonusy za wspaniały charakter :))

      Usuń
  5. Najpierw czytałam Mary Doria Russell "Wróbel", potem tejże "Dzieci Boga" i idąc tym tropem doszłam do Carrolla. O ile dwie pierwsze wymienione książki zrobiły na mnie ogromne wrażenie to Carroll już nie, mimo niejakiego upodobania do fantastyki. Ale to, jak zwykle, kwestia gustu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie "Dzieci Boga" tylko "Dzieci boga". A termos już jakoś tak ma w sobie wiedzę, kiedy coś ma być gorące, a kiedy zimne...

      Usuń
    2. Ale skąd tę wiedzę ma? To jest pytanie ;o) Oraz już wim, że mam czytać. Mam co, gdyż Młoda ma egzemplarz nówki nieśmiganej z dedykacją ;o)))

      Usuń
    3. Trzeba by spytać tego, co go wymyślił :)
      No to Młoda ma rarytasa. Pogratulować... :)

      Usuń
  6. "Kraina chichów" od tego zacznij. Zaufaj mi, przeczytałam chyba wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, to dobra wiadomość, że coś wydał. Ale nie zaczynałabym od końca, zdecydowanie. Miałam poprzednio wrażenie, że się może trochę wypalił? Liczę na okres przejściowy. "Kraina chichów" plizzzz... ;-)

      Usuń
    2. OK, musze do bliblioteki, albo do empiku ;o))) Sama jestem ciekawa, jak bardzo nie-Pratchett ;o)

      Usuń
  7. Kraina Chichów OBOWIĄZKOWO!! lubiłam go bardzo))
    zazdroszczę

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zakupiona, przyjedzie w poniedziałek ;o)))

      Usuń
  8. o matko,swojego czasu uwielbiałam Janathana !!
    dziś już bym może tego rodzaju książek nie czytała ,ale zobaczyć go na żywo....zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń