czwartek, 16 stycznia 2014

The day after* czyli... Marcin

Marcin pracował kiedyś z Tedem.
W jednym czasie zmienili pracę. Obaj chcieli się rozwijać.
Kilka miesiecy temu Panowie spotkali się po latach, w sklepie. Ted nie był sam (konsultował zakup wina), wymienili się więc wizytówkami i obiecali kontakt.
Do spotkania doszło szybko ponieważ zawsze się lubili.
Zmiany u Marcina nas zaskoczyły. Wieść o tym, że Ela (żona Marcina) nie żyje od pięciu lat nas zmroziła.
Jest zatem nowa żona i nowe dziecko. To strasze jest o rok starsze od Młodej, razem bawili się w piaskownicy, kiedy my z Elą plotkowałyśmy sobie o naszych chłopakach.

Wczoraj nastąpiło kolejne spotkanie Panów, ponieważ Marcin potrzebuje Teda i Jego profesji do swoich służbowych spraw.
Na wstępie Ted powiedział, że ma dużo czasu, bo...
- Chłopie, pędź i podziękuj panu dyrektorowi, że zwrócił ci wolność!- krzyknął Marcin w euforii- Ty jesteś artystą, nie wyrobnikiem! Nie są ciebie warci, poza tym nie stać ich na ciebie. Czas zacząć zarabiać porządną kasę, a nie drobne. Jak ty się gościu uśmiechasz, to zaczyna świecić słońce nawet- tu wskazał za okno- w taki dzień i tak... wiem, że jestem facetem, ty masz żonę, a ja się właśnie rozwodzę.

Tak więc 36 godzin po godzinie W, podłych kebabach na kolację, jednej nieprzespanej nocy, jednej przespanej niespokojnie, prysznicu, kawie burzy mózgów i kilkunastu telefonach od zaszokowanych współpracowników zaczęliśmy nieśmiało podnosić głowę w kierunku słońca.

Okropnie jest stać przed absolutnie niemającymi pojęcia, jak jest źle, roześmianymi dzieciakami z rozerwanym na strzępy sercem i uśmiechać się szeroko- dałam radę.
'Działaj, nie reaguj' mawiał Nauczyciel.

Działamy.

Muza ze stuprocentową energią- yeah!- tego nam teraz trzeba

* dzień po

17 komentarzy:

  1. no widzisz Dreamu, powolutku wschodzi słońce, espesially for you... :))))))
    rozdarte serce długo się będzie goić, ale silna kobieta uśmiech na twarz zawsze przywoła.... tylko może oczy prawdę pokażą, ale żeby to zobaczyć, potrzeba naprawdę dobrego obserwatora, wiem coś o tym... przytulam mocno ...

    OdpowiedzUsuń
  2. no tylko hura hura :)
    jak to w życiu bywa, wszystko ma swój sens :) tak po prostu miało być :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trzymam kciuki za Was!!! Mówię, to będzie dobry rok! Tak ogólnie, dla każdego. I już. Tak postanowiłam i będę to konsekwentnie realizować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wcześniej nie wstyd paść, wstyd nie próbować się podnieść, Wy próbujecie, a jak próbujecie to się uda, wiem, że Wam się uda .

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy coś tracę powtarzam sobie wtedy, ze to Los robi miejsce dla mnie na cos lepszego. Zawsze sie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, wiele się zmienia w zależności od punktu widzenia.
    Działanie to największa mądrość:)
    Ściskam Was!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mówiłam, że nic Was nie złamie, przecież.
    ;-))))
    A okropnie to jest dopiero stać przed własnymi dzieciakami, uśmiechać się szeroko i mówić "będzie dobrze".

    OdpowiedzUsuń
  8. ufff dobrze, że przeczytałam dopiero dziś, teraz, bo bym się zmartwiła, a tak to))))))))))
    ściskam i niech moc będzie z Wami

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę;)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. :********

    PS: Żurawinówka też daje dużoooooo słońca. Taka jest pyszna!

    OdpowiedzUsuń
  11. No! Wiedziałam! :))))
    Cieszę się ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Dreamu, fakt, że dzieciaki są takie ufne i takie nieświadome, też mi nie raz łzy z oczu wyciskał....
    ale tyle w nich obaw ile my im ich przekażemy... dlatego dobrze, że się uśmiechacie!!
    a słońce kiedyś Wam "da popalić", wierzę w to i życzę Wam tego!!

    OdpowiedzUsuń
  13. No i popatrz... Zaświeciło... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałaś nad wyraz mądrego Nauczyciela, oraz bywa, że czasami gdy wszystko wydaje się walić, zjawia się ktoś z dobrą wieścią, jak dobry duch.
    A słońce zawsze w końcu zaświeci, sama to już od dawna wiesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po nocy przychodzi dzień, nawet po tej polarnej. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale to jak? Rozwodzi się z tą nową żoną?

    OdpowiedzUsuń