czwartek, 20 marca 2014

...

- Jakiś wariat rzucił się z dachu mojego bloku prosto pod drzwi klatki- krzyknęła od wejścia Ala.
- Co ty mówisz?!- rzuciłam, z przerażeniem patrząc na reakcję Małych.
- No mówię pani, jak szłam na zajęcia nadal tam leżał, a wokół było pełno policji, karetka i chyba prokurator.

Opanowane rozemocjonowanych nastolatek przy pomocy strony biernej nie należy do łatwych zadań, ale mnie się udało.

Potem przyszły Maturalne Orły.
- Słyszała pani co się stało z Czarnym.

Następny był telefon od Młodej.
- Wiesz już?

Nie znałam Go.
Nie wyobrażam sobie, co czują Jego rodzice.
Nie wyobrażam sobie jak musiał się czuć, kiedy stawiał krok w przepaść.

Nad miastem uniosła się szara mgła.
 

16 komentarzy:

  1. Trudno cokolwiek powiedzieć..

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno już po pierwszych metrach lotu każdy desperat chce zawrócić

    OdpowiedzUsuń
  3. W takich wypadkach zastanawiam się, jak poważny musiał być powód, że jedynym rozwiązaniem, jakie widział, był krok w przód...

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami wydaje się, że jedynym ratunkiem jest śmierć....
    zrozumiałam to dopiero, kiedy miałam napad paniki!!
    p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem dlaczego ale od razu w mojej głowie pojawił się ten kawałek:
      http://www.youtube.com/watch?v=Yi6qfw15O8M

      Usuń
    2. albo chyba jednak wiem dlaczego

      Usuń
  5. To tylko pochylic sie nad rodzicami i tulic...

    OdpowiedzUsuń
  6. mają teraz tak trudno... nie miał z kim pogadać...

    OdpowiedzUsuń
  7. podobno samobójstwo wymaga wielkiej odwagi. dla mnie to niewyobrażalne.

    OdpowiedzUsuń
  8. 10 lat temu jeden taki młokos skoczył z ostatniego piętra mojego wieżowca, tylko ja widziałam sam moment. Z okrzykiem na ustach, jakby z radością. A mimo to ciarki mi przeszły po plecach i ciągle pamiętam

    OdpowiedzUsuń