wtorek, 20 maja 2014

Ubaw, kuźwa, popas*

Siedzę sobie cały dzień w biurze i zmienia mi się tylko dekoracja.
Wyluzowane dzieciaki wpadają na zmianę ze sfrustrowanymi maturzystami.
Ktoś wymyślił, że wszyscy musimy mówić w jakimś języku obcym.
To dobrze.
Bez przymusu nikt nie ruszyłby dupska.
Egzamin ustny nie jest trudny.
Porusza 15 podstawowych grup tematycznych, takich, jak zdrowie, szkoła, praca, podróże itepe.
Jeżeli Młody Człowiek miał szczęście i na swojej drodze spotkał wymagających nauczycieli, zda maturę bez wspomagaczy.
Jak to jest z dorosłymi?
Otóż różnie z naciskiem na marnie.
Większość naszych znajomych twierdzi, że mówi po angielsku, tyle, że żaden nie odezwie się przy nas ;D
Dzisiaj od rana bawię się świetnie słuchając radia.
Jeden z reporterów, podszywając się pod dziennikarza londyńskiej gazety, próbuje umówić się na wywiad z obecnymi europosłami i kandydatami na...
To, co oni wygadują, jest dla mnie powodem do niezłej zabawy.
Dla moich maluchów motywacją do pracy.
Dla maturzystów, pocieszeniem, że można gorzej.
Chcecie się ubawić?
Zapraszam TU
Strona będzie się dzisiaj rozwijać, mam nadzieję.
W przeciwieństwie do państwa poselstwa, pan reporter posługuje się przepięknym British English ;D
Przyszli europosłowie tylko 'Polish or Rossish' (cokolwiek to, kuźwa, znaczy ;)

* zabieg celowy z akcentem na 'po'.

28 komentarzy:

  1. świetnie wpisuję się w tę wiekszość :-))))
    (jeśli interentowi się liczą ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intrrnetowi licza sie bardzo, ale jak posłuchasz tych krótkich dialogów z linka, to nie masz szans ;D

      Usuń
  2. "Kali chcieć jeść, Kali chcieć pić" aż nadto wystarczy (a nawet nie przeszkadza..) brać grubą kasę w europarlamencie...
    sama też, niestety, nie umiem więcej, ale ja przynajmniej nie kandyduję... nigdzie... :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni się kuźwa pchają, żeby mnie reprezentować. Sorry, ale potrafię lepiej i też się nie pcham ;D

      Usuń
  3. O.
    To ja zdecydowanie NIE mówię po angielsku. Zarzekam się, wyrzekam i odrzekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale NIE, bo nie mówisz, czy NIE, żeby nie pytali? ;D

      Usuń
    2. NIE mówię, bo NIE umiem, ponieważ nigdy się tego pogańskiego języka NIE uczyłam :)) Gwoli ścisłości - w czasie studiów eksperymentalnie zapisałam się na lektorat z tegoż i wytrzymałam... godzinę, w której połowie pomyślało mi się w głowie: "Co ja tu robię?!" oraz "Niech to się już skończy". I tyle mnie widzieli. Kolejnym moim głupim pomysłem było dopiero zamążpójście ;)

      Usuń
    3. Frau, trafiłaś na kiepskiego lektora. Angielski jest pięknym językiem, a satysfakcja z pierwszej rozmowy z obcokrajowcem nie da się z niczym porównać ;D

      Usuń
  4. Ja piernicze, wstyd na cala Europe. Slowa po angielsku nie wydusi, ale do zlobu sie pcha, to po jakiemu oni tam chca mowic? Chyba tylko ten Rossish ich ratuje:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja znam język angielskawy :) uczyłam się go dużo i nawet zdałam kiedyś BEC'a, ale na tym koniec. Potem nie miałam potrzeby używania i jakoś siadło... I się wstydzę gadać z obcymi. A że gramatyki nigdy nie "umiłam" się "naumić" na pamięć i robiłam ją "na wyczucie", to dlatego on jest angielskawy, a nie angielski :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam od francuskiego, ale to angielski jest tym, który mi leży. Nie mamy obowiązku znać języków, ale dobrze jest czasem na lotnisku otworzyć buzię, mówiąc zwyczajnie dziękuję. To, że nie mówimy jest wynikiem nieudolności systemu edukacyjnego.

      Usuń
  6. Wkrętki (p)osłów, czy euro nie zwane, są zajebiaszcze, kiedyś wkręcili jednego tumana na temat podwyżki akcyzy od wody w sieci wodociągowej, koleś się podniecił jak idąca żaba na zastrzyk, inny chciał wykorzystywać kwas hialuronowy do wydobycia gazu łupkowego, wszystko w ojczystym języku, ale zakres ogólnych wiadomości na poziomie podziemnego parkingu :)
    Dzieńdobrypołudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedwczoraj jeden chciał produkować biopaliwa z oleju arganowego :D

      Usuń
  7. Właśnie mam dylemat na kogo głosować, sami nieudacznicy zostali przyniesieni w teczkach. Jak za dawnych lat...kuźwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam pojęcia, a pójśc by się przydało jednak.

      Usuń
  8. żenua i tyle :) dla mnie to jest po prostu śmieszne. te ich zapewnienia i bleblanie i, że oni będą nas godnie reprezentować i tratatatata. nie potrzebuje i już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godnie? Nie znają znaczenia tego przysłówka ;D

      Usuń
  9. Nie wiem, czy kiepskiego. wystarczyło mi po prostu, że sobie posłuchałam, a potem wyobraziłam, że będę musiała bełkotać z kluskami w gębie. No nie wiem, może mam spaczony gust, ale jakoś okropnie nie lubię tego języka. Może to zresztą kwestia genów lub raczej osłuchania. W domu (z obu stron dwujęzycznym) miałam po prostu inną mieszankę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że we mnie pierwsze zajęcia angielskiego również wzbudziły bunt. Nie była to muzyka języka francuskiego, któremu oddałam serce. Po jakimś czasie spotkaliśmy się w mocno międzynarodowym gronie i mój biegły francuski mogłam sobie w buty wsadzić, a gadać było trzeba, bo do ogarnięcia był projekt. Wtedy postanowiłam sobie, że się kurna tego języka nauczę. Dotrzymałam słowa, pracując zwiedziłam kawał świata, nauczyłam się hiszpańskiego. Teraz zaczyna mnie nękać widmo konieczności mówienia po niemiecku. Już go rozumiem... Każdy język da się ogarnąć ;D

      Usuń
  10. Dreamu masz dar i zdolności językowe, poza tym jak sie ogarnia dobrze jeden język z grupy, to pozostałe idą łatwiej? widzę po Naczelniku - zna biegle francuski to i hiszpański i włoski ... zna angielski to i niemiecki jakos poszedł...
    a ja się teraz załamałam... mój hiszpański psu na budę... zapominam... raz do roku w Hiszpanito za mało... buuuu
    jestem jak ci kandydaci na europosła osła osła osła...
    i mam taki postulat DREAMU na europosła )))))

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie, mnie uczyli ruskiego,niech to piorun strzeli!!!
    Zazdroszczę każdemu,kto rozmawia po angielsku, ja 2 x podchodzilam prywatnie i tylko dukam

    OdpowiedzUsuń
  12. O ja pierd...!!! Zgroza!
    Te kandydatury to jakieś grube nieporozumienie jest!
    Słów mi brak... w j. polskim :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No paczczcz...jak to dobrze, że ja jednak do tego parlamenta nie kandydujem

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam przedwyborczą gorączkę. Patrzenie na to, jak politycy się błaźnią, a czasem wręcz upadlają, sprawia mi niesamowitą radość - taki ze mnie wredny zgred.
    Kampania wyborcza, to jedyny czas, gdy polityk robi wszystko, czego się od niego zażąda. Choćby nie wiem jak żenujące to było.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ty się nie chichraj bo to jest tragedia i wstyd dla nas Polaków. A tfu...

    A proposując w temacie, ze Wasi znajomi przy Was się "ingliszem" nie popisują to się nie dziwię. Też bym nie miała śmiałości...hehe:)

    OdpowiedzUsuń