środa, 9 lipca 2014

Po co nauczycielowi uczeń?

Odpowiedź nasuwa się sama... chociaż spróbujmy, czy mamy podobne skojarzenia:
 W praktyce (z relacji bezpośrednich moich Tygrysów):
- żeby go wqoor... ;)
- żeby miał poczucie, że są tacy, którzy wiedzą jeszcze mniej
- żeby zawsze był ktoś pod ręką, kogo bezkarnie można potyrać

W teorii (kuźwa, tu się łapię ja, teacher teoretyk, heh):
- żeby mógł spełniać się w zawodzie
- żeby mógł zajmować się tym, co go pasjonuje
- żeby razem mogłi odnosić sukcesy

Z tym ostatnim podpunktem związanych jest kilka wydarzeń, które mnie niedawno spotkały.
W piątek 27 czerwca, dzień po odejściu Mamy moi maturzyści odbierali wyniki. Zupełnie nieświadomi, że u mnie rozgrywa się jakiś dramat, w 100% zameldowali się z punktacją.
- 87% jestem wielki
- 98% jest Pani ze mnie dumna?
- 69% szkoda, że nie dociągnęłam do 70, ale i tak Pani dziękuję, Pani jedyna potrafiła mnie czegoś nauczyć
Wszystkie w podobnym tonie.
Obok mnie siedziała mama Teda i ze wzruszeniem patrzyła, jak odbieram kolejne wiadomości.
I jeszcze wiadomość z fb, z wczoraj:
- Pani Dreamu, kocham Panią!!! Dostałem stówę napiwku. Gość powiedział, że mówię po angielsku lepiej niż dziewczyny z recepcji.

Nie wiem, do czego innym nauczycielom potrzebni są uczniowie.
Mnie potrzebni są do pełni szczęścia, mimo, że są wakacje.

A skoro było o wyznawaniu miłości, to niech będzie i muzycznie ;)))

25 komentarzy:

  1. Właśnie! to są te chwile, dla których chce się pracować...i dla których nie rzucamy tej pracy w diabły, po kolejnych napaściach medialnych na nauczycieli...a to wakacji mamy za dużo, a to nic nie robimy...(ach, pewnie zaraz ktos powie, ze i tak nic nie umiemy, więc do innej roboty nas by nikt nie wziął:) ) Życzę pięknych wakacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś usłyszałam od jednej nauczycielki, że są dwa powody, dla których uprawia ten zawód, jeden nazywa się lipiec, a drugi sierpień. Ja mogę wymienić każdy z tych powodów po imieniu i wbrew pozorom nie do końca mam wakacje. Leczę rany i uzupełniam luki przed egzaminem komisyjnym jednego Nieboraczka.

      Usuń
  2. żeby był jego (nauczyciela) lustrem :-)

    bo uważam, że nie ma złych uczniów (co nie musi być prawdą (?))
    Dreamu, wyobrażam sobie, jakie to dla Ciebie miłe uczucie :-) gratuluję :-))
    żałuję, że mieszkam tak daleko. zapisałabym się na kolejny semestr :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie ma złych uczniów, są źle zmotywowani. Przy czym pamiętać należy, że motywacja płynie z dwóch źródeł, od nauczyciela i z wnętrza. Jak już kiedyś wspomniałam, nie da się wchłonąć języka, oddychając tym samym powietrzem, co ja ;)
      A z tym lustrem to fajna sprawa, niektórzy mogliby się bardzo zdziwić ;)))

      Usuń
  3. I dla takich chwil warto pracowac caly rok.
    Gratulacje Dreamu jestes jak przystalo na ksywke nauczycielem marzen:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie wiem... a ksywka wzięła się od tytułu jednej z moich ulubionych piosenek 'dreaming in metaphors', zaiksa na skrót ma niejaka Bea, która odpuściła sobie blogowanie, a szkoda bardzo.

      Usuń
  4. no i brawo, pani psorko.. :)
    moja Młoda angielski 98%, Młody w gimnazjum 100 %... takie poligloty, tylko z polskim lekko na bakier ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że pyknięcie 100% z podstawy, to żadna filozofia, tyle, że ci moi, to z problemami są. Na ten przykład chłopak od 87% ma bardzo poważną wadę słuchu i fakt, że nie poległ na listeningach napawa mnie ogromną dumą.

      Usuń
    2. Młody z rozszerzonego miał stówkę.. :)

      Usuń
    3. Z matury rozszerzonej 100%? Rozumiem, że studiuje filologię angielską.

      Usuń
    4. Dreamu, Młody, w gimnazjum :))))))))))))

      Usuń
    5. Oj, cóś zamuliłam z tym Młodym ;))) ale setka w gimie dobrze rokuje na maturę ;)

      Usuń
  5. Jak juz masz beczeć, to becz ze wzruszenia - oby jak najwięcej takich chwil jak ta!

    A łzy po Niej - no cóż, jeszcze będą Cię nawiedzać co jakiś czas. Ona też - aż pozwolisz jej odejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wolę beczeć ze wzruszenia, a nad Jej odejściem muszę jeszcze popracować.

      Usuń
  6. Dreamu, nalezy zatem do grona 2%, ktorzy sa pedagogami z powolania, nie z powodowania :)
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ale gratulacje należą się uczniom ;)))

      Usuń
  7. Nie wiem po co innym są potrzebni nauczyciele, ale mogę powiedzieć po co mi była potrzebna nauczycielka fizyki. Bałam się jej jak cholera, jak niemal cała reszta klasy ale to ona sprawiła, że fizykę pokochałam ;-) Nauczycielkę mimo strachu również, dzięki czemu nauka przynosiła mi wiele radości. I mam wiele cudnych wspomnień związanych ze wspomnianą nauczycielką. I myślę, że Ona była taką nauczycielką jaką Ty jesteś. Nie chodziło Jej, żeby odbębnić materiał ale żeby nauczyć. Nawet wtedy kiedy wydawało się to niemożliwe, Jej się udawało!.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam taką polonistkę w liceum. Baliśmy się Jej, jak ognia, z 33 osób zaczynających pierwszą klasę, uczyniła szczęśliwą 19, która zdała maturę. To Ona nas siała, jak piasek, ale kochaliśmy Ją miłością czystą. Zawsze sobie myślałam, że chciałabym być taka, jak Ona. Wybrałam inną drogę jednak. Mnie się nikt nie boi. Mnie się szanuje, bo i ja Ich szanuję. Jestem po ich stronie nawet, jeżeli tłumaczę Im, że nie maja racji.

      Usuń
    2. Ja też w liceum miałam taką polonistkę. Też baliśmy się jej jak ognia. I też odsiała nas - wprawdzie nie tyle. A w Studium Nauczycielskim (bo od tego zaczynałam) przestałam jej się bać i to ją - mam wrażenie - frustrowało. Nauczyła mnie dużo, ale ja postanowiłam, że mnie nie będą się bać. I nie boją. A ja jeszcze lubię swoją pracę, choć po nowym roku i nowym, "cudownym" elementarzu nie jestem pewna...

      Usuń
  8. W wakacyjny,leniwy poranek "zajrzałam", poczytałam i pozwolisz, że zostanę na dłużej. Śmiem przypuszczać, że mamy podobne spojrzenie na naszą pracę..
    "Uczeń lustrem nauczyciela" - jak napisała Kate - dobre.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i zapraszam, 'rozsiądź się' i... zmierzymy się z rzeczywistością wspólnie, bo, musisz przyznać, czasem jest śmieszno, a czasem straszno ;)))

      Usuń
  9. O kurde a moje talenty pedagogiczne legły w gruzach w czasach wczesnohistorycznych, uduszone przez ówczesne władze domowe:( A takie wyznania mógłbym zbierać ehhhhh :)
    Witam wakacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo się dałeś zupełnie niepotrzebnie, a tak dobrze rokowałeś jako podagog ;)))

      Usuń
  10. "Nie wiem, do czego innym nauczycielom potrzebni są uczniowie.
    Mnie potrzebni są do pełni szczęścia," - tak powie tylko prawdziwy Nauczyciel. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pogratulować Nauczycielce takich uczniów :) i sukcesów!

    OdpowiedzUsuń