środa, 17 września 2014

ichaaaa

Galop nie ustaje.
Czasu nie ma.
Zaczęliśmy kolejny rok szkolny w glorii i chwale.
Podczas wakacji pracowliśmy nad jedną poprawką i jedną niezdaną maturą.
Uczniowie byli z łapanki oraz tak bardziej na kolanach.
Poprawka zdana- dziewczyna zostaje u nas.
Matura zdana- mam dozgonną wdzięczność oraz wyznanie miłości od jednego Marcina, gdyż było to jego TRZECIE podejście.
Wracają do nas też 'starzy' uczniowie, na odświeżenie wiedzy 'bo na studiach głupieją' ( to cytat dosłowny).
Crafty, rękodzieło znaczy jest dla Młodej ( nie, nie koszyczki... koronki)
Smoczyca też jest dla Młodej.
Zwierz jest potężną maszyną do szycia, która w czasie wakacji mieszkała w naszym biurze, a teraz jest w drodze do zupełnie innego miasta.
- Musisz być teraz krawcem- poinformowałam Młodą na okoliczność ceny Smoczycy.
- Mamo, nie krawcem, tylko projektantem- sprostowała uprzejmie.
Już nie artystą gdyż artyści są w... cyrku ;)
Pierwszy raz w życiu rzuciłam Młodej stos rzeczy do przeróbki.
- Z tych dużych poszewek zrób małe, na poduszki z Ikei, z tego materiału uszyj mi dwa pokrowce na poduszkę ortopedyczną, z tej flaneli uszyj sobie poszewki na jaśki, a te ręczniki wymagają podszycia, bo im się listwy odpruły.
- OK- OK... i żadnych dąsów, że dużo, że trudno, że maszyna nie ta!!!
I tak oto mam swojego nadwornego krawca... eee projektanta ;)))
Ted znowu o coś walczy.
Jestem już zmęczona, on też.
Jest zbyt profesjonalny do pracy w zespole (za bardzo się wyróżnia) i za drogi na stanowisko managera. Zbyt duże kwalifikacje są gorsze, niż ich brak.
Jego choroba w końcu dostała imię.
Od marca była bezimienna, więc się cieszymy.
Nazywa się 'wspomnienie z dzieciństwa', kiedy to Ted uległ bardzo poważnemu wypadkowi.
W jego konsekwencji dzisiaj cierpi na skrzywienie skośne kręgosłupa, czytaj jego kręgi 'patrzą' od wschodu na zachód.
To boli.
Jak cholera.
Bez leków nie funkcjonuje.
Potrzebna jest rehabilitacja.
Heh, kolejki i te rzeczy... rozumiecie.
Nasza rehabilitantka gotowa jest pomóc, ale... cóż kasa.
Będzie nowa praca, będzie rehabilitacja.
Kolejny 'przyjaciel' okazał się nie rozumieć definicji.
Odstrzelony...

Poza tym wszyscy zdrowi oraz oglądam pierwsze utajnione mistrzostwa świata w siatkówce.
Nie, nie odbiło mi i nie wykupiłam abonamentu.
Taki myk na złość polszmatowi.
Czego i Wam życzę.


29 komentarzy:

  1. ehhhhhhhh.... szaleństwo!
    oby w tym szaleństwie była jakaś logika... i niech się znajdzie! :) :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Logiki nie widzę, ale chyba nie mam obrazu całości. Może Ktoś jednak widzi w tym szaleństwie coś, co nas szlifuje czy kuźwa jakoś tak ;)))

      Usuń
  2. w takim razie "wiśta wio" i do przodu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej już wiśta i wio nie mogę ;))) Wolałabym 'prrrrr' i kawa do łóżka ;)))

      Usuń
  3. Wirtualnie się do Ciebie uśmiecham i życzę by dalej było do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witrualnego smile'a odsyłam i pozdrawiam życząc życzliwości wokół Ciebie

      Usuń
  4. Ahoj, tam na pokładzie! Pozdrawiamy z gabinetu kardiologa po wczorajszym meczu, oglądanym na tajnych kompletach, tfu, internetach ;) A myślisz, że Twojej córce projektantce mogę podrzucić kilka poszewek na poduszki do zmniejszenia???? Zgodzi się? w ramach nabierania doświadczenia i praktyki ;)
    Oraz miło Cię czytać i widzieć, gratuluję sukcesów, i w ogóle.

    Co do kręgosłupa Teda - moja neurolog proponowała mi kiedyś, żebym podzwoniła po dziennych oddziałach rehabilitacji/ opieki - tam prędzej mogą być miejsca. Wiąże się to bowiem z tym, że jesteś jakby pacjentem i rehabilitujesz się w szpitalu. Czy innej takiej placówce. Może by się udało wcisnąć? I może niech się postara o dopisek "na cito"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, naszym problemem jest fakt, że mieszkamy w kurorcie. Tu każdy przyjeżdża się rehabilitować.

      Usuń
    2. Znaczy się doopa... myślałam, że coś pomogę i podpowiem :(

      Usuń
    3. Dwa lata czekania to standard, bo kuracjusz przyjeżdża na dwa tygodnie i nie może czekać. czekamy my ;( Moja teściowa ostatnio dostała zaproszenie do uzdrowisk na zabiegi zapisane w styczniu 2013. Nie pamiętała nawet, co ją wtedy bolało ;)))

      Usuń
  5. Jak mnie by się przydał teraz taki nadworny krawiec!!....znaczy Projektant, rzecz jasna.
    Oraz w jakich absurdalnych czasach żyjemy, że kwalifikacje mogą sie okazywać za wysokie...........:(:(:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój projektant jest teraz bardzo blisko Ciebie ;) kcesz telefon? Waśnie kurier zabrał do niej Smoczycę

      Usuń
    2. Kto wie, może za czas jakiś poproszę;-)))

      Usuń
    3. Pytałam Jej, powiedziała, że jeżeli przyjmiesz do wiadomości, że Ona dopiero się uczy, to Ona chętnie popraktykuje ;)))

      Usuń
  6. niech się dzieje :-) dużo dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. i generalnie dzieje sie dobrze )))
    oraz my kibice trzymajmy sie jutro!! pa

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli, jakby nie patrzeć, jest do przodu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od wczoraj tak, wcześniej raczej nie koniecznie.

      Usuń
  9. Tedowi serdecznie zyczę zdrowia, Młodej projektantce zapału do pracy i mnóstwa inspiracji...a Tobie... Tobie zyczę, żebyś wciąż była taka jaka jesteś... pełna wytrzymałości, powera...w ogóle U R THE BEST, pamiętasz nie?? ;))

    U mnie też przez cały wrzesień dużo się dzieje...

    Mam nadzieję, że zaglądasz jeszcze na Polankę.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Piter, ale dobrze, że mi przypominasz czasem ;* oraz zaglądam, tylko nie bardzo mam czas zostawić ślad. Chyba zaczne pisać coś w stylu 'dreamu tu była' ;)))

      Usuń
    2. No i zazdraszczam Ci wyprawy ofkors ;)

      Usuń
  10. I mnie by się przydał taki nadworny krawiec :))) A tak, wsio sama...
    Oraz... Życzę zdrowia Tedowi... Wiem co to ból kręgosłupa, więc serdecznie współczuję.
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy. To JA kupiłam Smoczycę i... nie pytaj ile kosztowała. W gratise do końca życia mam wszystkie przeróbki :)))

      Usuń
    2. Nawet nie śmiem pytać :) Się jedynie domyślam, bo maszyny, to wcale nie jest tani interes :)

      Usuń
  11. Na złość polszmatowi to pojechałem z dziecięciem moim do stolycy na narodowy i tam se obejrzeliśmy rozpoczęcie, i nawet muszę przyznać że mię się to spodobało i już planujemy z dziecięciem mym następne kibicowania :)
    Tedowi współczuję boleści kręgosłupa, bo też z nim walczę, znaczy z kręgosłupem nie z Tedem, i wiem jak to jest jak ta colera boli. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że jedziecie do Katowic na finał??? JA TEŻ CHCĘ!!!

      Usuń
    2. No nie na finał się nie załapaliśmy na rozpoczęcie na Narodowym i owszem oj było zjebiaszczo naprawdę :)

      Usuń