wtorek, 30 września 2014

Ulało mi się

Uprzedzam, będzie nieprzyjemnie.
Wrażliwi mogą nie czytać.

Kiedyś mama jednego z moich uczniów znalazła w jego pokoju kartkę pocztową. Leżała na pdłodze, więc chciała ją podnieść. Podnosząc zerknęła i...  rozpłakała się. Na zwykłej kartce z różą, jakich pełno w kioskach, jakaś Justyna napisała: dziękuję, że karmiłeś mnie przez całe gimnazjum- tyle tytułem wstępu.

Podczas wakacji nasza Młoda przyznała się, że czasem tygodniówka, którą od nas dostaje, musi wystarczyć na dwie osoby. Na moje pytanie dlaczego, odpowiedziała, że jej przyjaciółka, Aga nie zawsze dostaje kasę.
- Ej, jak nie zawsze?! Przecież oni są lepiej ustawieni od nas!
- Co z tego?- rzuciła zaczepnie- Nie dostaje i już.
- Ale dlaczego?- oburzało się moje matczyne serce.
- Bo studentowi ma być źle, musi walczyć o swoje i pracować, żeby poznać wartość pieniądza.
- Patrz, a ja myslałam, że student ma się uczyć.
- Ty jesteś idealistką mamusiu.
No jestem. A rodzice Agi są potworami. Wiele razy Aga spędzała u nas święta, bo dusiła się przy swoim stole. Zjadała kolację w sztucznej atmosferce i wpadała do nas, wyluzować się.
Kilka razy, przyznaję się bez bicia, pomyślałam, że Aga ucieka od odpowiedzialności, ale im częściej z nią rozmwawiałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że ucieka od... głupoty.
- Pani tego nie rozumie, bo pani jest normalna- usłyszałam kiedyś.- Moja mama uważa, że wszystkie błędy, jakie w życiu popełniłam były na złość jej. Jeżeli coś robię i według mamy jest źle, to moja wina, jak zachowawczo nie robię nic, też moja. Jestem, moja, nie ma mnie, też moja. Jak teraz wyjeżdżałam, z państwem zresztą, mama powiedziała mi, że nie muszę przyjeżdżać na święta. (!!!!!!!!!)
Ostatnio Aga opowiedziała nam o tym, że facet mamy (z ojcem nie ma kontaktu) jest strasznie pazerny. Matka również zaczęła przeliczać wszystko na kasę. Wczoraj nastąpiło apogeum. Aga zadzwoniła do mamy z pytaniem, kiedy dostanie tygodniówkę, bo trzeba kupić kilka rzeczy do szkoły.
- Traktujesz mnie jak portfel- usłyszała- zmieniłaś uczelnię (przeniosła się na politechnikę), zmieniłaś mieszkanie (w poprzenim na parapecie zamarzała zimą woda), i podchodzisz do mnie tylko, jak do bankomatu. Nawet nie zapytałaś, jak ja się czuję.
To Matka powinna chyba zapytać, jak radzi sobie dziecko, które tak źle czuło się na uniwerku, że podjęło ważną dla siebie decyzję, że zmienia kierunek, na znacznie trudniejszy, politechniczny? Czy coś pokręciłam?
- Pani nie rozumie- uśmiechnęła się Aga- ona tego kroku nie docenia, 'zmarnowałaś rok, nic nie osiągnęłaś', usłyszałam tylko, a od Kurdupla (facet mamy) pytanie- ile zarobiłam.
Siedząc tak przy kolejnym wspólnym obiedzie, ustaliliśmy, że Aga znajdzie pracę. Będzie trudno na etacie, bo politechnika jest jednak zajmującą studenta uczelnią, ale może korepetycje.
Już ma jedną uczennicę, dwa razy w tygodniu. Może znajdą się następne dzieciaki.
Po wczorajszej awanturze i nawymyślaniu jej przez mamuśkę od najgorszych, Aga napisała desperackiego smsa do Kurdupla, że nie miała zamiaru traktować jej jak bankomat. Chciała się dowiedzieć na czym stoi, bo podania o stypendium jeszcze nie były rozpatrywane (mamusia oficjalne sama wychowuje Agę i jej brata), nie jest w stanie podjąć regularnej pracy, ale ma już ucznia na korki.
-Wysyłam 30 (TRZYDZYEŚCI) złotych na rozwinięcie korepetycyjnego biznesu- dostała smsa zwrotnego.
KURWA!!! Ile można kupić za 30 złotych. DWA OBIADY???
Już wiem, że oficjalnie mamy na studiach dwoje dzieci, bo przecież nasza rozpieszczona jedynaczka podzieli się wszystkim, co ma.
Damy sobie radę, bo jak nie my, to kto?
Mam tylko nadzieję, że tę panią (nie nazwę jej matką) i tego pana (ojczym w jego przypadku też brzmi dumnie) dopadnie karma, bo dziecko już stracili. Mimo całego jej wybaczenia i miłości dla matki, Aga ma też właściwe poczucie własnej wartości i już jej się przelało.
Miłości nie można przeliczać na kasę, jestem zdziwiona, że dorośli ludzie, biznesmeni, którzy w porównaniu do nas srają kasą, nie znają tej prostej prawdy.

Przepraszam, musiałam się wygadać.

P.S.
Na święta Bożego Narodzenia, kolejny już raz pierniczki upieczemy wspólnie, z tym, że teraz Aga nie zabierze ich już do domu, bo zwyczajnie u nas zostanie.


26 komentarzy:

  1. współczuję.
    adze - bo wiem, co czuje. mamie - bo (moim zdaniem) to nieszczęśliwa kobieta. której niełatwo będzie pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani, podobno, od kilku lat chodzi na jakąś terapię. Według mnie do weterynarza, bo efektów nie ma żadnych. Ja najbardziej współczuję Adze. Powiedziała mi kiedyś, że póki nie zobaczyła, jak jest w naszym domu, myślałą, że u niej jest OK. Teraz wie, że definicja 'rodzice' nie dotyczy tych państwa z jej mieszkania. Szkoda mi też jej brata, bo on tam został sam z tymi ludźmi, którzy ryja mu głowę swoimi złotymi myślami. Przy łóżku Kurdupla leży książka 'Sztuka manipulacji'

      Usuń
  2. Jak tak czytam, to... no po prostu nie mogę tak na spokojnie.
    Aż nie wiem co napisać, ale współczuję Adze... i cieszę się że miała okazję na swojej drodze spotkać wspaniałych ludzi czyli Was. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkała naszą Młodą, to ona przytargała Agę do domu, nakarmia, pozbierała i... ma siostrę, której w życiu nie ma ;)

      Usuń
  3. strasznie mi żal takich dzieci bo to się przeważnie zawsze źle kończy, one pokazują, że dadzą radę, kończą studia, łapią się każdej pracy, zakładają własne rodziny a mamuśka cały czas pełna roszczeń i pretensji, nie sposób się od niej uwolnić
    dobrze, że Aga ma w Was wsparcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma, bo kochane z niej dziecko, ale sam fakt, że nie ma oparcia w matce strsznie ja dołuje.

      Usuń
  4. poryczałam się i mnie dusi w gardle.
    dobrze, że Aga ma WAS, bo nie zginie ani ona, ani jej poczucie wartości. macie wielkie serca :D
    myślę, że Aga wyjdzie z tego pokiereszowana, ale z nauką na przyszłość. nie popełni błędów matki, a dzięki Wam będzie się kierować sercem, bo widzi, że można i to w tak piękny sposób.
    a karma....dopada wszystkich prędzej, czy później. Was też dopadnie :DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, czego życzą mo 'państwo rodzicielstwo', oraz mam nadzieję, że nie dopadną mnie ich życzenia ;)))

      Usuń
    2. też mam nadzieję, ale jakby co to kij im w ucho albo coś gorszego gdzie indziej :D
      dobro nie może zostać odpłacone złem, dlatego spoko :D

      Usuń
  5. echhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh
    dobrze że jesteście :******

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga powinna złożyć pozew o alimenty i tym sposobem utarła by mordę Kurduplowi i tej pani co niby jest jej matką. Gwarantuję, że po pierwszej informacji z Sądu dostali by takiej sraczki, że aż miło by było popatrzyć :) Kuźwa a jak moja Młoda miała mieć studniówkę to sama przypomniała, że mam się zgłosić jako rodzic do pilnowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj była o tym mowa. Ja bym nie ruszała gówna, bo w Polsce sądy rodzinne działaja wolno (wiem, bo miałam nieprzyjemność) a jak ją odetną od tych drobnych, której jej dają, na nas spocznie konieczność całej opłaty za mieszkanie (i tak płacimy 2/3 kwoty) i będzie musiała rzucić studia, a mądre dziecko z niej, niech się uczy.

      Usuń
    2. No w sumie tak, prędkość działania polskich sądów jest porażająca wręcz. Ale istnieje jeszcze możliwość zameldowania się na stałe gdzie indziej niż w domu, czyli de fakto wymeldowania sie z domu o czym ojce nie będą wiedzieć, i zwrócenie się do miejscowej opieki społecznej o pomoc, po za tym wtedy na pewno załapie się na stypendium studenckie, przy okazji po nowym roku czyli po rozliczeniu się mamusi z US-em i wzięciu ulgi na wychowanie dzieci zrobić niezłe kuku, bo ona nie będzie wiedzieć że córka już u niej nie mieszka. Wiem, że tego ta fdziewczyna nie zrobi, no tego kuku ae należało by :)

      Usuń
    3. Należałoby zrobić im wszystko o czym piszesz i jeszcze trochę, ale Aga chce już tylko stabilizacji i świętego spokoju. Matka oszołomka trzymana na odległość i my jako gwarancja normalności, to wszystko, czago chce. Dziewczyna boi się, że jakiś nerwowy ruch z jej strony uderzy rykoszetem w nas, a tego bardzo by nie chciała.

      Usuń
    4. To że oberwiesz rykoszetem, Ty i Ted to musisz się liczyć, bo w pewnym momencie mogą kierować swoje roszczenia i pretensje do Was, ale Wy sobie poradzicie tego jestem pewien. A że Aga chce spokoju i stabilizacji to jej wierzę, dobrze, że otworzyła się przed Wami i wiecie wszyscy Ty Ted Młoda i Ona co jest na rzeczy i jak macie wspólnie funkcjonować żeby względnie dobrze funkcjonować.

      Usuń
  7. W takich sytuacjach zawsze mysle, ze do wykonywania wielu rzeczy potrzebujemy specjalnego wyksztalcenia, upowaznienia, licencje i inne pierdolencje a dzieci...
    No wlasnie zeby byc rodzicem wystarczy sie bzyknac w odpowiednim czasie i urodzic. Ja to bym takie matki na haku u rzeznika za pizde wieszala.
    Prosze nie poprawiac i nie strofowac, ze uzylam nieladnych slow, zapewniam w rekawie mam gorsze, ale ze jestem tu gosciem to sie staram delikatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z Tobą zgadzam, powiedziałaś to tak trafnie, jak ja nie śmiałam ;)

      Usuń
  8. Co za nieodpowiedzialna matka - idiotka ! Do szału mnie też doprowadza hasło: "rodziców nie stać"..na kieszonkowe,zeszyty,wycieczkę.Wygląda na to,że niektórych rodziców stać jedynie na zrobienie dziecka ( lub ,co gorsza dzieci).
    Zgadzam się ze Star,zawsze uważałam,że nie wszyscy powinni miec dzieci,
    bardzo wielu ludzi na nie nie zasługuje.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pierdolę. Po prostu.
    Jako matka patrzę przez pryzmat własnego macierzyństwa i wiem, że dałabym sobie bebechy wypruć dla mojego dziecka, więc gdy czytam takie historie (bądź o nich słyszę), chce mi się wyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje gratulacje - masz drugą córkę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Desper ma rację, że należałoby "rodzicom" udowodnić, że utrzymywanie dziecka na studiach to nie dobra wola tylko obowiązek. Rozumiem Agę, że nie chce wojny. Kto jak kto, ale ja jestem mistrzem uników w sytuacjach emocjonalnie trudnych, więc świetnie Age rozumiem. Jednak to sie zemści na Niej. Prędzej czy później. Będzie dziewczyna żyła w poczuciu krzywdy i niedocenienia. Może nie teraz, natychmiast i już, ale jak okrzepnie na studiach i znajdzie dodatkową pracę nie powinna się powstrzymywać. Najpierw zawiadomić "rodziców" co zamierza zrobić, a potem otwarcie wystąpić do sądu. Niech się ten sąd nawet ślimaczy - "rodzice" będą w końcu musieli spłacić Agę.
    Mnie w tym najbardziej bulwersuje, że mamusia gra na uczuciach Agi i utrzymuje uzależnienie Jej od siebie, a jednocześnie nie umie ukryć zadowolenia z faktu, że wypchnęła Agę z domu.Chce Ją zmusić do samodzielności finansowej. I OK i Aga może podjąć to wyzwanie, idąc do sądu po należne Jej pieniądze. Nie ma przebacz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co, Dreamu, fajna z Ciebie babka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój "jednostronny pogląd" się potwierdza :) Dobrzy z Was ludzie.
    Adze życzę siły i wytrwałości. Ma dobry przykład i ludzi serdecznych w otoczeniu... Niech się za nic w świecie nie poddaje.
    :***

    OdpowiedzUsuń
  14. srają kasą, bo nie wydają na głupoty!! czyli na cudze dzieci.. i na własne tez nie! taka zasada biznesowa.

    OdpowiedzUsuń