wtorek, 21 lipca 2015

Weekend w strugach deszczu skończył się...

... w poniedziałek wieczorem.

- Jedźmy gdzieś!- rzucił Ted- mam wolną niedzielę i poniedziałek.
- Jedźmy!- podjęłam tę grę.
Szybkie decyzje zapadły i destynacją okazał się Poznań, gdyż tam, w tym roku, wakacje (z racji obowiązków 'służbowych' ;) spędza Młoda.
- Hej, mam dla Was niespodziankę- wieczorem do telefonu zaćwierkała Młoda- będę w domu na weekend.
- Weź sobie tu coś zaplanuj- jęknął Ted.
- Słuchajcie, szykuje się piękny weekend, może byście wpadli do nas, zrobimy grilka, posiedzimy, pogadamy- zaraz potem, z  propozycją zadzwoniła Tedowa Bratowa, czym wydatnie poprawiła mu nastrój.
- Jasne- ucieszył się, żądny podróży.
I pojechał. Pojechaliśmy.
W strugach deszczu, z wichurą szalejącą nad głową i w korku po horyzont, bo wszyscy wiali znad morza, gdzie pieprz rośnie.
Potem jednak było już tylko przyjemnie, strugi deszczu się wyczerpały, a my jedliśmy borówki, maliny, porzeczki wszelkiej barwy i włóczyliśmy się po alejkach, na błoniach, leniwie popijając kawę i piwko.

I jeszcze zostało nam to



Było tego tyle, że udało nam się obdarować kilka osób ;)


P.S.
Frau masz u mnie zimne lody nad zimnym morzem :*

18 komentarzy:

  1. I my odpoczywaliśmy burzowo;))
    jak następnym razem zaplanujecie Poznań to zadzwoń;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadę do dziecka, więc sorki, ona jest celem podróży :)

      Usuń
  2. piękny weekend mieliście :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dreamu, potrzebuję się z Tobą skontaktować. Nie widzę nigdzie Twojego maila, może napisz do mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale czad! Trochę przygody, trochę leniuchowania i dobrego jedzonka - czego chcieć więcej? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie! i smacznie :) cóż więcej trzeba.... :) :***

    OdpowiedzUsuń
  6. To wlasnie Ja wracam z nad morza w korku z niedziele, także cos wiem o korku po horyzont ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak na grilla, to to Wasze menu jakieś dziwne... :))))))))
    a jak towarzystwo dobre, to i wichury nie straszne ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaach!
    Dopiero teraz zobaczyłam dopisek!
    Życie mi ratujesz!!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mi uratowałaś twarz :D

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz, jak ja Ci tego zimnego morza zazdroszczę. Kocham je od dziecka. Nigdzie nie ma takiego drugiego...

      Usuń
  9. A my w tym czasie pożeraliśmy pyszne lody własnego wyrobu. Cóż, taki mamy klimat.

    OdpowiedzUsuń
  10. no i takie wyprawy najbardziej lubię, niezaplanowane, spontaniczne...ale nie mam szans (((

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać Bóg nieco skorygował Wam plany, ale i tak wcale źle na tym nie wyszliście ;)))

    Ściskam mocno!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie przepyszne jagody! Albo borówki! Nieważne, pyyyyychaaaa!!!!

    OdpowiedzUsuń