czwartek, 27 sierpnia 2015

Casu ni ma, kruca bomba

Jedno smoothie* robi się 5 (pięć) minut.
Jak się ma smoothiemaker, to 3 (trzy).
Ale jak czynność trzeba powtórzyć 7 (siedem) razy, to już mija godzina, gdyż niektórzy każdy składnik muszą precyzyjnie odważyć.
Mój wygląd (na wagę nie dałam spojrzeć, po co ma się chłopak denerwować) tak zmotywował (wkurwił znaczy) mojego braciszka, że natentychmiast dołączył do akcji ŻP.
Skutek- MINUS 1 (jeden) kilogram po pierwszym tygodniu pobytu u nas.
Hahahaha!!!
Tyle osób już próbowało!!!
Mnie udało się go zebrać do kupy.
Zaraz wraca do domu.
Trzymajcie kciuki, żeby nie przestał, bo dopiero wtedy wygram.
U mnie była to kwestia dobrego samopoczucia, u niego zdrowia (serducho i cukier).

A, jeszcze jedno, byłam na premierze. Spektaklu. Teatralnego.
Dominika Ostałowska (która nie jest moją ulubioną aktorką) brawurowo (tak, napisałam brawurowo)odegrała rolę ex-żony Jana Jankowskiego w spektaklu "Lekko nie będzie".
Oraz "Ósemki" zawitały na wieś moją.
Z pokazem multimedialnym.
Jak nie spektakl, to nie idę, pomyślałam.
A potem spotkałam Janusza S. (Młoda go wypatrzyła w Amfiteatrze, jak bramę zamykał!!!) i... jak to zwykle bywa, on był naszą motywacją, bo przecież nie jest częścią zespołu, ale to w końcu Janusz.
Srele- morele wybierali się do nas prywatnie... ale im nie pykło.
Ekhhhh, żyzń.

Idę zajrzeć do pstrągów.
Całego piekarnika pstrągów.
To się zaraz skończy... chyba :D

* to taki koktajl owocowy, tylko modniej się nazywa

czwartek, 13 sierpnia 2015

Twinkle twinkle...

... little star...
Tak mi się jakoś samo nuciło, kiedy o 2 w nocy, na wydmach, w towarzystwie jednego przystojniaka gapiłam się w niebo.
A niebo, z minuty, na minutę było nam coraz bardziej przychylne.
Wiatr przegonił chmury, żeby odsłonić spektakl, który natura przygotowała na tę noc.
I leciały, jak szalone.
Spalając się w swym ostatnim tańcu.
Mały Wóz, patrzył na ten szaleńczy taniec z dostojeństwem i pogardą.
Migając słabym, ale jednostajnym światłem, zdawał się nie rozumieć chęci przypodobania się Perseid.
To one jednak były w tę noc gwiazdami show.
Z mocą spełniania życzeń.

Jeżeli to prawda, obdarowałam życzeniami niezłą ekipę.
Niech się spełni chociaż jeden procent.
Niech...

P.S.
Po powrocie Ted wyszedł na balkon zapalić papierosa.
- Wiesz, tu też je widać- powiedział.
- No tak, a my, jak zwykle biliśmy się o sprawę, która niekoniecznie była słuszna :)))

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Mam...

- wywalone na wszystko (czyt. się mi nie chce nic)
- nowego laptopa też mam (ale jakoś odzwyczaiłam się od bywania)
- krótsze o 15 centymetrów włosy (i dobrze mi z tym bardzo, chociaż niektórzy pytają 'byłaś już u tego fryzjera?')
- mam dużo czasu dla siebie (bo chwilowo Młoda wróciła na łono projektowe)
- nadal serce do walki na polu liczenia kalorii i bycia fit (cokolwiek to znaczy zaczynam rozumieć fit freaks)
- nową miłość muzyczną (i chętnie się nią z Wami podzielę, pozostając pod wrażeniem, po wczorajszym koncercie. Na żywo i z orkiestrą symfoniczną ZESPÓŁ brzmiał magicznie wręcz)

I jeszcze jedno
Mam wakacje
Czego i Wam życzę.