wtorek, 29 września 2015

Jesień, panie

... rozgościła się bezczelnie w okolicy.
Chłodem wali w okna nocami, aż kołdry ciepłe migusiem wytargaliśmy z garderoby.
Cichaczem wychwalamy decyzję o zainstalowaniu ogrzewania gazowego i wypięcie się na PEC, gdyż po przekręceniu gałki w domu robi się jakby przyjaźniej.

Słońce za oknem nie ogrzewa już klasy.
Jest, ale jakoby go nie było.
Zimno w nogi.
Chętniej wstaję do tablicy... a Oni łatwiej przyswajają, bo wychowani są w kulturze obrazkowej.

Czasu nie mam na nic, gdyż... zawalczyłam o wolną sobotę.
Pracuję, znaczy, w tygodniu do padu na twarz, ale za to cały, caluśki weekend jest mój.
Mogę czytać, pitrasić przysmaki, spacerować (ciągle jeszcze w słońcu) oraz ewentualnie łaskawie robić nic :)
Po dwóch latach odkrywam weekend na nowo.
Bardzo przyjemne jest to odkrycie.
Trochę takie, jakby mnie ktoś wypiął z kieratu.
Chodzę sobie w sobotę po świecie i dziwię się, że nie muszę się spieszyć, nigdzie gnać, nikt nie czeka umówiony.
Ekhhhhh pięknie jest, nawet, jak trochę zimno :D

20 komentarzy:

  1. "Bezczelnie"?
    "Chłodem"?
    "Kołdry"??!!!

    - - - - - - - - - - - -

    NARESZCIE WARUNKI DO NORMALNEGO ŻYCIA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co? Po zrzuceniu zbędnych kilogramów nic mnie nie grzeje, więc zimno mi jest :D Widzisz, każdy ma swoją chwilę chwały, ta należy do Ciebie :D

      Usuń
    2. Nie, chwała należy się jesieni!
      Za temperatury przyjazne życiu.
      Za żółć, pomarańcz i czerwień przyjazne oku.
      Za deszcz przywodzący na myśl najpiękniejsze wspomnienia.
      Za grzyby i orzechy.
      Za piękno.

      Usuń
    3. No dobrze, za wszystko, oprócz deszczu :)

      Usuń
    4. Ależ deszcz jest cudowny!

      Usuń
    5. Eeeee, nie ;) Jest mokry :D

      Usuń
    6. No właśnie! To jest jego podstawowa zaleta. Wszystko, co mokre (a zwłaszcza woda), jest bossssskie!

      Usuń
  2. kołdry śmy wyciągnęli trzy tygodnie temu !!!
    oraz zimno jest wieczoro-nocami, bo w ciągu dnia jeszcze całkiem, całkiem, po polu w koszulkach latam )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak świeci słońce, to mam tylko chwilę, żeby popędzić na zakupy i w drodze ryjec do słońca wystawić, potem już tylko do nocy... w walce o wolne soboty :D

      Usuń
  3. jak mogłaś żyć bez weekendów?
    chociaż kilku ?

    btw: coś w tym jest, że nie ma polskiego odpowiednika ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mogłam... przetrwałam do pierwszego, który w końcu sobie wywalczyłam :) Kurczę, wiesz, że myślę w dwóch językach, dla mnie weekend, to weekend :)

      Usuń
  4. Lubie jesień ale tą suchą, słoneczną, kolorową :) Każdy potrzebuje trochę czasu dla siebie żeby odpocząć, ładuje się akumulatory i można działać od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działam, lubię akcję i w gruncie rzeczy lubię też jesień :)

      Usuń
  5. a ja mam dużo wolnego, bardzo dużo... za dużo nawet, chcesz trochę?...
    jesień zimna, ale słoneczna u mnie i to jedyny pozytyw...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dawaj się, jesieni, tej jędzy, która podjęła bardzo złą decyzję i już to wie, tylko jeszcze się przed sobą nie przyznaje i smutkom. Podołasz wszystkiemu, bo masz moc :*

      Usuń
  6. Zabrakło zdrowego rozsądku naszej minister. Nasza wnusia zrezygnowała ze stołówki szkolnej. Na szcżęście udało się załatwić normalne obiady na Akademii Rolniczej.
    Specjalistą od odchudzania jest mój mąż. Po operacji raka krtani, schudł ponad 20 kg.
    Obserwuję zmagania mojej córki z codziennym życiem, praca, trzy razy w tygodniu wozi małą do szkoły tańca i tak w koło. Weekend przeznacza na porządki, pranie i sprzątanie. Niektórzy więc mają gorzej od Ciebie.
    Życzę Ci dużo dobrych, ciepłych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... przez wiele lat sama walczyłam z domowymi obowiązkami, pracą, byciem kierowcą dla naszego Dziecka i ciężko chorą (po wylewie) Mamą 300 km ode mnie. Mój urlop polegał na tym, że brałam Młodą i jechałyśmy opiekować się Babcią, bo Teda nie było nigdy. Teraz muszę tylko zarobić na dwa kierunki Jej studiów oraz ewentualne warsztaty za granicą. Nie licytujmy się, kto ma gorzej.

      Usuń
  7. Trudno się przyzwyczaić, prawda? Człowiek odwykł od odpoczynku i aż źle się czuje, gdy nic nie wypełnia mu dnia. Ale przywykniesz. Najgorsze są pierwsze weekendy. Najpierw będzie lekka panika, potem strach przed wyjściem z domu, w końcu zrobisz pierwszy krok i... Zaczniesz odpoczywać. A potem to nawet polubisz!
    Tylko dawkuj to sobie stopniowo, bo człowiek nienawykły i może mu się coś poprzestawiać. Najlepiej, żeby w tych pierwszych weekendach zawsze ktoś przy Tobie był, jakbyś miała atak nagłej żądzy pracy. Żeby Cię chwycił za rękę, uspokoił - to po pewnym czasie samo przechodzi.
    Miałem to samo. Człowiek panikował, że na dworze jasno, a on nie pracuje. Musieli mi wytłumaczyć, co to jest to jasne na niebie, bo zapomniałem przez ten rok. Ale terapia przeszła nad podziw dobrze i dziś nawet sobie to chwalę. Zobaczysz, nie będzie źle!
    A w chwilach paniki, napisz, to udzielę Ci następnych rad ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. też mam taki pstryczek w łazience, co robi ciepełko w całym domu, ale jeszcze nie musiałam klikać;)))
    Pogoda u nas ładna, a wolne soboty są cudne (ja pracuję w sobotę co trzeci tydzień -tylko na rannej zmianie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nominowałam Cię do nagrody Liebster Blog Award. Rzecz jasna nie ma przymusu zabawy, ale miło by było ;-))) Jak nie chcesz nikogo nominować to chociaż odpowiedz na pytania. Nie chcesz i tego, to przynajmniej wiedz, że Cię lubię ;-))).
    http://subiektywnekomentarze.blogspot.com/2015/10/order.html

    OdpowiedzUsuń