środa, 9 września 2015

Syty głodnego...

nie zrozumie- mawiał mój Teść.
I przestaję rozumieć jęczących, a zaczynam rozumieć walczących.
Mam świętą cierpliwość do brata, który podejmując walkę o siebie, ma do mnie tysiąc pytań.
Nie znam wszystkich odpowiedzi, wiem, co zrobiłam ja i tu mogę pomóc. Tłumaczę przepisy, podpowiadam, jak przyjąć na klatę kryzys, wspieram mentalnie.
- Fajnie masz, schudłaś- moich znajomych, zenitalnie mnie wkurwia.
- Też możesz- odpowiadam.
- No nie mogę- pada zwykle odpowiedź- tyle razy już próbowałam
Jesoo, jak mnie się na twarz ciśnie tekst mojego Nauczyciela, który kiedyś doprowadzał mnie do szału: 'nie próbuj, zrób to'.

Pozostaje jeszcze pytanie: kto jest syty, a kto głodny?
Bo głodna przecież nie jestem ja :D




11 komentarzy:

  1. Tak mówisz? Próbowałem już tyle razy. Nie dalej jak miesiąc temu, wielkim wysiłkiem zjechałem 2 kg, po czym w ciągu 2 dni, wcale nie jedząc więcej, odrobiłem to wszystko z nawiązką. Nie wiem, jak mam to zrobić.
    Na domiar złego, bolidupka nie chce odpuścić, więc o bieganiu, czy ćwiczeniach, mogę tylko pomarzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawa to pytanie, czy chcesz? Jeżeli chcesz, znajdzie się sposób. Ja od podjęcia decyzji do znalezienia sposobu, szukałam kilka miesięcy. Jeżeli chodzi o ćwiczenia, polecam nordic walking, a jak leje, stepper. Marsz nie obciąża stawów tak bardzo, jak bieg.

      Usuń
    2. chodzisz głodna ?
      to tym bardziej podziwiam :-)
      podziel się z nami sprawdzonymi sposobami (dla utrudnienia zadania dodam, że dieta żp nie wchodzi w grę :-)

      Usuń
    3. Wchodzi, wchodzi, tylko nie skutkuje. Nie wiem, co jest grane. Mój organizm jest napędzany jakimś wyjątkowo oszczędnym silnikiem Diesla - mogę się głodzić, wyrzucać z jadłospisu kolejne produkty, a i tak nic to nie daje. Ruchu mam dużo, choć ze względu na chorobę (Bolidupka) nie tyle, ile bym chciał.

      Usuń
    4. Nie chodzę głodna Kate, nie ma takiej opcji. Dobra diet, to taka, kiedy z ilości przechodzimy na jakość, więc generalnie jest to clean eating. Niczym się nie podzielę, bo mam taki galop, że odpisuję o godzinie... późnej.
      Nit, sprawdź hormony tarczycowe, enzymy wątrobowe i cukier. To na początek. Nie wolno Ci się głodzić. 5 posiłków dziennie, to podstawa. Jak opanuje ten chaos, napiszę do Ciebie maila, zostaw adres, jak możesz, pls.

      Usuń
    5. Mój adres od lat pozostaje taki sam:
      nitager@poczta.onet.eu
      Z wrodzonego lenistwa go nie zmieniam.

      Usuń
  2. )))) rozumiem i Ciebie i drugą stronę ))))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie rozumiem drugiej strony. Wpadamy dzisiaj z Tedam do mamusiZ, on po 12 dniach pracy bez dnia wolnego, pierwszy dzień na urlopie, bo ma kuźwa urodziny, a mamusia do niego 'a ty mnie jeszcze synku poznajesz?'

      Usuń
  3. Rozumiem doskonale, albo i jeszcze bardziej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty to akurat nic nie musisz dla odmiany rozumieć :D Walcz tam, a ja Cię wspieram całą moją mocą :***

      Usuń
  4. Kuczową kwestią w odchudzaniu jest to,co napisałaś - pytanie ;czy chcesz?
    Zawsze się znajdzie sposob,nawet w bardzo niesprzyjających okolicznosciach, jak wiek czy,niedajbóg coroba i zażywanie większej ilosci leków,co jest częstą wymówką:))
    pozdrawiam,
    Asia
    Asia

    OdpowiedzUsuń