czwartek, 29 października 2015

Bezrefleksyjnie chwilowo


Siedzą i piszą test.
Z dwóch czasów.
Powtarzanych do wyrzygania, spiralnie...

Napisz definicję.
Podaj przykład.
Wypisz określenia charakterystyczne dla tego czasu.
Nie czepiam się szczególnego użycia.

- Mam przykłady, mogę nie pisać definicji?- pada pytanie.
- Nie możesz- odpowiadam krótko.
- Ale dlaczego-?- następuje bunt- Przecież potrafię podać przykład!
- Musisz mi umieć odpowiedzieć na pytanie, w jakim celu używasz konkretnego czasu.

No nie musi jednak.
Pisze" 'czasu teraźniejszego używamy, żeby opisać co działo się kiedyś'.

- A jak skończymy pisać, zagramy w Scrabble?- pytają z nadzieją.
- Nie. Żeby zagrać w Scrabble trzeba mieć podstawy w postaci zasobu słownictwa.
- Ale my mamy słownictwo...
- Tak... - ja na to, a w myślach 'w dupie, jak wszystko inne'- głośno dodaję jednak- Nie lubię grać sama ze sobą, jak będziecie gotowi, to wam powiem, że to już.

Zawsze zadziwia mnie, że nic nie wiedzą, są jak biała tablica i potem, gdzieś w międzyczasie zaczynają myśleć, wyciągać wnioski i pojawia się słownictwo.
I sama nie wiem, nad czym ciężej pracuję.

sobota, 24 października 2015

Princessa Kokosowa

Siedzę w domu i ratuję.
Burzę loków swoich ratuję.
Żeby była burza, musi być ich dużo, a ostatnio nie jest.
Lecą, jak liście z drzew.
Wiem, wiem.
Schudłam, ograniczyłam, mam efekty.
Tyle, że z ilości przeszłam w jakość, ale mój organizm nie docenił jakoś i się buntuje.
Robię mu zatem SPA.
Olej kokosowy na skórę głowy robi podobno tak samo dobrze, jak przyjmowany doustnie.
Mam więc na głowie coś, co sprawia że pachnę, jak Princessa Kokosowa, a wyglądam jak kebab oraz nerwowo odliczam czas do końca akcji.

Ciekawe czy te moje wygłupy dadzą jakieś efekty.
Musiałam się też złamać i nabyć jakiś witaminowy suplement diety.
Nigdy, kurna, tak rozsądnie nie jadłam.
Ja nie jadam, ja się odżywiam!
Kuźwa, czego jeszcze chcesz organizmie mój?
Na jedno możesz liczyć.
Na powrót 13 kilogramów nie masz szans :D


czwartek, 22 października 2015

Ja to się chyba nigdy nie przestanę dziwić

Znasz kogoś sto lat.
Zjadłeś z nim beczkę soli, tak myślisz.
Nic nie może Cię zaskoczyć.
A tu psikus.
Sms w trakcie zajęć jest jak uderzenie w brzuch.
Ale, ale... nie takie ciosy brałeś na miękkie i różowe.
Głęboki wdech, zajęcia nie mogą stracić na jakości, uczniowie nie zasłużyli na bylejakość.
Odsyłasz wiadomość.
Po chwili zajęcia toczą się dalej.
Ten, kto do Ciebie pisze wie, co robisz i zdaje sobie sprawę, że wybija Cię z rytmu.
Wyciszasz telefon.
Smsy przychodzą jeden po drugim, pisane bez ładu, składu i pod prąd interpunkcji.
Rozmówca się sam nakręca.
Oj, oj, niedobrze...
Przez chwilę uśmiechasz się do siebie.
I odpisujesz mierząc celnie, w punkt.
Lata praktyki nauczyły Cię nie kopać się z koniem, ale też nie kładziesz głowy pod topór.
Już nie.
Ostatni sms należy do Ciebie.
Po zakończeniu pracy jeszcze raz czytasz całą konwersację.
Nie dałeś się ponieść emocjom.
Nie zniżyłeś do poziomu rozmówcy.
Nie zjecie już ani grama soli z tej samej beczki.
Uff.
Kolejna znajomość odstrzelona.

I znowu jestem zdziwiona...

Pisałam już o tym.
Wolę być naiwna niż wyrachowana.
Ale czy ja gdzieś napisałam, że lubię być zdziwiona???


środa, 21 października 2015

O srebrnym smoku, który zeżarł nam ogórka

czyli jak używać lodówki.

W naszej kuchni rozgościł się srebrny smok, biały wyprowadził się do biura na dół.
Okazuje się, że ze starym smokiem jakoś się dogadywaliśmy, ale ten nowy jest strasznie narowisty.
Po pierwszej nocy pod naszym dachem, okazało się, że załączone opcje standardowe zabiły nam ogórka i rzodkiewki.
Smok ział... lodem :D

Trzeba jednak poczytać instrukcję.
Ale jakto jakto?
Instrukcję obsługi lodówki mam czytać?
Co to ja nie wiem, jak używać sprzętu, który, odkąd pamiętam, stał w moim domu?

No kurka nie wiem... chyba.
Zamarznięty ogórek jest niejadalny, podobnie, jak mrożone rzodkiewki... nawet po rozmrożeniu.

Na szczęście jestem w pracy.
Liczę na to, że jak wrócę, Ted zaprzyjaźni się ze srebrnym smokiem i przekaże mi wnioski.

Niniejsza notka powstała jako mój komentarz do finiszującej kampanii wyborczej ^,^

czwartek, 8 października 2015

Tęsknona za "Opowieściami z psychiatryka"

Miałam kiedyś taką fantazję, że na każdą nominację do nagrody odpowiadałam 'Opowieścią z psychiatryka'. Ekhhhh, piękne to były czasy.
Dzisiaj jest taka pełna p... , że obdarowana przez Zante, medalem za zasługi na polu, westchnęłam sobie tylko z żalu i tęsknoty za moim niegdysiejszym tempem życia.

Będzie banalnie, bo na nic innego nie mam chwilowo fantazji.

1.Piszę blog, bo … szczerze mówiąc ostatnio nie piszę, trudno mi zatem odpowiedzieć z sensem ;) 

 2. Gdy miałaś naście lat Twoim guru i autorytetem  była/był … była... moja Mama. Nauczyła mnie walczyć zawsze do końca i nigdy nie tracić nadziei. Straciłam nadzieję tylko wtedy, kiedy Ona ją straciła...

 3. Jak tamta fascynacja ma się do dziś, gdy masz dziesiąt lat? Nic się w tym względzie nie zmieniło, chyba tylko to, że do Panteonu dołączyła moja Babcia. Fascynują mnie silne  zwykłe/niezwykłe Kobiety.

 4. Z nieba spadło Ci 10 tyś. zł , ale możesz je wydać tylko na siebie. I co zrobisz?
Zgłupieję ze szczęścia, a potem wsiądę do samochodu i pojadę... do Empiku :) Ostatniego tysia wydam na ciuchy, gdyż nadal ( i już tak zostanie) wszystko na mnie wisi.
Naprawdę nie mogę się podzielić?


 5. W codzienności nie mogłabym  obyć się bez … leniwego śniadania z Tedem. Jak nie ma Go w domu, nie smakuje mi nawet kawa.

 6. A na emeryturze to chciałabym … podróżować i cieszyć się sukcesami Młodej.

 7. Jak książka to z gatunku … fantasy (no Pratchett, ale też Jonathan Carroll, chociaż ostatnio przeczytałam 'Florystkę'- Katarzyny Bondy i nie była to dla mnie kara) oraz biografie różnych popaprańców (czy Kirę Gałczyńską można nazwać popaprańcem?)

 8. Czasem mi wstyd, ale do łez wzrusza mnie … dobroć. Taki program 'Home makeover' (w którym  ludzie pomagają innym, dotkniętym przez los, wyremontować dom) powoduje, że mój mózg wytwarza  jakieś ogromne pokłady emocji, jak głupia cieszę się szczęściem innych i wzrusza mię to do łez.

9. Są przedmioty, które kojarzą się z dzieciństwem. Dla mnie to … nie przedmiot, to smak i zapach szarlotki i tortu śmietanowego z galaretką i czerwonymi porzeczkami, jadanych na ganku domu moich Dziadków 26 lipca.

 10. „Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma..” Masz takiego bzika na jakimś (albo czyimś) punkcie? Ja generalnie jestem nieźle porąbana. Bziki mi się mnożą, niektóre odchodzą, a potem wracają. Teraz to chyba szydełko i zdrowe gotowanie, no i sport... który wrócił po latach, a który odkryłam ponownie, jako ogromną przyjemność (ekhh te rezultaty :) oraz jednak... góry.
 
11. Każdy ma jakiś talent. Ty masz w darze od natury … podobno jestem człowiekiem wielu talentów. Ja cenię sobie ten, który sprawia, że 'uczę nawet kamienie', a one idą w świat i zdają egzamin... z życia.

Więcej grzechów nie pamiętam. Spowiedź niniejsza powstała w trakcie, gdy Młodzi Ludzie pisali testy i rozwiązywali zadania. Nikt nie poniósł szkody na umyśle w związku jakością mojej pracy.

Nie nominuję nikogo, gdyż nie mam czasu wymyślać pytań nękających ;)


Order przekazuję wszystkim, którzy mnie odwiedzają, gdyż szczęście się mnoży, wtedy gdy się dzieli.
Amen :D


P.S.
Dziękowałam już Matce Whitney Huston?
Bo Zante tak, osobistnie, na Jej blogu :*