czwartek, 22 października 2015

Ja to się chyba nigdy nie przestanę dziwić

Znasz kogoś sto lat.
Zjadłeś z nim beczkę soli, tak myślisz.
Nic nie może Cię zaskoczyć.
A tu psikus.
Sms w trakcie zajęć jest jak uderzenie w brzuch.
Ale, ale... nie takie ciosy brałeś na miękkie i różowe.
Głęboki wdech, zajęcia nie mogą stracić na jakości, uczniowie nie zasłużyli na bylejakość.
Odsyłasz wiadomość.
Po chwili zajęcia toczą się dalej.
Ten, kto do Ciebie pisze wie, co robisz i zdaje sobie sprawę, że wybija Cię z rytmu.
Wyciszasz telefon.
Smsy przychodzą jeden po drugim, pisane bez ładu, składu i pod prąd interpunkcji.
Rozmówca się sam nakręca.
Oj, oj, niedobrze...
Przez chwilę uśmiechasz się do siebie.
I odpisujesz mierząc celnie, w punkt.
Lata praktyki nauczyły Cię nie kopać się z koniem, ale też nie kładziesz głowy pod topór.
Już nie.
Ostatni sms należy do Ciebie.
Po zakończeniu pracy jeszcze raz czytasz całą konwersację.
Nie dałeś się ponieść emocjom.
Nie zniżyłeś do poziomu rozmówcy.
Nie zjecie już ani grama soli z tej samej beczki.
Uff.
Kolejna znajomość odstrzelona.

I znowu jestem zdziwiona...

Pisałam już o tym.
Wolę być naiwna niż wyrachowana.
Ale czy ja gdzieś napisałam, że lubię być zdziwiona???


10 komentarzy:

  1. Witam w klubie naiwniakow:)
    Ale za to jakie zycie jest piekne!!!
    Ze zdziwieniem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwią mnie takie sytuacje, dziwią... I czytając to, też jestem zdziwiona jak Ania z Zielonego Wzgórza.

    OdpowiedzUsuń
  3. sms (i maile) nie są dobrą formą ważnych rozmów.
    dla mnie - nie są rozmową...
    call her/him. a nawet: umów się na herbatę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa...
      A ja zostałam porzucona SMS-em. Nawet na rozmowę tchórza nie było stać!

      Usuń
    2. Kochanie, nie będzie już żadnej herbaty, sorry. Ta osoba płakała mi przez wiele lat w kamizelkę, jadła w mojej kuchni i prała w mojej pralce. Jeżeli dzisiaj tego nie pamięta, nie mamy o czym rozmawiać.

      Usuń
  4. z doświadczenia wiem, że należy się wszystkiego spodziewać i wtedy człowiek nie ma powodu, żeby się zdziwić
    pozdrawiam i odstaw tę beczkę soli do piwnicy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmm piątka przybita... ((((

    OdpowiedzUsuń
  6. ojojojojojojoj ...
    nie lubię takich zdziwień.... ale też nie powiem żebym nie znała tego uczucia...
    wzięłaś to znowu na klatę... podziwiam Twoje opanowanie... :) :******

    OdpowiedzUsuń
  7. Lepiej wiedzieć co jest grane niż żyć w nieświadomości i robić z siebie palanta i naiwniaka. Dobrze, że wyszło na wierzch. Przy kuchennym stole mus zasiadać z przyjaciółmi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomimo wieku i doswiadczenia zyciowego jestem ciagle bardzo naiwna i wierze w ludzka dobroc i bezinteresownosc, ale do czasu:))
    Ludzie ciagle mnie ucza a ja jestem wdzieczna uczennica i cieszy mnie kazde puste miejsce po rzekomym "przyjacielu", bo te miejsca z reguly w jakims czasie zapelniaja sie naprawde wartosciowymi ludzmi.

    OdpowiedzUsuń