poniedziałek, 30 listopada 2015

Słoń...

W sobotę, po dwustu trzech dniach skończyła się moja faza odchudzania.
Zaczyna się stabilizacja wagi.
Nagle, z dnia na dzień więcej mi wolno.
Duuuużo więcej.
Nie potrafię z tego korzystać, hahaha!
Jestem jak słoń.
Podobno wystarczy mu do nogi zainstalować łańcuch, żeby zakodował, że jest więźniem, nie musi być przywiązany.
Ja też mam zakodowane.
Tak sobie marzyłam, że jak będę mogła...
I zjadłam.
Kawałek (kawałeczek!) zaległego tortu imieninowego i dwa (dwa!!!) mini eklerki.
Ten drugi mnie przerósł.
Idę kupić olej z czarnuszki.
Gdzieś trzeba nadrobić te kalorie i nie zamierzam tego robić cukrem.
Muszę przestać chudnąć ;)

P.S.
W tym zamieszaniu zapomniałam o wieńcu adwentowym chociaż świece z cyferkami czekają od września :(

32 komentarze:

  1. Ja tez musze przestac chudnac i w zasadzie to juz od miesiaca nie chudne tylko utrzymuje wage. A waze teraz dokladnie tyle ile wazylam 31 lat temu jak przylecialam do Ameryki. Fakt, to zupelnie nieplanowane i niezdrowe odchudzanie, ale nie mam nic przeciwko temu, zeby efekt zostal:P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że tłuszcz nie tuczy. Tuczy cukier. Zdrowiej! Buziaki!!!

      Usuń
    2. Od wielu, wielu lat nie jadam cukru, nie slodze, a ciasta pieke 3 razy w roku i tez zmniejszam cukier o polowe w kazdym przepisie.
      A teraz mam absolutny odrzut od cukru, po prostu nie lubie i tyle:))) To pewnie minie, ale narazie nawet croissants sa dla mnie za slodkie, a przeciez tak naprawde nie sa slodkie.
      I w ogole to jem jak ptaszyna ale czesto i to chyba najlepiej dziala w moim przypadku. Nic nie wyrzucam z diety, jem w sumie wszystko ale w minimalnych ilosciach.

      Usuń
    3. Clean eating- w moim przypadku jest to fraza klucz, a słodzę jedynie herbatę owocową i to miodem albo syropem klonowym, tyle, że piję ją raz na tydzień :D

      Usuń
    4. Haha z herbata owocowa mam tak samo i tez syrop klonowy albo miod w minimalnych ilosciach. My nie kupujemy zadnego przetworzonego jedzenia, 80% produktow organiczynych i wszystko robimy sami w domu. Pieczemy chleby, robimy wlasne lody, teraz nawet zaczynamy produkcje wlasnych wedlin:)) Jedyne co kupuje w puszkach to pomidory w sosie wlasnym takie prosto z Wloch:)) bo oni maja puszki bez wykladziny plastikowej. A nawet fasole i groch jak potrzebuje to kupuje suche i mocze przez noc. Troche to wydluza proces gotowania, ale za to wiem co jem.

      Usuń
    5. Nie mam czasu na pieczenie chleba niestety, ale generalnie nie jadam wędlin, przetworzonego żarcia i puch (sos włoski pomidorowy kupuję w butelkach). Nasz kumpel ma 'zdrowy sklep' taki Trader Joe's tylko bardziej , jestem jego wiernym kibicem oraz klientem :D

      Usuń
  2. Ja jestem "na wolności" od czwartku ub. tygodnia. Ale już właściwie od dłuższego czasu jestem w tej kategorii wagowej, która cieszy i się stabilizuję, sama wybieram, co zjem, co wypiję. I nadal całkiem zdrowo jem. Nie chudnę jednak od dość dawna, no mój organizm złapał fazę, że mu z tym dobrze, co ma i jest OK. A że mnie też, to się stabilizujemy oboje. On i ja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wolności powinnam być po przekroczeniu dychy, reszta była już moim kaprysem. Teraz sobie rzeźbię, brzuch, plecy, ramiona. Ted mówi na mnie 'mgiełka' ale nigdy nie byłam taka silna :D

      Usuń
  3. hmmmm... możesz zaszaleć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę, blokadę w głowie mam jakąś. Zobaczymy w sobotę, jak chudnę dalej, będzie problem :D

      Usuń
  4. Zaspokój moją ciekawość: co robi się z wieńcem adwentowym oraz świecami z cyferkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieniec adwentowy jest pierwszą dekoracją świąteczną, jaka pojawia się w naszym domu. Stoją na nim cztery świece. Pierwszą zapalamy, kiedy do Bożego Narodzenia mamy cztery tygodnie i tak w każdą kolejną niedzielę, na wieńcu płonie następna świeca. Gdy płoną wszystkie, a nic nie jest gotowe, wieniec mówi 'Huston mamy problem'. To bardzo wdzięczny sposób odliczania do świąt bez wyjadania czekoladek z okienek :D

      Usuń
    2. A. Czyli jak w kościele. Kapuję.
      Wydaje mi się, że wyjadanie czekoladek z okienek nie jest naszym rodzimym zwyczajem. A wieniec?

      Usuń
    3. W moim przypadku to raczej dekoracja i z kościołem ma niewiele wspólnego, jest pełna złotych orzechów i szyszek, a świece gasi się pięknym mosiężnym kielichem (takim ustrojstwem do gaszenia). Ale tak, wywodzi się z tradycji chrześcijańskiej.

      Usuń
    4. Chrześcijańskiej, czy nie - bardziej interesuje mnie, czy to w Polsce popularne, czy nie (w sensie, że w domach, a nie w kościołach). Bo mnie takie rzeczy interesują. O istnieniu kalendarzy adwentowych z okienkami i czekoladkami dowiedziałam się w podstawówce, w czasach kryzysu, od koleżanki, która dostawała paczki z zagranicy (chyba z Niemiec, ale nie przysięgnę). Na pewno nie było tego wcześniej u nas, przyszło z Zachodu. No i teraz mnie zaintrygowały te wieńce. Nie spotkałam się z tym w domach, ale np. DD poniżej też coś o adwentowym świeczniku napisała, a Wy obie z dalekiej północy. Ciekawe, czy to też nabytek, jak te kalendarze, czy odwieczna polska tradycja północna :)

      Usuń
    5. Moja rodzina wywodzi się w Wielkopolski, a wcześniej ze Lwowa, więc chyba jednak nie północ, ale może to tradycja bardziej niemiecka (naleciałości wielkopolskie). Wiem, że w Austrii też bardzo popularna. Dla mnie to taki znak, że już się można cichutko cieszyć bo ja generalne lubię święta :D

      Usuń
    6. Kochana, Wielkopolska to też północ, dzika i daleka! :)
      A ja też kresowianka.

      Usuń
    7. No dobrze, niech będzie, że ten wieniec to taki północny zwyczaj :D

      Usuń
    8. Mam! Wyczytałam, że szkopski. Zachodni, znaczy.

      Usuń
  5. U mnie świecznik adwentowy już wyciągnięty. Do reszty sił brak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie brak czasu, ale zaraz się ogarnę :D

      Usuń
  6. mnie jeszcze trochę fazy zostało, ale jestem coraz bliżej celu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewu!!! Buziole!!! Pochwal się wynikiem :D

      Usuń
  7. no nie tak jak Ty - dycha, ale ze sześć :))) do dychy dążę. A może zajrzysz na maila?

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo długi czas za Tobą, ciężkiej pracy i wyrzeczeń, ale warto było :) u mnie drgnęło wreszcie i na razie 2 kg mniej :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, czy wyrzeczeń? Poszło zadziwiająco łatwo, trudniejszy okres przede mną. Stabilizacja jest podobno pełna pokus, bo oficjalnie wolno mi wszystko. Sukces ogłoszę, jak utrzymam wagę przez rok.

      Usuń
  9. a ja tak sobie czytam i, przegryzając kolejną słodką bułkę, tak zwyczajnie po ludzku (albo nawet po kobiecemu..) zazdroszczę... bo ja, niestety, stresy i nerwy zawsze zajadam, a że ostatio mi ich nie brakuje, to.... poza tym, depresja jeszcze umocniła mój związek z kanapą...
    ale Tobie Dreamu gratuluję, brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, ja też zawsze zajadłam stresy. Od maja, kiedy to zapadła decyzja, że robię coś ze swoją d... też kilka mnie podgryzało (w życiu nie ma lekko, łatwo i przyjemnie), ale chyba pierwszy raz postanowiłam, że to moje życie i trzeba coś z nim zrobić, zanim moja historia choroby będzie miała długość jak u mojego brata. A tak btw mój przykład tak go ruszył, że sam schudł 12 kg, Dawki leków na cukrzycę już ma zmniejszone, a kardiolog oglądał go, jak kosmitę i bardziej jaram się jego wynikiem, niż własnym :D może i Ciebie zainspiruję, co? Zamiast tej buły zjedz orzechy, suszone morele albo żurawiny. kasa ta sama, korzyści nieocenione. A jak masz dużo czasu, zamiast siedzieć przed kompem, idź na spacer. Przewietrzysz głowę, zapobiegniesz ch... emu nastrojowi i spotkasz ludzi, może któremuś z nich spadniesz z nieba jako nowy pracownik :D

      Usuń
  10. Zaciekawiła mnie sprawa tego świecznika adwentowego. Kalendarz z czekoladkami pamiętam i kojarzę, ale tego nie :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście jestem osobą szczupłą bo za czekoladę dałabym się pokroić. Teraz trochę zaczęło mnie przybywać, więc będę musiała to jakoś uregulować. Ale dieta dopiero po Świętach :P

    OdpowiedzUsuń
  12. ale masz fajnie ))) oraz u mnie wieńca brak ale świece owszem stoją, są i odliczanie zaczęte ... jesteś bardzo charakterna babeczka ))

    OdpowiedzUsuń