niedziela, 20 grudnia 2015

Nie jestem pieprzoną anorektyczką

Piętnaście kilogramów temu miałam taki problem, że szłam do sklepu i mogłam tylko  pomarzyć, o tym, co mi się podobało...
Wczoraj doznałam jakże nieprzyjemnego zaskoczenia.
Ruszyłam w miasto, w poszukiwaniu czarnych, eleganckich spodni.
Po tym, jak spadły mi z... bioder te, w rozmiarze 36, opadły mi również skrzydła i ręce.
- Co jest kuźwa ze mną nie tak? - myślałam w drodze powrotnej.
Idąc po zakupy, spotkałam dawno niewidzianą sąsiadkę.
- Nie chudnij już- powiedziała- wolałam cię tamtą z maja ( nie ona dźwigała moje dupsko- mój kręgosłup z nim walczył).
Wpadłam do mamy z jajkami:
- Wejdź- ucieszyła się na mój widok- poczęstuję cię zupą pomidorową. Mam dobrą, na śmietanie.
- Dziękuję, wie mamusia, że nie jadam zup- ja jej na to.
- Ale przecież mówiłaś, że nie jesteś już na diecie- odpowiada z żalem.
Według mamy, brak diety do wpier... do odstrzelenia guzika w spodniach lub w spódnicy.
- Zjedż czekoladkę- mówi ciocia- A, nie!- reflektuje się zawiedziona- Ty się musisz pilnować, żeby teraz nie utyć.
Aaaaaaaa!!!

Frustracja?
Po takim wyczynie?
Jak mogłam dać się tak zdołować?
Poszłam dzisiaj do NORMALNEGO sklepu.
Kupiłam spodnie.
W rozmiarze 38!!!
Od trzech tygodni nie chudnę i nie tyję.
Dla mnie TO jest wyczyn!
Trzymam wagę.
I TAK!!!
Dopuszczam zarobienie kilograma w Święta!

Że też ludzkość nie może się zająć własnymi kilogramami, piernikami, lepieniem pierogów, czy karpiem, tylko moją 'anoreksją'.

Taki obrazeczek znaleziony tu, przyplątał mi się tytułem komentarza.




16 komentarzy:

  1. Ja tu czegos nie pojmuje najpierw piszesz, ze spodnie o rozmiarze 36 spadly Ci z tylka a potem, ze 15kg pozniej kupilas spodnie o rozmiarze 38.
    Czyzby w Polsce rozmiarowka liczyla sie w odwrotnym kierunku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach i skoro juz sobie zajelam miejsce na podium to musze doniesc, ze mnie jest 18kg mniej i teraz waze dokladnie 1kg wiecej niz wazylam 31 lat temu jak przylecialam do Stanow.
    Po kiego licha ja wyrzucilam tamtejsze ciuchy?:)))
    Wczoraj jak Tatek przyjechal to juz w drzwiach mi walnal komplement "zawsze mi sie moja synowa podobala, ale teraz to jestes taka laska, ze na miejscu syna balbym sie ciebie z domu sama wypuscic".
    O malo nie zaczelam lewitowac ze szczescia:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że nadal lewitujesz :D bo 15 kilogramów temu, było w maju, a spodnie w rozmiarze 36 spadły mi z dupy wczoraj, czytaj: znowu to, co mi się podoba na mnie nie pasuje, tym razem jednak jest za duże, czyli tak źle i tak niedobrze. :D

      Usuń
    2. Chyba naprawde lewituje:)) Ale dzisiaj kupilas spodnie w rozmiarze 38? I tego wlasnie nie rozumiem, 36 spadlo z tylka wczoraj a dzisiaj 38 jest dobre?
      To nie na moja glowe chyba? bo w/g mojego rozumowania jak spadlo 36 to powinnas kupic 34 a nie 38.
      Nie wiem moze widlami mi trzeba tlumaczyc:))))

      Usuń
    3. OK, już rozumiem Twoje niezrozumienie. W sieciówce wczoraj rozmiar 36 był za duży, dzisiaj w sklepie z ciuchami od polskich producentów weszłam w rozmiar 38 i były dobre, co mnie uspokoiło, bo myślałam, że przeszarżowałam z dietą, skoro wszyscy podejrzewają mnie o anoreksję :)

      Usuń
  3. mnie sie podoba Twoja anoreksja))))
    oraz jestem z Ciebie dumna i ci zazdorszczę !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podoba ale nie zazdrość mi, nie masz się z czego odchudzać, jak widzę Twoje foty na blogu. Poza tym, Tobie nie wolno się teraz przesilać, a moja dieta, to teraz bardziej sport :)

      Usuń
  4. Właśnie! Zeby każdy zajmował się swoimi sprawami byloby prościej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak byłoby pięknie, ale wiesz, ze nie zawsze jest, jak w bajce :D

      Usuń
  5. Spadające z tyłka 36 brzmi chudziutko, nie powiem. Zwłaszcza, kiedy sobie przypomnę te wszystkie spodnie w sklepach z nogawkami cienkimi jak kabanosiki. Ale co Ci powiem, to pomidorówkę na śmietanie to bym wciągnęła. Najlepiej z repetą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówimy o spodniach garniturowych ;) Nie mieszczę się na szczęście w 'etui na spaghetti' czyli jeansy z sieciówek, ale też te spadające 36 były rownież w sieciówce.

      Usuń
  6. ehhh te rozmiary .... i ja noszę przekrój ciuchów od 36 do 40 ;) wszystko zależy od łepka który te rozmiarówki naszywa a oni czasem bywają chyba pijani ;))) nie przejmowałabym się na Twoim miejscu tylko celebrowała ulgę na kręgosłupie i zwycięstwo nad samą sobą... bo utrzymanie diety, schudnięcie tylu kilogramów i utrzymanie tego bez "pomocy" choróbska to oznaka żelaznego charakteru :) :*******

    OdpowiedzUsuń
  7. Minions...banannaaa:)
    Kradne goscia, doskonaly!!!!
    POzdrawiam swiatecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. dobre sobie, anoreksja :))))) ja mam kompleks kiedy idę do sklepu i kurtka 44 jest przyciasna, ale o dziwo ta kupiona kilka lat temu w rozmiarze 38 pasuje idealnie. to nie my mamy problem, ale sklepy głupia rozmiarówkę :) trzymaj się i wagę też :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie chcę o tym myśleć, aby się nie dołować. jestem jaka jestem i tyle, a to, że z gatunków wielorybów.... Cóż. POWABNYM Motylem byłam , ale utyłam. Teraz jestem nieco grubszym motylem, który również potrafi latać.Pieprzyć rozmiary!
    ***
    Radosnych Świąt Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń i wszelkiego dobra.

    OdpowiedzUsuń