piątek, 26 lutego 2016

Zawsze znajdzie się bohater...

... który anonimowo spieprzy sprawę.

Dzieci są lustrami swoich rodziców.
Zupełnie niechcący znamy poglądy polityczne rodziców naszych uczniów zatem.
Ich stosunek do Żydów, gejów i komuchów, do obecnej władzy i do poprzedniej.

Na stole w klasie leży bloczek kartek.
Żeby zrobić  szybką notatkę, która nie powinna znaleźć się w zeszycie.
Krótkie info o zmianach godzin zajęć.
O zajęciach dodatkowych.
Zapisać litery, które padły w wisielcu.
Te kartki stały się miejscem wymiany poglądów na życie między Naszymi Dzieciakami.
Wszystko zaczęło się od Zośki, która wystosowała odezwę do reszty w sprawie szkoły muzycznej i strat moralnych, związanych z uczęszczaniem na zajęcia kształcenia słuchu.
Posypały się słowa pocieszenia od innych i ruszyła lawina swobodnej wymiany myśli:
"nie zdam z chemii", "pani od geo jest dziwna", "nienawidzę matmy i nie zdam", "nienawidzę matmy, ale zdam", "siema, siema, co tam, co tam?" itp.
W okolicach Bożego Narodzenia składali sobie życzenia, przed feriami życzyli sobie dobrego wypoczynku.
Tak długo, jak trzymali standard, nie wtrącałam się w te dialogi. Było to nawet sympatyczne.
Jednak ostatnio ktoś postanowił zepsuć zabawę.
Na całości tekstu, dużymi literami napisał "GÓWNO".

Zrobiło mi się niefajnie.
Ktoś spaprał ciekawie rozwijającą się korespondencję.
Gówno nie wnosiło nic do zabawy.

Wyrwałam wszystkie kartki z bloczka. Na ich miejscu pojawił się list ode mnie, że nie będziemy tolerowali takiego słownictwa i w związku z tym przerywamy zabawę. Do tego, ktoś, kto to zrobił, proszony jest o przyznanie się i przeprosiny. Ma na to tydzień.
W przypadku braku odwagi jednostki, zastosujemy odpowiedzialność zbiorową i odwołamy Wielką Bitwę, czyli to, co oni lubią najbardziej (dwie godziny gry w naszą autorską planszówkę z jedzeniem czipsów, lodów, batoników, piciem coli i innych okropności).

Teraz czekam.
Przede wszystkim na bohatera i jego przeprosiny, ale też na ukradkową falę hejtu w stylu "przyznaj się tchórzu, bo po dupie zbierzemy za ciebie wszyscy". Na to, w swojej uprzejmości, przymknę oko.
Bardzo jestem ciekawa, jak rozwinie się sytuacja.
Oni nas znają i wiedzą, że jak  coś obiecujemy, dotrzymujemy słowa, jak  obiecaliśmy, że nie będzie Bitwy, to jej nie będzie.
Chyba, że...
I... chyba wiem, kto jest miękką fają*... :)

Czy miękkimi fajami są też rodzice? Czy oni nauczyli swoje dziecko, jak uniknąć odpowiedzialności rozkładając ją na innych?

*miękka faja użyta absolutne świadomie, oraz wrednie, wiem :)

14 komentarzy:

  1. Czyli masz 3 możliwości:
    1. Miękka faja zgłosi się i przeprosi. Nieważne, czy z własnej inicjatywy, czy zmuszona przez pozostałych.
    2. Miękka faja pozostanie miękka i nic się nie stanie.
    3. Ktoś się poświęci i weźmie winę na siebie dla dobra reszty.

    Tylko jak odróżnić nr 1 od 3?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam, chyba (na 99%) wiem, kto jest miękką fają i nie pozwolę nikomu innemu wziąć na siebie winy :)

      Usuń
  2. Cóż, jak znam życie, to Miękka faja się nie przyzna, a kara rozłoży się na wszystkich. Tak jest prościej i wygodniej. Taki przykład płynie z góry. Grunt, to być zawsze niewinnym. Bardzo jestem ciekawa, jakie będzie zakończenie. Bo może .... Oj, to by znaczyło,że coś zaczyna się zmieniać. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa tym bardziej, że w całej swojej karierze prowadzenia szkoły nie spotkało mnie nic podobnego.

      Usuń
  3. dziś przeczytałam - może bardzo na temat ? - że człowiek wysyła tylko dwa komunikaty.
    'proszę' i 'dziękuję'.

    masz pojęcie, o co prosi (swoim zachowaniem) autor gówna ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo chętnie mu to udostępnię :D A poważnie prosi 'zwróć na mnie uwagę'.

      Usuń
  4. Niekoniecznie. Zobacz, jak różne czasem potrafi być rodzeństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę rodzeństwo sprawcy. Jest identyczne. Hasło 'to nie ja' przyświeca obojgu :D

      Usuń
    2. Wierzę, że tak jest w tym wypadku. Ale czy tak jest zawsze? Z moich doświadczeń wynika, że nie. Dlatego napisałam "niekoniecznie". Nie oponuję jednak - również z moich doświadczeń wynika, że dzieci są odbiciem rodziców. Czasem jednak się "wyrodzą", z różnych względów.

      Usuń
  5. Jeśli reszta wie, jak Ty, kto jest fają, to faję zmuszą do przyznania się. Jeśli ktoś weźmie odpowiedzialność na siebie to też może to zrobić z potrzeby bycia bohaterem. Miałabym wątpliwości czy podziwiać takiego bohatera. Jak zostanie sprawa nierozwiązana (nikt się nie przyzna) to tez słabo dla grupy.... Kurde mol! Jak fajnie, że to nie ja muszę to rozwiązać :D:D:D:D:D:D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reszta nie wie. Wie prawdopodobnie tylko jedna osoba i nie sypnie. Nie wiem, kto miałby się przyznać bohatersko. Mogliby jedynie licealiści, ale oni mają w nosie Wielką Bitwę, więc im nie zależy. Sami są ciekawi, czy miękka faja ma jaja ;)

      Usuń
  6. może się obraził, wściekł, ma pretensje, taki dowcipas Ci się przytrafił...to dzieciaki są tylko!! oczywiście trzymam kciuki, żeby nie okazał się gnojkiem bez charakteru, co w obliczu dzisiejszego dnia jest bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tchórzem i... miękką fają (ksywka bardzo adekwatna, wierz mi). Musi wygrywać i być chwalony, nie potrafi przyjąć na klatę porażki, łzy po porażce to standard. Jest cała masa lepszych od niego i zobaczył to pierwszy raz na lutowej, zaległej bitwie. Nie zniósł presji? Nie sądzę. Jara go możliwość zrobienia czegoś anonimowo. Uczy się u nas pierwszy rok, nie wie, że trafił na konsekwentnych do bólu.

      Usuń
    2. no to się nauczy albo wymięknie...i ucieknie, nie radzić sobie z porażką, przegraną, to jedno - tego się trzeba uczyć, to jest ciężkie, to zwyczajnie boli...ale reagować jak zwykła kanalia, to już sprawa, która wymaga konsekwencji. pozdro siostro

      Usuń