czwartek, 22 września 2016

Biegiem...

Biegiem zaczęłam pracę.
Potem biegiem, przez działalność szkoleniową Teda, przelecieli kontrolerzy z firmy-matki.
Teraz biegiem nadeszła jesień.

Nie chcę jeszcze opatulać się szalem.
Nie chcę kurtek i pełnych butów.
Chcę jeszcze na rolki, na kije, na plażę.
Za oknem świeci słońce, ale nie dla mnie.
Siedzę w pracy do wieczora, niektórzy mówią, że do nocy.

Nie jęczę jednak.
Próbuję łagodnie wprowadzać dzieciaki w kierat.
One są ogłuszone wiadomościami co będzie, a czego nie będzie.
Też nie chcą...

Nie chcemy razem i raźniej nam tak.
Bo razem nawet biegnie się lepiej niż solo :D

5 komentarzy:

  1. w życiu trzeba robić tak wiele rzeczy, których się nie chce, że to aż przerażające....
    chyba lepiej o tym nawet nie myśleć :(
    a Tobie Pracusiu buziaki posyłam i ciepłe myśli.. niech Cię otulą w te chłodne, jesienne wieczory :***

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie dzisiaj cały dzień się chciało ☺
    nawet teraz
    jeszcze tylko herbata, lóżko i książka.
    idealny początek jesieni 👍

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się tak dobrze czuję, odkąd tydzień temu skończyły się wreszcie niemoralne wybryki słońca... Od razu inna jakość życia i oddychania! W sensie fizycznym, rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  4. eh albo ech co ja Ci będę ...płaczę sobie dziś, bo już za dużo...jak na mnie jedną

    OdpowiedzUsuń
  5. to już wiem dlaczego nie cierpię biegać, bo w moim tempie to tylko ślimaki, a co z nich za radocha;(

    OdpowiedzUsuń