piątek, 21 października 2016

A ku ku...

Informację, że ktoś może i chce nam pomóc przyjęłam z niedowierzaniem.
Kiedy przyszło do finalizacji sprawy zdecydowane NIE wzbudziło mój szok.
Co ludzie mają w głowie?
Tej osoby nigdy nie poprosiłabym o pomoc, to raczej ona mogła na nas liczyć.
Teraz wiem, że może pomóc, ale nie pomoże... bo nas kur... nie lubi???
Szukam celu tej akcji i, oprócz bolesnej lekcji, żadnego nie znajduję.
Może pomożecie poszukać, bo ja bez flaszki tego nie rozbiorę, a w pracy pić nie mogę, bo młodzież patrzy.

9 komentarzy:

  1. Jaki cel akcji, która była Twoim udziałem nie wiem, ale mam za sobą takie doświadczenie: Zaprzyjaźniona para, pytamy czy on zechce podżyrować kredyt (przeliczając na dzisiejszą wartość ok. 25 tyś), dla nas ważny jak cholera i pilny (matka T. ciężko chora, leki sprowadzamy z Berlina, ale ktoś kto nam tam pomaga wyjeżdża na stypendium do USA, więc trzeba szybko). Jasne! Nie ma sprawy! Już załatwiam zaświadczenie o zarobkach! Więc czekamy. Po tygodniu dzwonimy. On: Sorry, że to tyle trwa, mam księgową w W-wie i to się ślimaczy. Oki, czekamy, ale czas nagli i to coraz bardziej, ale nie szukamy w innym miejscu pomocy, no bo to wieloletni przyjaciele i tacy chętni do pomocy, więc na bank nie zawiodą. Kolejny tydzień mija i on dzwoni, że chcieliby do nas przyjechać. No super. Ulga jak diabli. W banku wszystko nagrane, w kilka godzin dostaniemy pieniądze i zaraz ślemy do Niemiec. Przyjeżdżają, gadka o dupie Maryni, zaczynamy się niepokoić, w końcu T. pyta wprost czy ma zaświadczenie i czy jutro może iść z nami do banku. On: przepraszam, ale nie mogę wam pomóc. Szok!! Dlaczego? Bo jesteście jednak w trudnej sytuacji i nie wiadomo czy na pewno będziecie mogli spłacać ten kredyt. Szok numer dwa. T. mówi, że w sytuacji awaryjnej sprzeda samochód, a oboje czujemy, że zaczynamy się tłumaczyć, płaszczyć. On: nie, nie, sorry, ale ja w takie akcje nie wchodzę, auto masz nie najnowsze, sprzedaż będzie się ślimaczyć. Zażenowana sytuacją, z głupkowatym uśmiechem, rzucam żarcik: To może chcesz to auto pod zastaw (dziecko by się zorientowało, że nie mówię serio). On: A to inna rozmowa. Po tym T. wstaje i mówi: Już późno, chyba czas na Was.
    Za leki zapłacił kolega z Berlina. Chyba nie muszę dodawać, że spłaciliśmy go do feniga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nawet nie prosilibyśmy o pomoc. Ktoś sam do nas przyszedł i powiedział 'chcę wam pomóc'. Jak przyszło do finału powiedział NIE, jakby to była nasza inicjatywa. Najdziwniejsze jest to, że za chwilę znowu będzie nas potrzebował. I co wtedy? Z podniesionym czołem powie 'pomóżcie'? I na co liczy? Szukam w tym logiki i nie znajduję.

      Usuń
    2. Wcale się nie zdziwię jeśli przyjdzie jakby nigdy nic i powie "pomóżcie". Taki gatunek człowieka. Natomiast co Wy zrobicie??

      Usuń
    3. Dreamu mam nadzieje, że mu jednak nie pomożecie...i zacytujecie takie ładne przysłowie jak kuba bogu ..
      albo wyjaśnicie o co chodzi dla człowieka dobra, bo może nie wie, że świnia.
      oraz nie ma przyjaźni, przyjaciół, kiedy się coś sypie...jest źle, wtedy ciężko i wtedy sprawdzian.
      Osobiście wolę ludzi, którzy wprost mówią, że nie.

      Usuń
    4. Dreamu, nie szukaj logiki, gdzie jej nie ma. Bo są ludzie którzy żyją, zachowują się, działają ZUPEŁNIE NIELOGICZNIE. Umilają i ubarwiają wszystkim dookoła życie.
      Ot, kolejna cierpka lekcja. Serdeczności

      Usuń
  2. Jesli chodzi o ludzkie zachowania to sie raczej logiki nie spodziewaj. Ja juz dawno przestalam doszukiwac sie logicznego postepowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słowo daję, czytam, nie wiem, o co chodzi, ale i tak rozumiem. Jakoś bardzo się to pokrywa z moją wiedzą i opinią o gatunku ludzkim.

    OdpowiedzUsuń
  4. to ja za Ciebie wypiję (na mnie nikt nie patrzy) a Ty szukaj tej logiki ... :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frytka, a ja z Tobą. Przecież sama pić nie będziesz!

      Usuń