czwartek, 1 grudnia 2016

Ja pier... czyli grudzień

Mariah otworzyła uroczyście sezon na rycie bani świętami.
Nie mam czasu podrapać się w dupę, a oni z anteny pytają mnie, czy posprzątałam już dom na święta.
Kupiłaś już prezenty? Wabią reklamy. Jeżeli nie, chodź do nas, my mamy to, czego potrzebujesz.
Otóż potrzebuję spokoju.
Czasu też potrzebuję.
Zatrzymania w biegu.
Kilku wolnych dni.
Poczytania książki, dłużej niż do opadnięcia powiek po jednej stronie.

Nie potrzebuję rzeczy.
Nie jestem posiadaczem.

Jestem kręcącym się wokół pasiastym bączkiem z dzieciństwa.
Uprzejmie proszę nie dokładać mi stresów i wyrzutów, że jeszcze nie myślę o świętach.
Chciałabym pomyśleć o czymś innym, niż praca.
Chciałabym.
Ale nawet wieniec adwentowy mam jeszcze w rozsypce.
A zaraz trzeba będzie zapalić drugą świeczkę...


4 komentarze:

  1. otóż to !!!

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, to ja już prezenty mam, no, prawie mam... Jeno sprzątanie zostało, ale mam chęć. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowałam,że gdy nadejdą święta to "se" zwizualizuję porządek w chałupie, a jak mię wkurzy jeszcze bardziej nachalność świąt panosząca się wszędzie, to i prezenty "se" zwizualizuję gdyż mam w poważaniu!
    Akular

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam ciepło, życzę dużo słonecznych dni. Rzadko jestem na blogu, oczy odmawiają posłuszeństwa.

    OdpowiedzUsuń