piątek, 17 lutego 2017

Ja to się umiem ustawić

Jestem po pierwszym egzaminie.
Nie znam wyniku, arkusze poleciały do Londynu, 'o wynikach zostaniemy poinformowani...'.
Po pierwszej części kolejnego kursu 'wiem, że nic nie wiem', czyli standard.
Wróciłam do domu i postanowiłam mieć ferie.
Tylko trzy godziny pracy dziennie dawały nadzieję na odpoczynek... chociaż trochę... odrobinkę?
Ale nie, no nie ze mną takie numery.
Inni mają ferie, a ja mam... grypę.
Odwołałam zatem zajęcia, odłożyłam książkę, gdyż i tak nie widzę liter, przede mną karton chusteczek, kubek z herbatą imbirową z miodem i cytrusami i leżę.

Nie potrafiłam zwolnić, grypsko zwolniło mnie.
Z jednej strony jestem wściekła, że mam chwilę czasu na nadrobienie zaległości i gluta do pasa, a z drugiej mam czas się nad sobą poużalać, czego zwykle nie robię, gdyż nie mam na to czasu :)

Koc miękko otula, herbata rozlewa się ciepełkiem wew środku.
Chyba sobie pośpię.
Czyż ja o tym nie marzyłam?
No proszę bardzo, marzenia się jednak spełniają.
Always look on the bright side of life :D

3 komentarze:

  1. zdrowiej szybko!
    I rzetelnie wyleż!
    My już na chodzie, za to słabi jak dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  2. bidluko ...ale powiem Ci, że tak miałam, gdy byłam zarobiona, tylko odpuszczałam a mój organizm się natychmiast rozkładał...nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam grypę...a teraz grypowy czas...współczuję. zdrowiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mieć ferie i chorować? Kiepski pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń