sobota, 25 marca 2017

Zarosło

Zarosło mi tu mchem i paprocią :)
Jakoś nie mogę obrobić się z pracą, a jak pomyślę, że początek kwietnia będzie jeszcze gorszy i to wszystko wydarzy się jeszcze przed świętami, to wcale mi się ich nie chce.
Świąt znaczy.
Znowu mam nadzieję, na wcześniejszy przyjazd Młodej.

A z drugiej strony tyle dobrego się dzieje wokół, że aż miło.
Jesteśmy tak zmęczeni, że siedzimy czasem obok siebie na sofie i... jedyne, na co nas stać, to złapanie się za ręce.
No trudno, możemy jeszcze iść do pracy na 8 godzin i dać się tyrać szefom.
Nie, dziękuję.
Mój szef jest przystojny, mogę pogrozić mu paluszkiem, a jak wychodzi z biura, puszcza do mnie oko ;)
I jeszcze jedno, oprawił już dwa certyfikaty, które dumnie powiesi obok swoich.
Tak, jestę sommelierę ;)
Zdałam!!! Z wyróżnieniem!!!

Idę piec bułki, do jutrzejszej zupy z soczewicy.
Trzeba się przyzwyczajać, że jak damy ciała z kupieniem pieczywa,  będzie trzeba je sobie upiec :D
Nie mam nic przeciw pieczeniu chleba i bułek, żeby tylko był na to czas.

7 komentarzy:

  1. Gratulacje :)
    Ja dla odmiany wracam do pisania bo miałam jakowąś niechęć.
    U mnie też przełom marca i kwietnia lekki nie będzie, a Świąt mi się jeszcze bardziej nie chce.
    Wirtualnie przytulam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję oraz wiedziałam kujonie )))))))))
    o przypomniałaś mi o zupie z soczewicy

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje !!!!!!!!!! A blog to sie sekatorem potraktuje i bedzie jak nowka:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje!
    Jestem pod wrazeniem! Bedziesz teraz czytac smaki z wina...albo komponowal wlasne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję !:D
    I dobrze, że jesteś;*

    OdpowiedzUsuń
  6. To miło, kiedy wokół dzieje się dobre.

    OdpowiedzUsuń
  7. A co to są te święta, bo ja nie pamiętam od lat żadnych radosnych przygotowań, tylko zawsze jakiś totalny chaos i mnóstwo pracy.

    OdpowiedzUsuń