niedziela, 28 maja 2017

Kiedy to?

Pobliskość wybuchła zielenią.
Kiedy to się stało?
Za oknem lato?
Kiedy to się stało?
Zaraz czerwiec.
Matko, jeszcze niedawno walczyłam z książkami i kolejnym egzaminem.
Kiedy to? Dlaczego tak?
Życie tak mi zapierdala, że aż nie zauważam tych drobnych, ładnych rzeczy.

Młoda nas ciągle opieprza, że o siebie nie dbamy.
Dbamy.
Dbam.
Nie pamiętam też, kiedy aż tak dbałam.
Skoncentrowałam się na sobie.
Świadomie olewam pewne sprawy.
Nie napinam się.
Najpierw robię swoje, a potem spinam się dla innych.
Zdrowe to.
I rozsądne.
I mimo, że czas zapierdala, a drzewa w Narni wybuchły niespodziewanie zielenią, ja nie jestem zmęczona.
Nie pamiętam, kiedy tak było ostatnio.

Lunął deszcz.
Burza.
Jest dobrze.
Nawet z tą burzą.

Wczoraj w samochodzie poczułam się, jakby zmartwychwstał Nalepa.
Posłuchajcież, bo piękne.

I już po burzy.
Boszszsz, jak genialnie pachnie.

3 komentarze:

  1. Deszcz i burzę też lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. no więc masz racje pięknie było w łikend)))lato, słońce, dom, leżak...kijki..
    tylko dziś do roboty trzeba iść..,
    no i pada.

    OdpowiedzUsuń