Cytując mistrza Jeremiego ‘ja zawsze byłam za wiosną, bez względu na porę roku’. Dziwnie jednak celebruje się pierwszy jej dzień, kiedy tu temperatury zaliczyły już urocze 24 stopnie i pełnię słońca, a pierwsze żonkile już przekwitają. No ale to jednak dzisiaj oficjalnie jest wiosna. I w sumie nie ma znaczenia, jak bardzo kwitną, albo nie kwitną kwiatki, bardziej chodzi o to, w jaki czas wchodzi nasze ciało.
Na poziomie biologii reaguje ono na zmianę kierunku energii i światła. Układ hormonalny i rytm dobowy przechodzą w fazę aktywacji i pojawia się naturalna gotowość do działania nie z poziomu presji, ale z poziomu synchronizacji z naturą.
Wiecie dlaczego tak słabo realizują się nasze noworoczne postanowienia? Bo podejmujemy je w chwili, kiedy nie jesteśmy jeszcze gotowi działać. To dzisiaj, 21 marca jest moment, żeby ruszyć w nowym kierunku, z energią, nie tylko własną, ale też z energią ziemi.
Od kiedy się o tym dowiedziałam nigdy nie podjęłam wyzwania w styczniu. Moje ciało spało, jak miś w gawrze.
Lekkie ruchy zaczęłam dwa tygodnie temu. Trochę Tai Chi, tak tylko na rozruch. Od poniedziałku ruszam pełną parą, trochę, jak z pracami w ogrodzie. Może NW, może step, trochę treningu siłowego, jeszcze nie wiem. Mam cały weekend, żeby to zaplanować.
Ted z usuniętym płynem z kolana, wstrzykniętym sterydem siedzi na d… i nie przeciąża nogi. Za tydzień rezonans i kolejne spotkanie z ortopedą. Nie pospacerujemy sobie w naszym ulubionym parku, w którym dzisiaj, tradycyjnie pojawią się, pierwszy raz po zimie, budki z najlepszymi w okolicy lodami.
Dobrej wiosny Wam życzę i dobrego weekendu💚

Coś w tym jest 🌿 Człowiek faktycznie inaczej funkcjonuje, jak robi się jasno i ciepło – nagle więcej energii, więcej chęci, a nie tylko „jakoś przetrwać dzień”. I to podejście, żeby startować z nowymi rzeczami właśnie teraz, a nie na siłę w styczniu, brzmi bardzo sensownie.
OdpowiedzUsuńFajnie, że dajesz sobie ten spokojny rozruch zamiast od razu rzucać się na głęboką wodę – Tai Chi na początek to dobry kierunek, a potem już można stopniowo dokładać więcej.
Szkoda tylko, że z tymi spacerami musicie na chwilę odpuścić… oby Ted szybko wrócił do formy, bo taka wiosna aż się prosi o ruch na świeżym powietrzu. No i te lody w parku brzmią jak idealny plan na pierwszy naprawdę ciepły dzień.
Dobrej wiosny i dla Ciebie – niech się wszystko poukłada w rytmie, który naprawdę pasuje 💚
Dreamu, nawet nie podejdę do aktywności wcześniej, niż w kwietniu, po świętach znaczy. jest zimno, chojowo, mam gila, jestem zmęczona, luty mnie wykończył a marzec fcale nie jest ;lepszy...
OdpowiedzUsuńpodziwiam za plany. u mnie z pewnością joga i spacery...może basen w aquaparku?? samatajms sauna. czas jest kluczowy. ech.
Uściskuję Was mocno.