Dzisiaj pierwszy raz od początku strajku Nauczycieli pracowałam w normalnych godzinach.
Dzieci psioczą, że musiały wrócić do szkoły na dwa dni.
Lenistwo je wykończyło.
Zaledwie kilku rodziców pilnowało, żeby pracowali na programie do nauki słówek, ćwiczyli czasowniki nieregularne czy inne niepotrzebne pierdoły.
Niektórzy (dzieci i o zgrozo, rodzice) nawet się zastanawiali po co mają przychodzić do mnie, skoro nie ma szkoły.
Po wiedzę, kuźwa?
Nadmiar w tym temacie, z tego co wiem, nie zabija.
Na chwilę wpadła Monia.
Odchodzi z edukacji.
Boi się, ale od strachu ważniejszy jest spokój.
Zapisała się do psychiatry.
Nie daje rady.
Wiem o jeszcze dwóch Cudnych Dziewczynach, które odchodzą z zawodu.
- Podnoś ceny dreamu i zatrudnij drugiego lektora- powiedziała Monia- od września nie opędzisz się od nowych, zdesperowanych, w edukacji zostaną nieudacznicy i emeryci- dodała z żalem.
No tak.
Dobra reforma, tylko efekty zje...
A Evita odwołała wycieczkę ze swoimi.
I dobrze.
40 godzin to ona spędzi w Warszawie, więc do końca maja musiałaby leżeć i pachnieć.
No trzeba sobie dawkować przyjemności.
Na przykład iść przed siebie, wiosny poszukać...
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
poniedziałek, 29 kwietnia 2019
piątek, 19 kwietnia 2019
Tęsknię
Na początku moim przedświątecznym zadaniem było posiekanie bakalii, otarcie skórki z cytryny albo przesiane mąki.
Potem byłam mistrzem robienia pisanek.
Przebiła mnie Młoda, cóż uczeń przerósł mistrza.
Zawsze latałam z koszyczkiem.
Taka była rola najmłodszego członka rodziny.
A potem, jak już miałam 'własne pieniążki', z tym koszykiem gnałam na rynek i kupowałam żółte żonkile.
Dla Mamy.
Za to, że bez względu na wszystko, święta były zawsze piękne.
Jak w salonie pojawiały się świeże kwiaty, mogły być święta.
Dzisiaj to mnie kupuje się kwiaty.
W domu pachnie cytrynowa baba.
Stygnie sernik.
Dumnie prężą się mazurki.
Tak.
Lubię te rytuały.
Baaardzo.
Zaraz przyjedzie Młoda...
Ted wróci z pracy.
Na śniadanie przydrepczą Babcie.
Potem wpadnie Aga.
Będzie komlpet.
Mogą być święta.
Niech będą dobre i spokojne.
Smaczne i we właściwym gronie.
I tak sobie myślę o Tych, dzięki którym pokochałam tę krzątaninę.
I tęsknię.
P.S.
Nie, nie umyłam okien.
Czekam na święta, a nie na inspekcję z sanepidu😉
Potem byłam mistrzem robienia pisanek.
Przebiła mnie Młoda, cóż uczeń przerósł mistrza.
Zawsze latałam z koszyczkiem.
Taka była rola najmłodszego członka rodziny.
A potem, jak już miałam 'własne pieniążki', z tym koszykiem gnałam na rynek i kupowałam żółte żonkile.
Dla Mamy.
Za to, że bez względu na wszystko, święta były zawsze piękne.
Jak w salonie pojawiały się świeże kwiaty, mogły być święta.
Dzisiaj to mnie kupuje się kwiaty.
W domu pachnie cytrynowa baba.
Stygnie sernik.
Dumnie prężą się mazurki.
Tak.
Lubię te rytuały.
Baaardzo.
Zaraz przyjedzie Młoda...
Ted wróci z pracy.
Na śniadanie przydrepczą Babcie.
Potem wpadnie Aga.
Będzie komlpet.
Mogą być święta.
Niech będą dobre i spokojne.
Smaczne i we właściwym gronie.
I tak sobie myślę o Tych, dzięki którym pokochałam tę krzątaninę.
I tęsknię.
P.S.
Nie, nie umyłam okien.
Czekam na święta, a nie na inspekcję z sanepidu😉
poniedziałek, 15 kwietnia 2019
Ja się...
Ja się kur... uprzejmie pytam, czy wiosna mogłaby się zdecydować czy jest wiosną, czy zimą?
Zatokę mi rozrywa, pizga złem i słońce świeci, jak popieprzone.
Skoki ciśnienia rozsadzą mi łeb.
I co z tego, że pięknie.
Ted w końcu dzisiaj wraca.
Zatokę mi rozrywa, pizga złem i słońce świeci, jak popieprzone.
Skoki ciśnienia rozsadzą mi łeb.
I co z tego, że pięknie.
Ted w końcu dzisiaj wraca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


