Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

wtorek, 31 grudnia 2013

Taki dzień do innych niepodobny

Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,
Siebie zachwycić i wszystko w krąg.
Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć,
Lecz nam się uda zachwycić go.*


Wszystko, co robiliśmy razem, było nasze.
Nasza droga.
Nasze wzloty i nasze plaśnięcia twarzą w błoto.
Błędy i z nich nauka.
Sukcesy i chwile w blasku reflektora.
Razem braliśmy na siebie zazdrość i podziw.
Miłość i nienawiść.
Nasza ścieżka nie była usłana różami.
Czasem kolce raniły nogi, a czasem twarz.
Na naszej drodze spotkaliśmy Mądrego Człowieka, który nauczył nas, jak iść razem 'mimo wszystko'.
Szliśmy.
Idziemy. 
Ramię w ramię.
Dłoń w dłoń.
Już dwadzieścia lat.

Za to, że akceptujesz moje popapranie.
Za cierpliwość mimo, że nie zawsze rozumiesz.
Za miłość.
Dziękuję Ci Kochanie

* Edward S. swoim słowem (Grzegorz nie czepiaj się;) towarzyszył nam w tym szczególnym dniu.


 obrazek pochodzi z TEJ strony

Kochani, 
jako, że to już, przyjmijcie najlepsze życzenia.
Żeby ten Nowy był spokojniejszy, piękniejszy i bardziej hojny od Starego, któremu jestem wdzięczna za każdą chwilę, za każdy uśmiech, za każdy drobny dar, czego i Wam życzę oraz tak szampańskiej zabawy na jaką macie ochotę.
Wam również dziękuję, za wspólny rok. Bez Was byłoby jakoś nudno :***

niedziela, 29 grudnia 2013

Sylwester solo

Zawsze walczyłam o to, żeby Sylwestra spędzić radośnie, bo jaki Sylwester, taki Nowy Rok.
W efekcie kończyłam w dziwnych miejscach, z dziwnymi ludźmi, z którymi niekoniecznie chciałam się bawić.Oni udawali, że jest super, a ja chyba nie potrafię udawać.
Czasami było to kameralne grono 'przyjaciół', którzy odeszli razem z opływającym świat Tedem.
Niekiedy zbawiałam świat i urządzałam imprezę u siebie. Nie bardzo zauważałam wówczas nadejście północy.

Od jakiegoś czasu baczniej zwracam uwagę na to, z kim piję wino (każdy chce się napić z sommelierem, zwłaszcza, że On wybiera wino i On płaci).
Ostrożniej dobieram towarzystwo i jest mi z tym lepiej.
Dlatego zdrowa na ciele i umyśle podjęłam decyzję, że Sylwestra spędzę sama.
No... nie do końca.
Po tym, jak przygotuję delikatną sałatkę, schłodzę wino, usiądę w wygodnym fotelu, z kubkiem kawy i Pratchettem w dłoni, poczekam na Teda.
Kiedy wróci napijemy się wina za nasze zdrowie. Zjemy sałatkę, albo nie, pogadamy, albo nie, obejrzymy coś, albo nie i to będzie nasz czas.

Pierwszy raz w życiu będę miała porównanie...
Może się okazać, że mi się spodoba.

piątek, 27 grudnia 2013

Braciszku,

mam nadzieję, że Twoje Święta były magiczne.
Że do kolacji wigilijnej nie wybrałeś tego koszmarnego Rieslinga, którego kupowałeś zawsze, zanim nie spróbowałeś WINA.
Że w kuchni, podczas przygotowań, panowała standardowa głupawka.
Że po kolacji nie spędziłeś dwóch godzin, zmywając, gdyż, jak zawsze, dałeś się wrobić.
Że dostałeś coś, co ucieszyło Ciebie, a nie ofiarodawców.
Mam nadzieję, że wyszedł Ci 'mój' karp, bo zawsze bardzo go lubiłeś.

Mam też nadzieję,  że 'cicha i święta noc' była rzeczywiście cicha, i święta, świętym spokojem.

Dobrego Nowego Roku Ci życzę.
I muzyki, bo ona łagodzi... wszystko.