wtorek, 4 grudnia 2012

Ja pier...

moja wyobraźnia mnie kiedyś wykończy oraz jaksięcieszężejesteście.
Każdemu z Was winna jestem drożdżówkę. Te z obrazka się zjadły.
Spotkanie odbyło się dopiero dzisiaj, ponieważ Pani Właścicielka zażyczyła sobie nas w duecie, a to jest ostatnio bardzo trudne.
Podpisaliśmy aneks do umowy, gdyż  dokonaliśmy zmian (o których Pani wiedziała), ale nie ujęte były one w umowie.
Jesoo, nie mogłam myśleć o niczym innym przez dwa dni.
Przesunięcie terminu spotkania było dla mnie torturą.

Żeby zająć banię robiłam kartki dla 'nieboraczków'.
Fajne wyszły.
Jeszcze chwilka i wysyłamy je do Kaczki i Bebe.

Uff!!!

Dopiero poczułam, jaka jestem głodna...

56 komentarzy:

  1. Taaa nasza wyobraźnia to czasami nasz największy wróg. Kiedyś połowę z nas przyprawi o zawał serca i wrzody żołądka. Ciekawe że mężczyzn ten problem dotyczy w dużo mniejszym stopniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo faceci i mają lepiej ukierunkowaną wyobraźnię:))

      Usuń
    2. Dotyczy, tylko faceci nie panikują. 'Będziemy się martwić, jak usłyszymy, że wiadomość jest zła'- orzekł Ted i poszedł spać ;o)

      Usuń
    3. Ciekawa jestem, jak zareagowałaś na zachowanie Teda;-)

      Usuń
    4. Wiesz, Onn działa na mnie uspakajająco. Już sam fakt, że Mu powiem o problemie, a On mnie przytuli i powie 'spokojnie kochanie' działa jak tabletka na relax ;o) Pamiętaj, że przez wiele lat tego nie mogłam zrobić, więc doceniam, jak nikt ;o)

      Usuń
  2. Jak to się zjadły?? Tak same wzięły i się zjadły?? Przecież sama mówiłaś, że nie przełkniesz, że jadłowstrętu dostałaś, że jeszcze coś tam!! Buuuuuuuuu!!!
    Oraz wieczór, nie wiem czy dobry, skoro się zjadły!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to było domowe ciasto drożdżowe, bez konserwantów, trzeba było zjeść, żeby nie wyszły. Zrobię Ci nowe, jak przyjedziesz ;o)

      Usuń
    2. No spoko, wiesz, że mam po drodze:) Powiedz tylko kiedy, będziesz miała ich większa ilość:) No bo wiesz, jedna przed kawą, druga do kawy, a trzecia tak o, co by smak pamiętać:))

      Usuń
    3. Na blachę wchodzi 12. Wystarczy? ;o)

      Usuń
    4. Ale co?? Sam mam jeść??

      Usuń
    5. Nie, no my po jednej, a Ty resztę, żeby było przed kawą, do kawy i po kawie ;o)))

      Usuń
    6. Jestem cienka z matmy, ale..... ile kaw Desperado w takim razie wypije?

      Usuń
    7. Tyle, ile Mu uprzejmie zrobię. Dużo zatem, gdyż co Mu będę żałować ;o)

      Usuń
    8. Zawsze liczę na uprzejmość gospodyni:))której nie przeraża mój nadmierny........apetyt:)

      Usuń
    9. Jesoo Desperu, zaczynam się bać ;o)

      Usuń
  3. odkąd kilka razy w swoim życiu zamartwiałam się na zapas niepotrzebnie, teraz w takich sytuacjach zawsze powtarzam sobie jak mantrę: "niebędęsięmartwić, niebędęsięmartwić, niebedęsięmartwić....
    I martwię się nadal :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nasza podświadomość nie słyszy NIE. 'Jestem spokojna'- tak trzeba powtarzać, tyle, że mi nie wychodziło ;o)))

      Usuń
    2. Nikomu w takiej sytuacji nie wychodzi...:(

      Usuń
    3. Już nie pamiętam kiedy mi tak bardzo nie wychodziło ;o)

      Usuń
  4. Jak Desper nie zje wszystkiego to chętnie się przyłączę;))
    Ciesze się ,że juz po nerwach;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Despera zostało dziewięć, zapytaj, czy się podzieli :o)

      Usuń
    2. Desper! Podziel się !Proszę;))

      Usuń
    3. Nie wiem, jak mam interpretować ten brak odpowiedzi ;o)

      Usuń
    4. No spoko spoko się podzielę!! Wspomnę jeno mimochodem, że drożdżówka z taaaaka zawartością to kaloryczna bomba atomowa jest, ale oczywiście dzielę się chętnie i uprzejmie:))

      Usuń
    5. Ale jaką Desper? Ona była tylko z kruszonką :o)))

      Usuń
  5. No i super, że kamień z serca:))
    Czasem brak złych wiadomości, to już dobra wiadomość:))
    Pozdrawiam Twórczynię apetycznych słodkości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kamień, a nawet głaz. Miejsce naszego biura ma dla mnie idealną lokalizację, a na okienku wpadają na zajęcia dzieciaki z pobliskiej szkoły. Byłby problem, gdyby nie mogły. Oraz Twobie też winna jestem jedną drożdżówkę ;o)

      Usuń
    2. Oo, zaintrygowałaś mnie! Co to za biuro, czym się zajmujesz - jeśli to nie tajemnica? Bom nie w temacie...:)
      ps.Na drożdżówkę chętka zawsze!

      Usuń
    3. Pierwsza ramka od góry po prawo to link do naszej strony. Ja jestem ta od języka, Ted ten od wina. W zakładce blog u dołu strony bawimy się winem, zapraszam :o)

      Usuń
    4. No to już wszystko wiem:)))

      Usuń
  6. a ja uwielbiam drożdżówy, a wokoło nikt ich nie piecze, a Twoje się zjadły... no cudnie... ps. no i widzę, że z Ciebie niezły reżyser;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jazzu jaki reżyser, gupek przecież :o)

      Usuń
    2. reżyser!!! i się nie kłóć oooooooooooooo;-);-);-)

      Usuń
    3. Dobrze, niech Ci będzie. Brzmi lepiej niż gupek, ale i tak się nie popisałam, wiem ;o)))

      Usuń
    4. no weź.. po prostu masz bujającą wyobraźnie;-) i w mig powstają scenariusze mrożące krew.. ;-)

      Usuń
    5. Jakby się to dało przełożyć na jakąś kaskę konkretną, byłoby git, a tu tylko nocki bezsenne i skurcze żołądka ;o( Dalej twierdzę, że gupek :o)

      Usuń
  7. No jakoś tak jest, że jesteśmy mistrzami wkręcania się w negatywy.
    Czy jest ktoś, kto na takiego sms, jakiego Ty dostałaś,wkręca się np. "o jak fajnie, na pewno chce mi obniżyć czynsz" albo "pewnie ma dla mnie jakiegoś zajebistego klienta" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kuźwa nie oraz nie. Oraz wkręciłam się dobrowolnie i bez przymusu, gdyż mi się wyobraźnia zerwała ze smyczy ;o)

      Usuń
  8. jak to do kaczki i bebe ???
    ja wysłałam swoich stodziewięćset do ośrodka!!!! to co, zle??
    odpisz mi proszę!!ź

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że do ośrodka, Kaczka i Bebe to była przenośnia.

      Usuń
    2. no to ja też pie...
      żeś mnie z lekka wytrąciła z równowagi)))
      ale i tak kissam Cię

      Usuń
  9. Drożdżówki sie zjadły? A myślałem, że od stresu się chudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zestresowana byłam ja, ale nasze dziecię i Jej koledzy zupełnie nie :o)

      Usuń
  10. Podbramkowe sytuacje przeżywam podobnie, może tylko z tą różnicą, że nie jem drożdżówek. jeżeli pomogły...to na zdrowie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drożdżówki powstały przed smsem i nie ja je zjadłam, gdyż miałam skurcz żołądka. Pomogło dopiero spotkanie ;o)

      Usuń
  11. Czyly potwierdza się, że strach tylko wielkie oczyska ma :o)
    Oraz cieszęsięrazemzWami :) I czekam na drożdżówkę.... :=)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piter mój miał gały, jak bazyliszek ;o) Oraz jedna jest Twoja ofkors :o)))

      Usuń
  12. Ja wiedziałam ,że tak będzie:) Ale i tak uffff:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałaś??? I nic??? :o)

      Usuń
    2. A uwierzyłabyś? "Gadaj zdrowa" by było, a Ty i tak swoje wizje miałaś:)Ponure:)

      Usuń
    3. No takie ponure, że nie przebijało sie przez nie słońce ;o) Gupek normalnie.

      Usuń
  13. samozjadające się drożdżówki :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. NOOOOOOO!!!

    I po strachu :)))

    OdpowiedzUsuń