czwartek, 7 lutego 2013

Dzień pączka czyli falstart

- Na co macie ochotę, na pączki, czy faworki- zapytałam patrząc na kalendarz i widząc nieuchronnie zbliżający się Tłusty Czwartek.
- Nic- odpowiedzieli chórem Młoda i Ted.
- Jak to nic?!- nie zrozumiałam uprzejmie.
- Napieczesz się, nasmrodzisz w domu i potem trzeba to będzie zjeść- puścił do mnie oko Ted.
- Wiemy, gdzie kupuje się dobre pączki, skoczymy, kupimy po dwa- dołączyła do Teda Młoda- i nie będziemy mieli wyrzutów sumienia, że one tak tam leżą i patrzą...
Przekonali mnie.
No bez sensu będę tkwiła w kuchni, kiedy oni chcą tylko po dwa.
Niestety wczoraj wieczorem wpadła Jo.
Przyniosła... pączki, które sama upiekła.
- Będziecie mieli na jutro rano, do kawy.
Pierwsza silną wolę straciła Młoda, zaraz potem ja. Ted się złamał po godzinie.
No i zaczęliśmy w środę.
A dzisiaj... wiadomo.
Ted właśnie wrócił z pudełkiem pączków z różą, no nie wyszło Mu po dwa...
Dziesięć kurna kupił!
Zauważyliście, że w Tłusty Czwartek wszyscy mają dobry nastrój.
Panuje ogólne 'chrzanić kalorie' i wszystkim z tym dobrze.

... A w przyszły wtorek Mardi Gras (ostatni dzień karnawału) i w zasadzie powinnam powiedzieć moim Tygrysom o paradach i Pancake Tuesday*, dać spróbować beignets** , ale po dniu dzisiejszym chyba zataję tę informację ;o)))

Teraz zaś udaję się konsumować, czego i Państwu życzę oraz smacznego.



P.S.
Trochę muzycznego lukru do tych pączków z dedykacją dla Jednej Takiej z Wątpliwościami- gdyż mi się wkręciło.

*   Naleśnikowy Wtorek
** francuskie (kreolskie) pączki, obecnie najbardziej popularnie w Nowym Orleanie

P.S. 2 na specjalne zamówienie Teatralnej

Otóż przepis na beignets (czytane z francuska benje) został przywieziony z Francji do USA (a konkretnie do Luizjany) w XVIII wieku przez kolonistów. Początkowo popularne wśród Kreoli szybko zebrały rzesze zagorzałych wielbicieli również wśród lokalsów.
Czym jest beignet? Trochę naszym pączkiem tyle, że prostokątnym. Z ciasta drożdżowego (lub ptysiowego), usmażonym w głębokim tłuszczu. W wersji podstawowej jest posypany cukrem pudrem i serwowany na ciepło w porcji po trzy sztuki. Jego wariacje sięgają dalej i obejmują nadzienie z bananów lub plantain (lokalnych bananów przeznaczonych do gotowania) oraz nadzienia mięsnego.
Na liście moich marzeń do spełnienia jest wizyta w Cafe du Monde w Nowym Orleanie i pochłonięcie trzech wraz z cafe au lait, jako iż zmierzają tam pielgrzymki, a sama knajpa otwarta jest całą dobę.
W 1986 roku beiget został ogłoszony oficjalnym pączkiem Luizjany... a wszystko zaczęło się od wpływów islamskich w Europie ;o)))
Jak już się tak rozbujałam z treścią to dorzucę jeszcze muzę i nie zrażajcie się obrazkami, bo przeznaczone są dla dzieci,  w pierwszej minucie dziewczyna podaje pączki kreolskie, a Markowski powinien śpiewać właśnie takie kawałki.

38 komentarzy:

  1. A ja jeszcze nie zjadłam ani jednego pączka. Taka jestem dzielna. I nieważne ,że to dlatego gdyż pączków w naszym domu nie ma:) Ale to póki co:)

    ps.Niniejszym informuję, że od tego roku zaczynam kultywować amerykańską tradycję Naleśnikowego Wtorku:)Trzeba się nachapać słodkości przed Popielcem, bo potem post.:( W którym obiecałam sobie umartwiać się niejedzeniem słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycja mówi, że trzeba, to trzeba ;o)))

      Usuń
  2. ej)) ale ja chce wiedziec o kreolskich pączkach obecnie najpopularniejszych w Nowym Orleanie)) lubie N. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Et voila, mówisz masz ;o)))

      Usuń
    2. ekh ... się wzruszyłam normalnie, dziękuję))

      Usuń
    3. Cała przyjemność po mojej... ;o)

      Usuń
  3. Tak wszędzie piszecie o tych pączkach, w końcu się człowiek złamie, wyjdzie z domu, przez te śniegi i zawieje przedrze się do sklepu i... kupi albo zobaczy, że już mu wszystko wykupili ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wyjdź teraz, jak dotrzesz za godzinę do pobliskiej Żabki, jest nadzieja, że jeszcze będą ;o)))

      Usuń
  4. Wsunęłam 3, od ręki, bo były zaje...fajne - od mamusi dostałam, domowe, z wiśniami. Osobiście machnełam oponki i też kilka mi weszło dość gładko :))) pierniczyć liczenie kalorii! Tłusty czwartek jest po to, żeby mieć co zrzucać przez kolejne 40 dni postu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty se muzę w postaci lukru weź, bo ona jest dla Ciebie.

      Usuń
    2. Serio??? Ojacie, dostałam piosenkę!!!! Słuchałam, słuchałam, bo lubię głos Halinki :) w domu się więc wsłucham dokładnie :) w robocie mam niesprzyjające warunki, ze szczególnym uwzględnieniem dnia dzisiejszego.

      Usuń
    3. Serio, serio, albo nawet jeszcze bardziej ;o)

      Usuń
  5. to sobie wyobraź, że ja na Księżniczkę i Żabę wzięłam 7letniego chłopca;-) ale w sumie sam chciał;-) okazało się, że było ich aże 2 i tabun dziewczynek.. aby cioci nie dobić po filmie stwierdził "ciocia ale film był ok.." no coment.. a pączków u mnie 0.. masakra bo jednak mnie ssie, i coś muszę wymyślić;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Młoda lubi jazz więc film mógł być generalnie o rozwielitkach, byle muza była OK, a pozostałym dwum Laskom podobało się, bo Młodej się podobało. A poslij tam po paczki jakiego umyślnego, czy jak...

      Usuń
    2. śnieg po pachy nikomu się nie che, ale mam upieczone coś pomiędzy, już kalorie nabite;-) ps. kwestia filmu to była kwestia spełnienia obietnicy, kino + mcdonalds i młody za chiny nie dał sobie wtedy wybić z głowy, że w sumie nic ciekawego nie grają tzn. dla chłopców.. ale fast food zrekompensował wszystko;-);-);-)

      Usuń
    3. ps. zapomniałam, powiedz Młodej, że jazz też ją lubi;-);-);-)

      Usuń
    4. :o) Patrz, jak to buła ze zmieloną krową zmienia spojrzenie na świat ;o) Oraz oszszywiście przekażę Młodej ;o)))

      Usuń
    5. żyjmy w przeświadczeniu, że coś tej zmielonej krowy tam jest;-) a 2 buły + napój do oporu zmienia wszystko;-)

      Usuń
    6. Reklam nie oglądasz Jazzu? No 100% podobno ;o)))

      Usuń
  6. Smacznego Dreamuś:) Ja wprawdzie mam prywatną dostawę domowych pączków od teściowej, ale dziś chyba nie dla mnie jednak:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, Alcyś szkoda trochę... ale za rok sobie odbijesz ;o)

      Usuń
  7. Beignets w wersji podstawowej robiła moja babcia, która z Francją nic wspólnego nie miała i u nas to się nazywało pampuszki;-)
    Oraz ja nie mam dobrego humoru i nie ma to z pączkami nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto Ci tam Krajanu dokuczył? Wpadnę i w pysk szczelę! Ty masz się reraksować i zdrowieć!!!

      Usuń
    2. Już mi lepiej, bo się wygadałam;-)
      A papmuszki były cudowne. Kiedyś miałam częste anginy. Jedno ze wspomnień moich rodziców, to jak ja, chory dzieciak, nie mogąc nic jeść, spałam z pampuszkiem przy twarzy, bo chociaż pachniał... A ten zapach pamiętam do dziś. Muszę je zrobić z babcią, bo mi umrze, a ja się nie nauczę.

      Usuń
    3. Zrób koniecznie i zapisz przepis, takie wspomnienia trzeba łapać, póki są i podlewać, żeby nie zwiędły. Ja też chcę przepis, może będą lepsze niż beignets.

      Usuń
    4. Dobra, podobno banalnie prosty. Może to mnie zmobilizuje do działania, bo planuję te wspólne pampuszki od jakichś dwóch lat.

      Usuń
    5. Jesoo, Krajanu, Ty igrasz z ogniem. Niech Twoja Babcia żyje 200 lat, ale zrób z Nią te ciacha, jak Jej sie będzie jeszcze chciało coś więcej, niż spać.

      Usuń
    6. i ja, i ja !! też chcę przepis :)))
      A pączka nie zjadłam. O!

      Usuń
    7. Się nie chwal, tradycję olałaś normalnie ;o) Oraz Krajan jest w sanatorium, jak wróci za kiedyśtam ma juz za zadanie zaprosić Babcię do wspólnej zabawy i zapisać każde słowo ;o)

      Usuń
    8. w zasadzie to nie sądziłam, że tak skrupulatnie Adam spełni moją prośbę i pączków nie kupi :)))
      A na przepis czekam cierpliwie

      Usuń
  8. No wiem właśnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wracasz do domu i pieczecie ;o)

      Usuń
  9. U mnie też falstart... Wczoraj faworki, dziś dyszka pączusiów... Feee! Przez następny rok ich nie tknę :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to jak było bezkarnie pięknie Thunderu ;o)))

      Usuń
  10. A ja ocknęłam się dzisiaj, że wczoraj był tłusty czwartek ;-)
    I druga muza jest u mnie zablokowana ;-(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, ja to bym chciała cały tłusty tydzień, codziennie do herbatki takiego pączusia, koniecznie w czekoladzie... ;-)
    Pomyślę.
    Póki co słodkie buziaki ślę :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. ehh, i po co ja czytałam???Teraz mnie ssie;/A pączka zjadłam jednego!I dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  13. a w tłusty czwartek pączki nie tuczą ;-) i podobno, kto nie zje, nie będzie szczęśliwy :-) więc nie można nie.

    OdpowiedzUsuń