środa, 5 marca 2014

Słowo na Środę Popielcową czyli dyskusje ze sobą samą

Kate rzuciła pomysłem na Wielki Post.
Genialnym w swojej prostocie.
Czterdzieści dni, po jednym akcie życzliwości na każdy.
No i włączył mi się negocjator, bo jak dzisiaj wyżyczliwiłam się dwa razy, to jedna życzliwość jest 'zmarnowana' czy przechodzi na jutro?

Będę tak ze sobą dyskutowała przez następne 40 dni.
To bez sensu.
Bywa, że jestem życzliwa w momentach, kiedy inni już wyszli.
Niech tak zostanie.
Ja w standardzie przestaję jeść słodycze.
Wszystkie.
Mazurek w Niedzielę Wielkanocną staje się wówczas najpiękniejszym smakiem świata.

25 komentarzy:

  1. życzliwość jest jak bumerang: zawsze wraca :-)
    dasz radę bez słodyczy ? siłaczka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja ją praktykuję w standardzie ;) Bez słodyczy daję radę zawsze. Od wielu lat sama sobie narzucam ten rodzaj gry. Zabieram to, co bardzo lubię, bo gdybym musiała na przykład zrezygnować z alkoholu, pewnie bym tego nawet nie zauważyła ;D Kiedyś rezygnowałam z kawy, ale zespół odstawienia zwalał mnie z nóg na dwa tygodnie. Nie stać mnie na luksus chodzenia do tyłu przez tyle czasu ;DDD

      Usuń
  2. ja się mogę i bez postu wyżyczliwiać :))))
    ze słodyczami mam problem, bo generalnie nie przepadam, dlatego mazurek nie robi na mnie wrażenia ehhhh i co ja mam zrobić. nie mam sobie czego odmówić. płatków owsianych na śniadanie? :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Niczego sobie nie odmawiam, tak z okazji postu jak i bez okazji. Zycie ma byc przyjemnoscia a nie syzyfowa praca:))) Zreszta samo zycie i okolicznosci powoduja, ze czlowiek musi sobie czegos odmowic. Szczerze? Nie widze sensu w takim samobiczowaniu sie, ale jak ktos lubi to prosze bardzo. Kazdemu jego wlasne niebo:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, taka rezygnacja ze słodyczy to jak zabawa w dzieciństwo i czekanie na pomarańcze na Boże Narodzenie. Sernik, mazurek czy wielkanocna babka staje się spełnieniem marzeń po czterdziestu dniach. Lubie takie oczekiwanie.

      Usuń
  4. ja tam jestem życzliwa codziennie, zdaje mi się... :)
    a co do postu, no cóż, nie przestrzegam, odmawiam sobie tylko większych ilości, zadowalam się mniejszymi, ale to z powodu ogólnego trzymania jakiejś tam diety... :)
    ale podziwiam wszystkich, którzy mają takie samozaparcie i przekonania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam czasu jeść, więc dieta czyni się sama, ale słodycze otaczają mnie zawsze, dlatego, że w klasie mamy zawsze cukierki dla dzieci ;D

      Usuń
    2. uuuu, to gorzej masz, ja profilaktycznie nie kupuję, tylko dzieciom moim po sztuce, wyliczone :)
      ale jeść trza, tylko mniej ...

      Usuń
    3. No toż jem... czasem ;D

      Usuń
  5. Kurcze, to moze i ja te slodycze...w sumie w grupie razniej, czy jakos tak:)
    A wlasnie teraz mnie ciagnie do smakow slodkiego:) No przewrotna natura taka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, nie ma obowiązku, ale jak piszesz w grupie raźniej :D

      Usuń
  6. Również podjęłam drobne zobowiązanie, ale o tym sza! Wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba potrenuję cierpliwość. Może te 40 dni mnie czegoś nauczy i po świętach będę spokojniejszym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty trenujesz od tylu lat, ile ma Maleńki ;DDD

      Usuń
  8. A ja sobie nic nie postanawiam. W dzieciństwie zaliczyłam taki post, że do dziś odbija się on na moim zdrowiu. Nie posypywałam głowy popiołem. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, Ty nie musisz nic. Zwyczajnie ciesz się tym, co jest dzisiaj. Zasłużyłaśna wszystko, co najlepsze.

      Usuń
  9. Hmmm, ze słodyczy nie zrezygnuję, bo chyba nie umiem. Ograniczę. Z seksu nie chcę... Bez przesady - trzeba mieć trochę przyjemności! Mogę obiecać, że będę regularnie ćwiczyć... podoba mi się, że jest mnie jakby mniej ;) Może ograniczę "tfórczość" blogową? Mogę być miła... Ale nie mogę się zarzekać, że dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwicz... za mnie też ;D

      Usuń
    2. Czyli wymagasz, abym zapierdzielała na tym fitnessie jeszcze intensywniej? Hmm.. rozważę to. (nie mówię od razu, że nie, bo jestem uprzejma i życzliwa)
      Może się zgodzę, gdyż jak mówiłam - ubyło mnie tu i tam. I to mi się podoba. Nawet niedowidzący takich rzeczy mąż zauważył :D

      Usuń
    3. Tylko uważaj na mój kręgosłup ;D

      Usuń
    4. No i bach!
      Po uprzejmości... opierdzieliłam na zajęciach jedną siksę...

      Usuń
  10. Pewno przez wadę, pt. ateizm nie kumam tych zadań na 40 dni. Znaczy kumam, ale tak w sferze logiki, a nie duszy i emocji. No i to jest moje szczęście, bo ja w ogóle nie jestem życzliwa oraz z rzadka mam ochotę na słodycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Bardzo piękna załona ;DDD W życiu nie uwierzę, że nie jesteś życzliwa. Gdybyś nie była, dlaczego tak Cię dotyka nieżyczliwość innych?

      Usuń