środa, 24 maja 2017

Zakochaj się...

Małgę spotkałam ostatnio.
Nie bardzo było o czym gadać i już chyba nie będzie.
Przez chwilę stałyśmy razem w kolejce.
Czuła, że musi zagadać.
- Pięknie wyglądasz dreamu, co robisz?
- Już nic- ja na to, zbywając ją średnio uprzejmie.
- Powiedz, co robiłaś, mam koleżankę, która nie może schudnąć... (Razem ją mamy, ale Małga już nie pamięta. Koleżanka siedzi na dupie, opycha się słodyczami, zapija to alkoholem i wylewa swoje frustracje w mediach społecznościowych, że faceci nie doceniają wewnętrznego piękna kobiety. Nie sądzę, żeby urzekła ją moja historia ;)
- Małga, to nie stało się w tydzień, to był proces.
- No wiem, że proces, ale zrobiłaś to sama, czy ktoś ci pomógł?- drążyła.
- Pomógł mi mój były uczeń, obecnie trener personalny.
- Daj numer telefonu- nie chciała się odpieprzyć.
- Słuchaj, on jest jeszcze studentem, nie pracuje w naszym mieście.
- No ale może chyba udzielić jakichś konsultacji- kuźwa nie dawała się zbyć.
Gdyby nasza wspólna koleżanka usłyszała, jak bardzo musi wziąć się w garść, zabrakłoby jej garści, nie zamierzałam narażać mojego ulubionego byłego ucznia na takie stresy.
- Za tego typu konsultacje płaci się ciężką kasę, kochanie, ja je miałam w gratisie, bo chłopak może nadal liczyć na moją pomoc w dziedzinie języka.
Ufff, była moja kolej, żeby nabyć wędliny, więc rozmowa naturalnie się urwała, potem było już krótkie pożegnanie bez czułości i poszłam sobie.

Idąc do domu pomyślałam o naszej wspólnej koleżance, o tym czego ja początkowo nie zamierzałam robić, a do czego jednak sprowokowana zostałam tak, czy inaczej i jak bardzo jednak zmieniłam swoje nawyki.
I wiecie co?
Polubiłam to.
Zrozumiałam zdanie, które powtarzał mój 'trener': 'Zakochaj się w procesie, a rezultaty przyjdą'.
Lubię moją rutynę, Młoda podrzuca mi nowe patenty od swojej 'trenerki'.
I co ja miałam powiedzieć Małdze w kolejce po wędliny?
Przecież to jest opowieść na kawę, albo dwie...
Nie, nie, z kawy nie zrezygnowałam, uważniej, dobieram jedynie osoby z którymi ją piję.

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. On wszystko, ze sportami walki na czele, a ja tylko spacery, szybkie, ale jednak spacery. Żadnych morderczych maratonów, a latem NW. Ja już starsza pani jestem, chociaż moi uczniowie uważają, że jestem znacznie młodsza od ich rodziców :D

      Usuń
  2. Czasem mam wrażenie, że wielu chciałoby gotowych recept, ale takich, by się za bardzo nie zmęczyć, a cel osiągnąć. Smutne.
    A ja, podobnie jak Ty, też staram się uważniej dobierać osoby, z którymi tej kawy bym się napiła - wychodząc z założenia, że mój czas nie jest nieograniczony i szkoda go tracić z ludźmi, z którymi człowiek nie czuje tego czegoś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, myślę, że Małga też liczyła na info o magicznej pigułce, co to odwali całą robotę. Nie ma potu, nie ma efektów 😊 A kawa smakuje mi ostatnio wybiórczo baaaardzo 😁

      Usuń
  3. jeżdżę na kawę do jednej takiej, dobrą robi :)))))
    PS. powoli zwężam ciuchy, ale uczciwie muszę przyznać, że nie zawsze trzymam się wytycznych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma z znaczenia to, że się nie trzymasz, ważne, że potem wracasz 😊 Jest pięknie, dzisiaj widziałam. Trzymam kciuki za wszystko ❤

      Usuń
  4. "Milkniemy w połowie zdania
    bez ratunku uśmiechnięci".

    Tak, nasze tygrysy piją mleko i takie tam. Swoją drogą, chciałabym nawet nie zakochać się, a po prostu polubić proces. Jak pięknie by się żyło, ćwiczyło i pociło! Tymczasem myślę o zakupie hola hop. Któryś miesiąc z kolei ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pomogło zdanie 'to nie zesłanie, to dieta'. Miało być bezkolizyjnie, miało uwierać w stopniu mknimalnym. Im bardziej lubiłam rutynę, tym więcej byłam w stanie z siebie dać. Po dwóch latach (10 maja minęły dwa od podjęcia akcji) nie potrafię już inaczej. Dokladam nowe wyzwania i... jestem im w stanie sprostać 😊

      Usuń
  5. ech Dreamu co Ci będę mówić, no rozumiem co tu do mnie mówisz )))))aż nadto. powoli przywykam. ale jeszcze szału nie ma ...

    OdpowiedzUsuń