piątek, 21 października 2016

A ku ku...

Informację, że ktoś może i chce nam pomóc przyjęłam z niedowierzaniem.
Kiedy przyszło do finalizacji sprawy zdecydowane NIE wzbudziło mój szok.
Co ludzie mają w głowie?
Tej osoby nigdy nie poprosiłabym o pomoc, to raczej ona mogła na nas liczyć.
Teraz wiem, że może pomóc, ale nie pomoże... bo nas kur... nie lubi???
Szukam celu tej akcji i, oprócz bolesnej lekcji, żadnego nie znajduję.
Może pomożecie poszukać, bo ja bez flaszki tego nie rozbiorę, a w pracy pić nie mogę, bo młodzież patrzy.

środa, 12 października 2016

Karuzela z Madonnami?

O nie, Madonny już dawno pospadały.
Myślałam, że życie nie może już bardziej przyspieszyć.
Źle myślałam.
Wokół widzę już tylko zamazane obrazy.
Czasem boję się, że puszczę pawia.

Trzeba by odpocząć.
Na horyzoncie majaczy dłuższy weekend 29 października/ 2 listopada.
Sami go sobie przedłużamy, ale już wiem, że nie odpoczniemy.

Miałam taki plan, żeby okopać się w ten, nadchodzący weekend, ale jako, że ostatni spędziliśmy w pełnym biegu, trzeba będzie jednak nadrobić zaległości, czyli z okopywania się nici...

Zastanawiam się, jak się znalazłam w tym wirze i jedyne, co przychodzi mi do głowy, to powiedzenie mojej Babci Wielkopolskiej, że 'robota lubi głupiego'.

Oraz w założeniu, ani na moment, jako, żem głupek nie byłam Madonną.
Chyba, że z łopatą...

sobota, 1 października 2016

Uwaga, jesiennie, marudnie...

Za oknem zaczynają się złocić topole i kasztanowce.
Ja pod kocykiem, popijając herbatę owocową z miodem i wcinając czekoladowe ciastka, kradnę sobocie chwilkę dla siebie.
Zaraz muszę się ruszyć.
Nadrabiać zaległości, żeby mnie domowe obowiązki nie przywaliły, jak jesienne liście.
Ale jeszcze chwilka.
Jeszcze moment dla mnie.
Wracam myślami do dzisiejszego śniadania.
MamaZ zrobiła rybę po grecku.
Przyniosła mi ją wczoraj wieczorem, do biura, Ciocia.
Kiedy wieczorem, po pracy zadzwoniłam do Mamy, żeby podziękować, ta przyznała się, że ona wcale nie była dla nas.
Kim trzeba być, żeby palnąć takiego fopasa (faux pas :)???
Tedowi zrobiło się przykro.
Nie pierwszy raz.
Obstawiam, że nie ostatni.
Dzisiaj zadzwoniłam też do Cioci, żeby podziękować, że zawalczyła o trochę ryby dla nas.
Ciocia się tylko uśmiechnęła i powiedziała:
- Pomagałam jej dzielić tę rybę, był pojemnik dla mnie, dla niej, dla Zygiego (brat Teda), a dla Teda i Dreama?- zapytałam.
- Nie pomyślałam- odpowiedziała tylko.

Kiedyś naskoczyłam na Teda, bo powiedział w złości, że MamaZ jest głupia.
Nie pamiętam, ile razy już Go za to przepraszałam.
Dzisiaj zrobiłam to ponownie.

Jesień nie ma z tym nic wspólnego.
Niestety :(
Lepiej pójdę prasować...