niedziela, 21 maja 2017

Owsiki, lilie i buffle

Dawno mnie tu nie było... znaczy byłam, ale tak bez potrzeby wywnętrzniania się.
Ostatnio nie miewam.
Takiej potrzeby.
Bo co tu pisać? Każdy widzi, co się dzieje.
Chyba.
Tyle, że dzielimy się na zachwyconych i przerażonych.
Mając do wyboru przerażenie i zajmowanie się własną dupą (o zachwycie nie ma mowy), wybrałam tę drugą opcję.
Było czym.
Nie dlatego, że mam wielką, tylko dlatego, że zagościły w niej... owsiki.
Jeden młody człowiek przytaszczył je ze żłobka, sprzedał rodzinie z przyległościami i... załapaliśmy się do grupy rażenia.
Pasożyt, jak to pasożyt, podtruty- pada.
Problemem jest postawa pań w żłobku. Mama Młodego natychmiast poinformowała, że jest problem. Leczyła uczciwie, po bożemu i tylko nie ma pewności, że jak Młody wróci do żłobka, nie dopadną go znowu, ponieważ panie mają wyjebane. Nawet nie pofatygowały się żeby uprzedzić inne mamy oraz zdezynfekować dywan, na którym bawią się dzieciaki, a który pewnie już po zamknięciu drzwi żłobka żyje własnym życiem.
Tytułowe lilie prawie mnie zabiły.
Starzeję się, kuźwa.
Nigdy nie miałam alergii wziewnych.
Aż tu, na imieninach matkiZ, których byłam głównym organizatorem, ich zapach zwalił mnie z nóg i trzymał następne dwa dni.
Żebym ja jeszcze wiedziała, kto mi tę świnię podłożył.

Lato przyszło tej wiosny, ale nie może się zdecydować, czy zostać.
Raz 29, raz 15 stopni.
No i kuźwa zafundowałam sobie przeziębienie.
Jeszcze nie mogę odpuszczać, więc uprzejmie proszę odwalić się od mojego nosa.
Matury na plus ( dwie setki ustne!!!) ale są jeszcze inni, którzy walczą o oceny.
No!
To tyle.
Idę na buffle.
Raz nie zawsze.
Smacznego.




18 komentarzy:

  1. Buffle wyglada mniamniusnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No co😊 Głód cukru mnie gnał. Literówka się wkradła.
      To taki gofr, tylko rożek. W nim, na dnie beza, potem gałka loda kaai o wybranym smaku (na zdjęciu jogurt z wiśnią) potem bita śmietana, dowolnie wybrane owoce, płatki migdałowe i polewa czekoladowa. Na oko milion kalorii 😊

      Usuń
    2. Dobreee!!! A pytanie nie było złośliwe, ja po prostu nie znam tej nazwy.

      Usuń
    3. Nie posądzałam Cię o złośliwość. Rozbawiłam samą siebie. Rzeczywiście dobre. Słyszałam o bufflach od pół roku, próbowałam pierwszy raz. Pycha!

      Usuń
    4. Musze jeszcze sprawdzić, co to są lody kaai.

      Usuń
    5. To lody produkowane na mojej wyspie. Można ich jeszcze sprójować w Krakowie. Genialne, bo prawdziwe, śmietana jest w nich ze śmietany, a owoce z owoców, nie z proszku. Smak trochę z dzieciństwa. Pycha 😊

      Usuń
    6. To u nas też takie są, mleko z mleka, śmietana ze śmietany, jajko z jajka, owoce z krzaka.

      Usuń
  3. jesooooo nie wiem co to ale ślina mi kapie, oraz na wszelki wypadek Cię nienawidzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Cię uwielbiam 😙 Dasz radę, a potem, raz na jakiś czas, też będziesz mogła 😁

      Usuń
  4. Skoro zaczęłaś od owsików, nie dziwne, że jakoś mi te buffle (ten buffl?) nie podchodzą... A normalnie bym się już cała obśliniła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz jaka jestem sprytna 😊 Cukier szkodzi 😁

      Usuń
    2. Owsikom?;-)

      Usuń