Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

wtorek, 25 czerwca 2019

niedziela, 23 czerwca 2019

Ojczenasz

... tak o Tedzie mówi Młoda, Tatkie, tak o nim mówi Aga.
W obu przypadkach jest to wyraz szacunku i uwielbienia.
Dzisiaj Potwory od rana były zajęte, ale telefon kontrolny z pytaniem 'do której pracuje Ojczenasz' już był.
Zostanie Mu tradycyjnie odśpiewane i odegrane 'sto lat' na organkach, przerywane jakże uroczym 'kur...' przy każdej pomyłce i dzikimi rykami.
One wiedzą, że On jest najlepszym Ojcem na świecie, a On się dla nich zmienia i rozwija. Inspirują się wzajemnie. Motywują tekstami 'chodźcie grubasy idziemy potrenować'.
A przy pierwszym spotkaniu gdzieś sobie pójdziemy poświętować.
Razem.
Bo razem jest najlepiej.

wtorek, 18 czerwca 2019

Nic tak dobrze nie robi

Nic tak dobrze nie robi na głowę, jak przepędzenie własnych myśli po plaży osiem kilometrów w te i wew te.
Idziesz i czujesz piasek pod stopami, słońce na plecach i ten zapach... do innych niepodobny.
Idąc tak uświadamiasz sobie, jakim jesteś szczęściarzem.
Ludzie, którzy Cię mijają wybulili kupę szmalu, żeby tu być, a Ty idziesz.
Po swojej plaży idziesz.
Myślisz sobie, że trzeba kupić bule, będzie kolejny powód, żeby popołudniami tu wracać.
Albo latawiec, na wietrzne dni.
Planujesz piknik, z białym winem, serami i winogronami, na leżakach ustawionych w kierunku zachodzącego słońca.
Usiądziecie głęboko oddychając.
Uśmiechając się do siebie.
Gadając jedno przez drugie albo wręcz przeciwnie.
Lato nadeszło nieodwołalnie.
Uwielbiam.



środa, 12 czerwca 2019

Wiem, wiem...

Nie mieszkam na Marsie.
Mieszkam na wyspie.
Tej, gdzie drogi nie dochodzą.
Wam gorąco, a nade mną przewalają się masy jakiegoś gówna.
Łeb napier...
Drugi dzień z rzędu dostajemy alerty.
Kwiaty na balkonie trzeba zabezpieczyć.
Ted wróci z pracy w nocy.
Pewnie nie będzie gdzie zaparkować.
Trzeba będzie stanąć pod drzewami.
Wolę Wasz upał niż to:



Tylko mnie nikt o zdanie nie pyta.

niedziela, 9 czerwca 2019

Jeżeli

Jeżeli tak ma wyglądać lato, to ja to pier...
Od kilku dni, wieje, leje i grzmi na zmianę z powietrzem falującym gorącem, jak w Arizonie.
Łeb mi w związku z tym faktem rozpieprza tak, jak dawno nie rozpieprzało.
Generalnie bowiem, jako osobnik cierpiący na przewlekłe zapalenie zatok, do bólu o umiarkowanej mocy jestem przyzwyczajona, do tego stopnia, że chwilami muszę się zastanowić, czy go odczuwam.
Ten jednak odczuwam z całą mocą.
Zanim jeszcze otworzę oczy, odczuwam.
Nie mam się w związku z tym siły cieszyć, że to już prawie lato.

Plaża się zagęściła ludziem spragnionym słońca, a mnie się nie chce.
Czy ja mogę uprzejmie poprosić, żeby się zdecydowało jednak.
Bo perspektywa lata w takim stylu wcale mi się nie podoba.
Tylko kto mnie słucha? 😉


P.S. Wiecie po czym poznaje się turystę?
Miejscowi wiedzą, że odchody mew niszczą tkaniny więc ich nie karmią😁

wtorek, 4 czerwca 2019

Ojoj!

Wakacje potrzebne od zaraz.
Pod tym hasłem upływa mi przedostatni tydzień pracy.
Otóż... zrobiliście sobie kiedyś herbatę bez herbaty?
Ja tak.
Dzisiaj.
Raczej nie pijam herbaty z pampersa, a od spotkania z pewnym szalonym Włochem, jeżeli piję, jest to pu-erh albo liściastą zieloną. Jednak w pracy nie mam czasu na pieszczoty. Worek zielonej z lidla do kubka termicznego i gazu.
Tak też uczyniłam dzisiaj po obiedzie.
Usiadłam do komputera, wyczyściłam pocztę z ofert: nauki języka, przedłużenia penisa, przerobienia mi strony internetowej na znacznie bardziej intuicyjną i kredytów w ilości stu pięćdziesieciu. Zaczęły się złazić dzieciaki, chciałam więc szybko wyjąć wór, zakręcić kubek i ruszyć do boju. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w kubku stwierdziłam absolutny brak wora.

Jest źle.
Odliczam dni.
Potrzebuję słońca.
Wolności.
Sportu.
I urlopu.
Tyle, że ten ostatni jest mocno w sferze teorii.

sobota, 1 czerwca 2019

Nasze święto

'Once you're grown up,
you can't come back'
- Peter Pan*

Jak sobie wspominam moją Mamę, widzę Ją z błyskiem w oku. Proszona o chwilę powagi mawiała 'nigdy'.

Dzisjaj jest Dzień Dziecka.
Życzenia od MatkiZ przyjęte.
Dzieci obdarowane.
Zakupy zrobione.
Lody w zamrażarce.
Jogurtowe muffiny upieczone.
Świętujemy.
Wzorem mojej Mamy, nie zamierzam spoważnieć.
Mogę brać na klatę 'dorosłe' problemy.
Mogę na chwilę zrobić poważną minę.
Mogę nawet wypowiedzieć poważne zdanie, ale zaraz potem przypominam sobie, że 'jestę ajfonę' i tu się kończy moja powaga😁
Ktoś mi kiedyś powiedział, że 'dorosłość to umiejętność zaopiekowania się dzieckiem, które w sobie noszę'.
No, to idę się sobą zaopiekować.
Między zupełnie dorosłym praniem i prasowaniem, zamierzam świętować.
Dla siebie.
Dla mojej Mamy.

Wy też świętujcie.
Tak jak lubicie najbardziej💕



__________________

'Jak tylko dorośniesz, nie ma odwrotu'-  Piotruś Pan.