piątek, 26 kwietnia 2013

O taczkach słów kilka

Pamiętacie taki komunistyczny dowcip o wizycie dygnitarza na budowie?
Ten o taczkach i zapier... takim, że nie ma czasu załadować.
To ja teraz tak mam.
O ósmej lecę do Ośrodka. Do dwunastej palę głupa w charakterze mamagera, chociaż jestem jedyną osobą, która nie wie co jest pięć.
O dwunastej wychodzę.
Pędzę do biura, do siebie znaczy.
O 12:40 pojawiają się Tygrysy.
Pracuję do 18:30, czasem do 19:30 z małą przerwą na posiłek.
Kiedy wracam do domu nic mi się nie chce.
Moi gotują.
W zasadzie, gdyby nic nie ugotowali, byłoby mi wszystko jedno.
Chleb ze smalcem i gorzka herbata byłaby OK.

Przedwczoraj do biura wpadł Ted.... z żółtym rowerem.
- Co to jest?- zapytałam mało inteligentnie, gdyż mi percepcja siadła jakoś ostatnio..
- Rower- zabłysnął mój Małżonek, chociaż na moim tle ostatnio błyszczy każdy.
- Skąd go masz?
- Kupiłem...
- Jaja sobie robisz?
- Myślałem, że nie muszę...

No dobrze, skoro On kupił od kumpla rower, jest nadzieja.
Że On się na niego przesiądzie.
Że jak przestanę latać po mieście i zacznę się przemieszczać w tempie cywilizowanym, wróci mi.
Zdolność do spostrzegania świata.
Bo w pełnym biegu z taczkami przed sobą obraz mam jakiś zamazany.

15 komentarzy:

  1. to życzę weekendowego odpoczynku. duuużo i efektywnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Plose pani, plose pani a o jakie pięć chodzi co to pani nie wie, bo ja tez nie wiem a chciałbym wiedzieć ?
    Oraz dobry wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry bardzo... oraz co jest pięć dziecka mówią, jak nie wią :o)

      Usuń
  3. szkoda, że nie wymyślili wydłużacza czasu, co?
    Zazdroszczę Ci tego roweru! Nie tak,żeby Ci ukradli, tylko,że tez bym chciała;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, na rower przesiada się Ted, ja przejmuję pojazd mechaniczny.

      Usuń
  4. Współ-odczuwam z powodu zaniku postrzegania...

    Rodzinka ma też cuś takiego teraz ma, ino bardziej w sferze psychicznej... Kiedy się ta cała sytuacja skończy - dalej nie wiadomo...

    Zmęczeni jesteśmy, Myshu. Bardzo...

    A na rowerze to ja już tyyyyyyleeee laaat nie byłem, że...ojeja :o)

    Mocno ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ża ja też nie byłam? I nie zamierzam ;o) Dama, na rowerze, no kto to widział :o)))

      Usuń
  5. jeszcze tylko śmigiełko Ci zainstalować i będziesz jak helikopter :) życzę wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bez roweru życie nie ma sensu:).Mam nadzieję, że ten Wasz żółty rumak będzie godnie eksploatowany.No bo jak to tak, że wiosna i bez roweru?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znaczy zapitalasz? To może motorek w tylną partię ciała? Żółty rower? Dobrze że nie papiery ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę,że lepiej [mimo wszystko]jest mieć za dużo roboty niż za mało[lub wcale].Dasz radę!Ale "odsapu" godziwego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. A nie doleciałabyś okien u mnie umyć? Teraz już długo jasno jest i może być po 19-tej

    OdpowiedzUsuń
  10. a co to mamagier??
    oraz zółty rower to ładny rower))
    oraz zapierdykarz na nogach bez auta znaczy??

    OdpowiedzUsuń
  11. Będziesz miała więcej czasu dla Rowerzysty. Albo - zatęsknili za Twoim gotowaniem, więc postanowili Cię przyspieszyć :)))

    OdpowiedzUsuń