Jeszcze odpoczywam po wczorajszych wyczynach, bo kiedy moi znajomi podsyłali mi memy o tym, jak wybrali już dresy na wieczorne party przed tv, ja stałam przed lustrem w pełnym makijażu i w wieczorowym garniturze. Potem było istne szaleństwo pod hasłem ‚ośmiodaniowe menu degustacyjne przygotowane przez szefa z gwiazdkami Michelin’, a prywatnie koleżankę Młodej z liceum, która na wyspie otworzyła restaurację.
Jako, że mieliśmy wczoraj rocznicę ślubu, wróciłam z koszem róż, butelką niezwykłego wina i kartkami zrobionymi przez Młodą, którymi się nie pochwalę, bo mam zakaz, co nie znaczy, że nie wrzucę ich na relację na ig i bezczelnie jej nie oznaczę.
Kolacja była niezwykłym doświadczeniem, które było na mojej liście marzeń do spełnienia. Kuchnia była francuska, bo Ewelina jest absolwentką Le Cordon Bleu i pierwszą Polką, członkinią francuskiej akademii kulinarnej, ale z polskim twistem, bo polskie ma serduszko.
Wczoraj rozesłałam życzenia przed wyjściem i w sumie chyba są to życzenia dla każdego, a ponieważ kolega R. pięknie na nie odpowiedział, wrzucam całość.
Niech nowy rok ma mniej „muszę”, a więcej „chcę”.
Mniej czekania na idealny moment,
a więcej: „dobra, robię to teraz”.
I oby kawa zawsze była ciepła, a weekendy za krótkie tylko z dobrego powodu.
Aby Twoje „chcę” miało budżet bez dna, a Twoje „muszę” trafiało prosto do folderu Spam.
Niech ta kawa będzie nie tylko ciepła, ale i pita w towarzystwie ludzi, przy których nie musisz udawać, że wiesz, co robisz ze swoim życiem.
Wdzięczna za poprzedni, ślę Wam mnóstwo radości i miłości na ten Nowy, niech Wam będzie pięknie❤️🥂
P.S.
Nie mogę wrzucić zdjęć. Wstawię je i opiszę w następnej notce.