Podobno czas zapierdala ludziom ‘w pewnym wieku’ dlatego, że ich mózg się nudzi i nie rejestruje tej nudy, bo i po co?
Otóż mózgu mój, przestań mi zapierdalać czasem gdyż ja nie nudzę się fffcale. Przez 1/3 tego czasu byłam w Polsce. Spotkania, dobre jedzenie, nasiadówki do 5 rano, dobre jedzenie, wino, dobre jedzenie, pogaduchy o wszystkim, szampan (tak, szampan, a nie wino musujące), spacery i to szczególne rozprężenie bo dom, bo białe ściany, bo moje miejsce na ziemi jednak.
Powrót do domu tu to plany, chociaż zwykle unikam na początku roku. Plany wpierniczyły mi się w zasięg same, usiadły, rozgościły się, poprosiły o herbatę i zaczynają przekształcać się w rzeczywistość. Już 25 stycznia prowadzę pierwsze szkolenie. Następne robimy razem z Tedem i… kolejne też.
No i mam do zdania kolejny egzamin, ale nie mam się czasu do niego przygotować. Trochę dużo teorii do wkucia i praktyka do zrobienia, a trzeba jeszcze pracować i spać w międzyczasie.
I do tego wszystkiego tyję. Z moich minus 15 kg zostały może ze 4. Zaczęło mnie to martwić więc poprosiłam o konsultację. To, co usłyszałam uszczęśliwiło mnie, jak gwizdek. Otóż to, że tyję, to dobry znak. To znaczy, że leki działają!!! Suple dobrane dobrze, mała korekta przy vit B6 i ogromna w odżywianiu.
- Owsianka w twoim przypadku wygląda dobrze tylko na papierze- usłyszałam- to dzięki niej tyjesz oraz kilku innym błędom. Od wczoraj wszystko stoi na głowie i… wieczorem nie czułam potrzeby podjadania, a dzisiaj na śniadanie zjadłam o 1/3 mniej niż wczoraj. Kortyzol spadł po jednym (JEDNYM!!!) dniu. I znowu trzeba się tego nauczyć.
Taka to nuda u mnie szanowni Czytacze, jeżeli jeszcze tu jesteście, bo przy takiej intensywności pisania mogliście umrzeć… z nudów😂
Trzymajcież się tam mimo nudy i zapierdalającego, z jej powodu, czasu.
Ahoj!
P.S.
Chciałam wrzucić obiecane fotki z sylwestrowego menu degustacyjnego ale blogger nie wpuszcza mnie do mojej własnej galerii. Zostawię to bez komentarza.
Oraz to pisałam ja, a nie to coś, co mi się tu wcina i sugeruje, że zrobi to lepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz