Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

sobota, 9 kwietnia 2016

Small talk potłuczonych :)

W pierwszym dniu pracy, po wielkim DUP, do biura, otwierając drzwi z kopa (kulą) wchodzi Majka.
Staje w przedpokoju, podnosi głowę i mówi:
- Myślałam, że pani będzie się ze mnie śmiała, ale (tu wymownie spogląda na lewą stronę mojej twarzy, gdzie uprzejmie rozgościła się tęcza) widzę, że pani też nie próżnowała!
Obie parskamy śmiechem, bo cóż innego można zrobić?

Nie jest źle.
Chyba namierzyliśmy wroga.
Da się go ogarnąć, co niniejszym czynię.
Tęcza z twarzy kiedyś zejdzie... mam nadzieję, że wcześniej, niż później, chociaż chwilowo wygląda, jakby nigdzie się nie wybierała :D

wtorek, 5 kwietnia 2016

Mam już dosyć

Długo i cierpliwie milczałam w nadziei.
Że szaleństwo, które ogarnęło nasz biedny kraj, uspokoi się, jak na konto pewnych ludzi zaczną regularnie wpływać odpowiednie, wysokie kwoty.
Chyba jeszcze za mało wpłynęło, a mnie się przelało.
Mam dosyć tego, że ktoś uparcie próbuje zajrzeć mi do dupy.
Zaglądał przy powstrzymywaniu in vitro.
Teraz zagląda konstruując gniota antyaborcyjnego.
Mam nadzieję, że ci, którzy go wdrażają, za kilka lat spotkają się z dobrymi Polakami poczętymi z gwałtu, nienawidzonymi przez poranione psychicznie matki, a oni okażą się być dobrymi ludźmi i zabiją ich od razu i nie będą się nad nimi znęcać.
Napisałam to.
Wiem, że nie powinnam, ale wiem też, że tak będzie.
Jestem Katolikiem.
Mój Bóg dał mi rozum i wolną wolę i jeżeli chcę do końca życia żyć w grzechu za cenę patrzenia, jak bawi się i dorasta moje dziecko, On daje mi takie prawo.
Jeżeli do końca życia, zamiast patrzeć na warzywo ze wszystkimi zespołami świata, decyduję się nie przywoływać go na świat, to również jest mój wybór.
Mam do niego prawo.
I tylko mój Bóg ma mnie prawo oceniać.
Nie mój premier.
Nie mój prezydent.
Nie żadem mały, zawzięty człowiek, który sam nie spłodził syna, nie zasadził drzewa, a dom zbudował mu tatuś.

Dosyć już tego państwa wyznaniowego, bo moja Konstytucja w tym względzie daje wszystkim równe prawa i nie każe nikomu na siłę wierzyć w mojego Boga.
Wracamy do wypraw krzyżowych?
To nie jest rozwój Panie i Panowie.
To nie jest nawet stagnacja.

P.S.
Uprzejmie chciałam zauważyć, że wzniosłam się na wyżyny i ani razu nie zaklęłam.
Chociaż sytuacja aż się prosi... o cały pakiet kurew.

sobota, 2 kwietnia 2016

Nie jestem...


... twardzielem.
Chociaż myślałam, że jestem.
Zabolało.
A najbardziej bezsilność i strach w Ich oczach.
Bardzo chciałabym napisać, że już więcej nie będę.
Ale chyba tego właśnie, chwilowo, nie mogę obiecać.