Tym, którzy trzymali kciuki spieszę donieść, że wynik poznamy 28 lutego o 14:40.
Ze względów proceduralnych możemy go równie dobrze nie poznać. Wówczas odbędzie się kolejna rozprawa.
Mogę jechać...
Będzie zabawnie.
Nie, nie w sądzie.
Spotkanie z moim bratem i jego rodziną po grudniowych wyczynach Angela było zabawne.
Niby nic do siebie nie mamy, a w powietrzu iskrzy...
Wznieśliśmy się na wyżyny, wpadając do mamusi Angela (tej od wbijania noża w serce), do pracy, z bukietem urodzinowych tulipanów.
- Klasy się nie pokazuje- skomentowała nasz wybyk Zo- klasę się ma.
- E tam ma, wredni jesteśmy i tyle ;o)))
Wiosna idzie, słyszycie ją?
Muza na vivat.
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
środa, 27 lutego 2013
niedziela, 24 lutego 2013
Przetrzymam
Przychodzi taki okres w życiu rodziny, że żona, matka, kura domowa ma tyle innych zajęć, lub reszta rodziny dojrzała już w takim stopniu, że można zacząć oddawać buławę marszałkowską.
Trudne to, gdyż przyzwyczajona do tego, że tylko ona (ta kura znaczy) tak ładnie obiera ziemniaczki, składa uprasowane ściereczki czy dzierży w dłoni rurę od odkurzacza, iż ma problem z zaufaniem, że inni zrobią to chociaż przyzwoicie, o ideał nie prosząc.
Do oddawania tak zwanego przywództwa jestem sukcesywnie namawiana od lat.
- Zrobimy to jakkolwiek- twierdzą moi Zastępcy- i jak wrócisz, nie będziesz musiała o tym myśleć.
W kuchni buławę oddałam bez żalu, w końcu został w niej sommelier i jego córka. Z odkurzaczem też nie jestem związana emocjonalnie. Ale jest taka dziedzina, w której Zastępcy gubili się, jak dzieci we mgle.
Pralka.
Pierwsza opanowała smoka Młoda.
Guziki przestały Ją przerażać, a migające światełka okazały się posługiwać jakimś sensownym kodem.
Ted nadal nie znalazł z urządzeniem wspólnego języka, chociaż ma zdecydowanie mniej kontrolek niż deska rozdzielcza w samochodzie.
Młoda, jako że się rozwija zaczęła pranie przekładać do suszarki.
Początkowo tylko sortowała (nie wszystko można wysuszyć) gdyż opanowanie kolejnej maszyny, mrugającej w zupełnie innym rytmie, zajęło jej kolejną chwilę.
Ostatnio zaś, gdy wracam z pracy, pranie bywa już wysuszone.
- Wyjęłam pranie z pralki, powiesiłam to, czego się nie suszy i wysuszyłam resztę- zameldowała w piątek wieczorem, po moim powrocie.
- Dzięki- ucieszyłam się szczerze i po kolacji zabrałam do wyjmowania (gdyż w swoim kurzodomowym sprycie doszłam do tego, że szybko wyjęte i ładnie złożone pranie, nie wymaga prasowania!!!) i cóż ja tam znalazłam? Trzy pary moich najcieplejszych skarpet w rozmiarze... kiedyś 38, dzisiaj matkoboskoktotozałożyinaco.
Zima się zaraz skończy, może nie będą mi już potrzebne, bo Oni nie przestaną podbierać mi tej buławy, a ja to uwielbiam, nawet po drobnym potknięciu ;o)))
P.S.
Jutro kolejna odsłona w sądzie- jeżeli ktoś jeszcze pamięta, że Anioł u dołu bloga pojawił się w celu pomocy. I... tak ostatnia rozprawa odbyła się w lipcu ubiegłego roku.
Trudne to, gdyż przyzwyczajona do tego, że tylko ona (ta kura znaczy) tak ładnie obiera ziemniaczki, składa uprasowane ściereczki czy dzierży w dłoni rurę od odkurzacza, iż ma problem z zaufaniem, że inni zrobią to chociaż przyzwoicie, o ideał nie prosząc.
Do oddawania tak zwanego przywództwa jestem sukcesywnie namawiana od lat.
- Zrobimy to jakkolwiek- twierdzą moi Zastępcy- i jak wrócisz, nie będziesz musiała o tym myśleć.
W kuchni buławę oddałam bez żalu, w końcu został w niej sommelier i jego córka. Z odkurzaczem też nie jestem związana emocjonalnie. Ale jest taka dziedzina, w której Zastępcy gubili się, jak dzieci we mgle.
Pralka.
Pierwsza opanowała smoka Młoda.
Guziki przestały Ją przerażać, a migające światełka okazały się posługiwać jakimś sensownym kodem.
Ted nadal nie znalazł z urządzeniem wspólnego języka, chociaż ma zdecydowanie mniej kontrolek niż deska rozdzielcza w samochodzie.
Młoda, jako że się rozwija zaczęła pranie przekładać do suszarki.
Początkowo tylko sortowała (nie wszystko można wysuszyć) gdyż opanowanie kolejnej maszyny, mrugającej w zupełnie innym rytmie, zajęło jej kolejną chwilę.
Ostatnio zaś, gdy wracam z pracy, pranie bywa już wysuszone.
- Wyjęłam pranie z pralki, powiesiłam to, czego się nie suszy i wysuszyłam resztę- zameldowała w piątek wieczorem, po moim powrocie.
- Dzięki- ucieszyłam się szczerze i po kolacji zabrałam do wyjmowania (gdyż w swoim kurzodomowym sprycie doszłam do tego, że szybko wyjęte i ładnie złożone pranie, nie wymaga prasowania!!!) i cóż ja tam znalazłam? Trzy pary moich najcieplejszych skarpet w rozmiarze... kiedyś 38, dzisiaj matkoboskoktotozałożyinaco.
Zima się zaraz skończy, może nie będą mi już potrzebne, bo Oni nie przestaną podbierać mi tej buławy, a ja to uwielbiam, nawet po drobnym potknięciu ;o)))
P.S.
Jutro kolejna odsłona w sądzie- jeżeli ktoś jeszcze pamięta, że Anioł u dołu bloga pojawił się w celu pomocy. I... tak ostatnia rozprawa odbyła się w lipcu ubiegłego roku.
środa, 20 lutego 2013
Igraszki losu
Wczoraj wychodząc z pobliskiego supermarketu wzięłam z półki ulotkę. Nie dlatego, że maniakalnie szukam promocji, ale ze względu na jej tytuł: 'wiosenne porządki', wydrukowany w kolorze limonki.
- ???- zobaczyłam w oczach rodziny.
- No co!- obruszyłam się nieszczerze, jednocześnie szczerze marząc o wiośnie.
I oto dzisiaj rano, podnosząc rolety w sypialni ujrzałam zadymę, że oko wykol (czy jakoś tak), płaty śniegu, bo przecież nie da się tego nazwać płatkami, o pownierzchni zbliżonej do mojej dłoni, napierdalające w poziomie, czasownik padać nie brzmi wystarczająco dynamicznie, gdyż jest sztorm oraz pobliskie drzewo wali pokłony ołowianemu niebu.
Heh, wiosny mi się zachciało.
Zagram se wiosnę muzycznie, będzie mi mniej głupio.
- ???- zobaczyłam w oczach rodziny.
- No co!- obruszyłam się nieszczerze, jednocześnie szczerze marząc o wiośnie.
I oto dzisiaj rano, podnosząc rolety w sypialni ujrzałam zadymę, że oko wykol (czy jakoś tak), płaty śniegu, bo przecież nie da się tego nazwać płatkami, o pownierzchni zbliżonej do mojej dłoni, napierdalające w poziomie, czasownik padać nie brzmi wystarczająco dynamicznie, gdyż jest sztorm oraz pobliskie drzewo wali pokłony ołowianemu niebu.
Heh, wiosny mi się zachciało.
Zagram se wiosnę muzycznie, będzie mi mniej głupio.
Subskrybuj:
Posty (Atom)