Kiedyś będzie tu spokojnie.
Nie będzie presji czasu.
Nie będzie presji w ogóle.
Bez szaleństwa.
Bez stresu.
Bez gonitwy.
Myśli też.
Teraz jest jakiś rollercoaster.
Zapier... taki, że nie ma czasu załadować.
Jędziemy zaraz na chwilę, ale to nie będzie urlop.
Kuźwa, chciałabym się wyspać.
Usiąść na dupie i zachwycić zachodem słońca.
Albo inną tęczą.
I do tego jesień idzie, gdyż nagle zrobiło się zmino.
A moje buty plażowe stoją w kącie... niepocieszone.
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
piątek, 22 sierpnia 2014
wtorek, 19 sierpnia 2014
Sen
Śniła mi się dzisiaj Mama.
Pierwszy raz.
Stała na balkonie naszego mieszkania, w którym spędziłam całe swoje życie, zanim nie zamieszkałam sama.
Było ciemno, a Mamę oświetlało tylko światło zza placów, z pokoju.
Nie widziałam Jej twarzy.
Po podwórku, pod balkonem, biegał mój pies (nigdy nie biegał sam, był zbyt duży).
Piękna mieszanka wyżła z wilczurem.
Bosman zobaczył mnie i ruszył, żeby się przywitać.
Za nim, z ciemności, ruszył jakiś drugi pies.
Większy.
Nie boję się psów, ale tego nie znałam, więc nie czułam się komfortowo.
Mama zaczęła mówić do niego coś w stylu 'to jest Dreamu, nie ruszaj'.
Pies podbiegł i popatrzył mi w oczy, miał 'roześmiany wzrok' (kto ma psa, wie, o czym piszę), wiedziałam, że nie ma złych zamiarów.
Nadstawił głowę do pogłaskania.
Z drugiej strony łepetynę nadstawił Bubu.
Zaczęłam je oba tarmosić.
Obudziłam się uśmiechnięta.
Nie potrafię odczytywać snów.
Szkoda.
Pierwszy raz.
Stała na balkonie naszego mieszkania, w którym spędziłam całe swoje życie, zanim nie zamieszkałam sama.
Było ciemno, a Mamę oświetlało tylko światło zza placów, z pokoju.
Nie widziałam Jej twarzy.
Po podwórku, pod balkonem, biegał mój pies (nigdy nie biegał sam, był zbyt duży).
Piękna mieszanka wyżła z wilczurem.
Bosman zobaczył mnie i ruszył, żeby się przywitać.
Za nim, z ciemności, ruszył jakiś drugi pies.
Większy.
Nie boję się psów, ale tego nie znałam, więc nie czułam się komfortowo.
Mama zaczęła mówić do niego coś w stylu 'to jest Dreamu, nie ruszaj'.
Pies podbiegł i popatrzył mi w oczy, miał 'roześmiany wzrok' (kto ma psa, wie, o czym piszę), wiedziałam, że nie ma złych zamiarów.
Nadstawił głowę do pogłaskania.
Z drugiej strony łepetynę nadstawił Bubu.
Zaczęłam je oba tarmosić.
Obudziłam się uśmiechnięta.
Nie potrafię odczytywać snów.
Szkoda.
niedziela, 17 sierpnia 2014
Mam dar??? ;DDD
Mój blog stał się megapopularny.
Tak megapopularny, że nie mogę się opędzić przed codzienną dawką kretyńskich komentarzy w języku, co to go znam i lubię, ale niekoniecznie mam potrzebę posługiwać się nim na blogu.
Bardzo dyplomatyczne są to komentarze.
Sprawiające wrażenie, że anonim przeczytał i zrozumiał.
Tu cytat: This page definitely has all the information I needed concerning this subject
and didn't know who to ask.*
Odpowiedziałam na pytania anonima, i uratowałam mu życie, bo go nękały i nie wiedział biedak, kogo zapytać.
Przyszedł do Dreama, a Dream odpowiedziała.
Po polsku!
I zrozumiał.
I poszedł doinformowany i szczęśliwy.
Zacznę wierzyć w swój geniusz, albo cóś.
Mam dar.
Potrafię poinformować każdego i o wszystkim.
Idę pławić się w zachwycie.
P.S.
Zapomniałam dodać jeszcze jedno:
Drogi Anonimie, szkoda Twojego czasu na zostawianie tu codziennej dawki spamu. On się zwyczajnie nie opublikuje. Wiem, że zrozumiałeś, bo przecież rozumiesz wszystko.
P.S. 2
Desper, nie dam znać, bo nie będę miała... dosyć ;)))
* ta strona zdecydowanie zawiera wszystkie informacje, dotyczące tego tematu, których potrzebowałem/łam, a nie wiedziałem/łam, kogo zapytać.
Taka MUZA mi się okazyjnie przyplątała ;)))
Tak megapopularny, że nie mogę się opędzić przed codzienną dawką kretyńskich komentarzy w języku, co to go znam i lubię, ale niekoniecznie mam potrzebę posługiwać się nim na blogu.
Bardzo dyplomatyczne są to komentarze.
Sprawiające wrażenie, że anonim przeczytał i zrozumiał.
Tu cytat: This page definitely has all the information I needed concerning this subject
and didn't know who to ask.*
Odpowiedziałam na pytania anonima, i uratowałam mu życie, bo go nękały i nie wiedział biedak, kogo zapytać.
Przyszedł do Dreama, a Dream odpowiedziała.
Po polsku!
I zrozumiał.
I poszedł doinformowany i szczęśliwy.
Zacznę wierzyć w swój geniusz, albo cóś.
Mam dar.
Potrafię poinformować każdego i o wszystkim.
Idę pławić się w zachwycie.
P.S.
Zapomniałam dodać jeszcze jedno:
Drogi Anonimie, szkoda Twojego czasu na zostawianie tu codziennej dawki spamu. On się zwyczajnie nie opublikuje. Wiem, że zrozumiałeś, bo przecież rozumiesz wszystko.
P.S. 2
Desper, nie dam znać, bo nie będę miała... dosyć ;)))
* ta strona zdecydowanie zawiera wszystkie informacje, dotyczące tego tematu, których potrzebowałem/łam, a nie wiedziałem/łam, kogo zapytać.
Taka MUZA mi się okazyjnie przyplątała ;)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)