co mi tam, powiem to.
A po pierdolnięciu nastała cisza.
Też tak macie?
Coś jebnie z hukiem, a potem ze zdziwieniem patrzycie, jak w dniu następnym świeci słońce.
Szukam pracy.
W Poznaniu.
Nie dla siebie ofkors.
I nie dla Młodej.
Dla Agi.
Miała pracę przez... miesiąc, kurwa!
Państwo zapomnieli Jej powiedzieć, że przed świętami potrzebują jelenia... renifera raczej.
Już po świętach, nie?
No, to tyle w temacie...
Młoda pojechała i nastała cisza jeszcze bardziej głucha (Dlaczego cisza jest głucha? Jest ciszą i dlatego jej nie słychać, a może to my głuchniemy?)
Planów sylwestrowych nie posiadam.
A w zasadzie tak.
Zapalone lampki na choince.
Butelka wina białego.
Muffiny ze szpinakiem i ricottą.
Książki sztuk niepamiętamile i wszystkie jeszcze pachną nowością.
Kilka nowych płyt do przesłuchania.
Święty spokój
Ted spędza Sylwestra w pracy.
Imperatyw świętowania mamy w dupie, jak widać.
Ale Wy się bawcie!
Niech Wam będzie pięknie teraz, jutro i w całym 2016.
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
środa, 30 grudnia 2015
niedziela, 27 grudnia 2015
Już nie potrafię...
Z radością patrzyłam w pierwszy dzień świąt, jak ludzie biegają w samo południe...
Kiedyś, przy tej okazji równie radośnie stukałabym się w czoło.
Wigilia i Boże Narodzenie były wolne od sportu, diety i wszystkiego, co byłoby jakimkolwiek przymusem.
Było leniwie, spokojnie i dobrze.
Było wszystko to, co smaczne... to co uwielbiamy.
Jednak w drugi dzień świąt nie dałam już rady w bezruchu.
Ruszyłam d... się z sofy i po czterdziestu pięciu minutach endorfiny załatwiły wszystko to, czego nie dały rady uczynić pierogi, uszka pieczony karp i makowce.
Nie potrafię się już objadać i czerpać z tego przyjemności.
Się popsułam :D
Potrafię za to odciąć się od virtuświata, co bardzo mnie ucieszyło.
Dzisiejszy powrót wprawił mnie w zdumienie.
Ludzie spędzili święta na fb, blogu, online.
Nie-do-u-wie-rze-nia!
Boją się zostać sam na sam z rodziną?
Ze swoimi myślami?
Potrzebują odskoczni w postaci stałego punktu odniesienia jakim jest ten nierealny?
Gdzieś przeczytałam, że 'sztuką jest odkryć samego siebie i... nie przestraszyć się'.
To, co odkryłam w te święta raczej mnie cieszy.
Potrafię leniuchować.
Nie potrafię już żreć.
Nadal uwielbiam moją rodzinę, bo są porąbani.
To były dobre święta.
Mam nadzieję, że Wasze też były dobre.
Kiedyś, przy tej okazji równie radośnie stukałabym się w czoło.
Wigilia i Boże Narodzenie były wolne od sportu, diety i wszystkiego, co byłoby jakimkolwiek przymusem.
Było leniwie, spokojnie i dobrze.
Było wszystko to, co smaczne... to co uwielbiamy.
Jednak w drugi dzień świąt nie dałam już rady w bezruchu.
Ruszyłam d... się z sofy i po czterdziestu pięciu minutach endorfiny załatwiły wszystko to, czego nie dały rady uczynić pierogi, uszka pieczony karp i makowce.
Nie potrafię się już objadać i czerpać z tego przyjemności.
Się popsułam :D
Potrafię za to odciąć się od virtuświata, co bardzo mnie ucieszyło.
Dzisiejszy powrót wprawił mnie w zdumienie.
Ludzie spędzili święta na fb, blogu, online.
Nie-do-u-wie-rze-nia!
Boją się zostać sam na sam z rodziną?
Ze swoimi myślami?
Potrzebują odskoczni w postaci stałego punktu odniesienia jakim jest ten nierealny?
Gdzieś przeczytałam, że 'sztuką jest odkryć samego siebie i... nie przestraszyć się'.
To, co odkryłam w te święta raczej mnie cieszy.
Potrafię leniuchować.
Nie potrafię już żreć.
Nadal uwielbiam moją rodzinę, bo są porąbani.
To były dobre święta.
Mam nadzieję, że Wasze też były dobre.
środa, 23 grudnia 2015
To już... Ding Dong, Ding Dong! :D
Najpierw MUZA
Cichutko, na paluszkach, w pantofelkach przyszły Święta.
Bez bucirów ciężkich, kożucha i futrzanej czapy...
Ale z zapachem choinki, przypraw korzennych i maku.
Przyszły i przyniosły radość, spokój i tę pewność, że będziemy razem...
Przy wspólnym stole, nakrytym białym obrusem.
Z siankiem pod i opłatkiem na nim.
I nakryciem dodatkowym w tym roku symbolizującym Tych, Którzy Nie Dali Rady Dotrzeć.
Czekającym na Tego, Który Lekko Spóźniony, ale jednak dołączy.
W oczekiwaniu na Tą, Dla Której Pod Naszą Choinką Zawsze Czekają Prezenty.
Takie połatane będą te nasze Święta.
Ale będą nasze.
Będą dobre.
Będą piękne.
I niech Twoje takie będą, ponieważ dobro jest w nas, a magia kolędy dopełni dzieła.
Cichutko, na paluszkach, w pantofelkach przyszły Święta.
Bez bucirów ciężkich, kożucha i futrzanej czapy...
Ale z zapachem choinki, przypraw korzennych i maku.
Przyszły i przyniosły radość, spokój i tę pewność, że będziemy razem...
Przy wspólnym stole, nakrytym białym obrusem.
Z siankiem pod i opłatkiem na nim.
I nakryciem dodatkowym w tym roku symbolizującym Tych, Którzy Nie Dali Rady Dotrzeć.
Czekającym na Tego, Który Lekko Spóźniony, ale jednak dołączy.
W oczekiwaniu na Tą, Dla Której Pod Naszą Choinką Zawsze Czekają Prezenty.
Takie połatane będą te nasze Święta.
Ale będą nasze.
Będą dobre.
Będą piękne.
I niech Twoje takie będą, ponieważ dobro jest w nas, a magia kolędy dopełni dzieła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)