Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

czwartek, 24 maja 2018

Ponieważ nie mogę w tytule umieścić wiązanki pieśni bojowych

nie zaczynam od k... mać w pełnej krasie, a tylko ja wiem, jak bardzo bym chciała.

Nie będzie przyjemnie mimo, że słońce, truskawki i w ogóle zajebiście.

Nie jest zajebiście. Nigdy nie będzie. Bo my, dorośli zjebaliśmy. Na całej linii.
Wychowaliśmy słabe pokolenie. My w ich wieku umieliśmy walczyć.
Braliśmy odpowiedzialność.
Byliśmy zaradni.
A oni?
A oni nie.
A czyja to zasluga?
Kto nie nauczył ich walczyć?
Kto nie pokazał, jak brać odpowiedzialność?
Kto za rękę nie poprowadził ku zaradności?

Wymagaliśmy.
Dobrych ocen.
Dobrego zachowania.
Porządku.

Kurwa!
A gdzie wsparcie?
Gdzie rozmowa?
Gdzie bycie tu i teraz.

Życie to bycie tu i teraz. Reszta to wspomnienia lub wyobrażenia.
Jeżeli nie mają dobrych wspomnień ich głowa zastąpi je wyobrażeniami.
Jakimi?

Piszę MY, ponieważ nikt z nas nie urodził się z patentem na mądrość. Niektórzy jednak zakładają, że mogą czegoś nie wiedzieć. Rozwijają się. Szukają. Sami, albo z dzieckiem. Czasem szukają wsparcia. Nie stoją biernie.

Gdyby ktoś chodząc po Poznaniu znalazł odłamki rozsypanego serducha, znam właścicielkę.
Znowu zbieramy Agę do kupy.
Nie rodzice! My!

A oni, w poczuciu zajebistości, oceniają, każą przemyśleć, wziąć się w garść.
Przepraszam, że jednak nie opanowałam języka.

Nie mam już siły.

wtorek, 22 maja 2018

O rzeczach najważniejszych w języku obcym

Matura ustna z języka obcego zaczyna się od 'pytań na rozgrzewkę', które nie są brane pod uwagę w ocenie końcowej. Mają na celu 'rozluźnienie' egzaminowanego i zapoznanie się sposobem w jaki mówią obie strony.
Trenujemy zatem.
Odpowiedzi na pytania trenujemy.
I poznajemy się dokładniej.
Zaczynamy dostrzegać.
Ważne dla ciebie nie musi być ważne dla mnie.
I odwrotnie.
Ja nie oceniam.
Mnie cieszy każde, z sensem, wypowiedziane zdanie po angielsku.
Ale zaczynam się trochę martwić.
Najważniejszy dla młodych jest 'hajs', kasa musi się zgadzać.
- Jaki byłby twój idealny szef?- pytam.
- Musi być bogaty, bo jak będzie biedny, będzie słabo płacił.
- Co w takim razie jest najważniejszą rzeczą w dorosłym życiu?- brnę w temat.
- No myślałem, że pani wie- pada odpowiedź.
- Ja wiem, a ty wiesz?
- Kasa przecież- pada odpowiedź prawie oburzona.
- No nie...- uderzam z zaskoczenia.
- A niby co? - słyszę kpinę?
- Najważniejszy w życiu jest czas i święty spokój, chłopaku- mówię i widzę w jego oczach dwa ogromne znaki zapytania, kontynuuję zatem- Twoi rodzice mają, jak mówisz 'hajs'. Właśnie kupili nowy samochód. Dokąd nim pojechali, ty mi powiedz.
- No nigdzie, bo pracują.
- A kiedy ostatnio mieli czas dla siebie? Pojechali na basen? Usiedli w słońcu na tarasie? Napili się kawy? Pogadali z tobą i twoją siostrą?
Każde z moich pytań spotykało się z przeczącym potrząśnięciem głową.
- Co im po kasie, kiedy nie mają czasu i świętego spokoju, żeby się nią cieszyć?

Zrozumiał?
Chwilowo pewnie tak.
Ale co potem?
Przecież dla całego świata to jednak 'hajs' jest numerem jeden.

poniedziałek, 14 maja 2018

O braku wyobraźni...

albo o mamwdupuźmie, jak kto woli.

MatkaZ ma przyjaciół, starszych państwa,
bardzo fajnych, aktywnych ludzi.
Podróżują, czytają, spacerują... żyją.
Kilka tygodni temu pani Basia zadzwoniła do mnie i powiedziała, że matrwi się o Zosię, bo ta ciągle się przewraca, za mało chodzi i ogólnie brak jej ruchu. Nie odkryła Ameryki, jak ktoś ma 155 cm wzrostu i waży 72 kilogramy, to nóżki nie noszą.
Pani Basia jednakowoż zaproponowała rozwiązanie. Otóż ma rower stacjonarny, na którym Zosieńka, oglądając swoje ulubione seriale, będzie mogła pedałować. Jest tylko jeden problem, od nich Zosia pomocy nie przyjmie. Liczą na nasze wsparcie  w tym względzie.

Wczoraj spróbowaliśmy...
- Nie, bo mi się nie chce.
- Nie, bo nie lubię.
- Nie, bo nie.
Na pytanie Teda, co będzie, jak w końcu tak upadnie, że się połamie, jak sobie wówczas wyobraża naszą pomoc, skoro teraz nie wyrabiamy się czasowo?- odpowiedziała: 'Jakoś to będzie'!!!
JAKOŚ TO BĘDZIE!!!

Teraz my liczymy na to, że zrobiło jej się przykro i zadzwoni do 'Maciejów' na skargę, a oni nas poprą i zaproponują rower Basi, który umiera z nudów w pokoju gościnnym.

I taka mnie tylko naszła refleksja, że nigdy bym nie powiedziała czegoś takiego Młodej. Nie wiem, jak to nazwać.
Mamwdupuzm mi jedynie przychodzi do głowy, żeby nie powiedzieć kure...