Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

czwartek, 12 lipca 2018

Co nam z nimi walczyć każe?

Zadano mi takie pytanie: dlaczego góry, co nas tam gna, dlaczego męczymy się, zamiast leżeć bykiem.
Otóż leżeć bykiem możemy w domu, na białym piasku jednej z najpiekniejszych plaż w kraju tutejszym (jak mawia Teatr).
Nas niesie pod górę, żeby potem było z górki.
Żeby widoki zapierały dech.
Żeby było inaczej, niż zwykle.


I było.
Na celownik wzięliśmy Góry Stołowe.
W ciągu 10 dni przedreptaliśmy dobrze ponad 100 km.
Spaliliśmy 'milion' kalorii.
Nie przeczytaliśmy żadnej książki, gdyż po przeczytaniu trzech stron zamykały nam się oczy.
Zjedliśmy mnóstwo szarlotek, serników i lodów oraz jeden szczególny tort, ale o tym będzie oddzielna opowieść.
I, co najważniejsze, ani przez moment z nimi nie walczyliśmy. Górom należy się respekt, a od człowieka wymaga się tam zdrowego rozsądku.

Dzisiaj leje.
Ted poszedł do pracy, a ja nadrabiam zaległości czytając (kuźwa!) cztery książki jednocześnie, wszystkie fascynujące.
Oraz zaraz idę do fryzjera pozbyć się części nieogaru, gdyż, za sprawą Młodej, pojawiła się nadzieja  na ogar.
To straszne, po tylu latach dowiedzieć się, że Twoje włosy mają Cię w dupie ponieważ Ty robiłaś wszystko, żeby tak właśnie było.
Przestaję z nimi walczyć, postanowiłam się z nimi dogadać.
Idzie mi średnio, ale mam czas do końca wakacji.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Nefrehotep

Za Wiki: Nefrehotep I- władca starożytnego Egiptu, 22 król XIII dynastii z czasów Drugiego Okresu Przejściowego. Panował prawdopodobnie w latach1705-1694 p.n.e. Był najdtarszym synem Haanchefa- arcykapłana Abydos i Kem.
Nawet nie wiedziałam, że był taki faraon.

Poznałam go kiedy miał 4 miesiące.
Był małą, czarną kulką szczęścia z dużymi uszami i pokręconymi wąsami. 
Jego szlachetna odmiana wymagała szlachetnego imienia, dla nas był jednak Fredziem, kochanym, ciekawskim stworzeniem, amatorem podkradania pustych butelek od mleka i zdobywcą kija od szczotki.
Szturmem podbijał serca każdego, komu pozwolił się przytulić. Przez niego pokochałam małe gryzonie. Z jednego kubka pijaliśmy zieloną herbatę.

Nede wszystko jednak był pierwszym i najważniejszym powodem, dla którego Młoda zaczęła wychodzić z domu, kiedy cokolwiek przestało mieć znaczenie. Trzeba było wyjść do Żabki po świeże owoce i Gerberka dla małego przyjaciela.

Najlepszy terapeuta ma cztery łapki i ogonek.

Teraz nasz mały terapeuta śpi sobie na zawsze, a mnie jest tak chujowo, że nie chce mi się nawet pisać o urlopie, a był zajebisty!

Kuźwa!!!




środa, 4 lipca 2018

Powrót do domu...

też może być przyjemny.
Im bliżej było domu, tym bardziej poprawiała się pogoda.
Wracaliśmy naładowani energią gór i kilku innych miejsc, które udało nam się odwiedzić (o nich napiszę jeszcze, bo warto).
Idąc wieczorem na spacer pomyśleliśmy sobie, że to do nas przyjeżdża się na urlop.
Zaczęło się lato.
Niech będzie piękne.
Leniwie zbieramy się do życia.
Trzeba iść sprawdzić, jaka jest woda w morzu 😉


Dobrego lata Wam życzę, gdziekolwiek je spędzacie.