Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

sobota, 15 września 2018

Młyn mnie wciągnął i przemielił

Pierwszy tydzień pracy za mną.
Przemielona się czuję i wypluta.
Mimo, że wracałam do pracy powłócząc nogami, gdyż bardzo nie chciałam, nie było wcale źle.
Dzieciaki mają fajną energię i nowe cele.
Ja jednak lubię tę robotę.

Gorzej radzę sobie z debilizmem systemu, kolejnymi zmianami nauczycieli, zmianą wymagań i podręczników. Jak można nie skończyć podręcznika z klasy 6 i zabrać się za materiał z 7? Co te dzieciaki mają zrobić? Wstać podczas egzaminu i obwieścić światu 'tego nie potrafię, gdyż moja pani olała 3 ostatnie rozdziały podręcznika'?
Co mają zrobić ci, którzy nie uczą się na boku?
Najbardziej jednak rozwala mnie postawa rodziców, taka bardziej roszczeniowa.

Sms do mnie z 6 września (3 września zaczęliśmy rekrutację) ' Czy godziny zajęć dzieci mogą pozostać takie, jak w ubiegłym roku?'
- A jakie były godziny zajęć w ubiegłym roku? 😉
'Proszę przenieść mojego syna na 16:15, o 18 ma basen'.
- Oczywiście proszę pani, tylko zabiję dziewczynę z 16:15, bo ona się nie zamieni, na 17:30 Alicja ma trening😉
'Proszę znaleźć mojemu synowi drugą osobę do towarzystwa, chcę, żeby miał zajęcia indywidualne, ale koszty są za wysokie'.
- Są jeszcze zajęcia grupowe, zapraszam, wywalimy inne dzieci i nam wyjdą zajęcia indywidualne, za cenę grupowych😉
'Czy zajęcia możemy przenieść na sobotę? Syn ma za dużo zajęć w tygodniu?'
- Ależ oczywiście, jak również na niedzielę, wigilię i trzeciego maja, a zapomniałam o   Nowym Roku😉

Nie chcę pamiętać innych durnych tekstów.
Było ich dużo. Za dużo.
Dobrze, że fazę rekrutacji mamy za sobą.
Teraz powinno być łatwiej.


niedziela, 9 września 2018

No to koniec

... wolności.
Nie będzie spacerów po plaży podczas zachodów słońca.
Treningów, bo taką mam ochotę.
Obiadków gotowanych na świeżo.
I sił na nocne włóczęgi.

To było fajne lato.
Zrobiłam pieszo ponad 400 kilometrów.
Schudłam trochę, ale zaraz to nadrobię.
Zajęłam się własną głową i dupą w kolejności dowolnej.
Przestałam zadowalać wszystkich.

Wracam do pracy, chociaż wcale mi się nie chce.
Reforma edukacji drasnęła też mnie i mój plan zajęć.
Nie wiem, jak to będzie, bo nie wszystkich jeszcze mam ujętych w planie, a większość dzieciaków, nawet tych najmłodszych, kończy zajęcia o 15:15.
Moja doba powinna być bardziej elastyczna.

Wdech, wydech i zaczynam.
Mam nadzieję, że to będzie dobry rok.



sobota, 1 września 2018

Zupełnie nagle...

i niespodziewanie nastał wrzesień.
Po jaką cholerę?- ja się, uprzejmie oczywiście, pytam.
Wspomnienie wakacyjnego nieba niech Was rozgrzeje i dopieści.
Może jeszcze będzie pięknie.
Jak w lipcu i w sierpniu...


                   





Przecież jeszcze nie koniec lata.