poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Takie lato bez lata i dużo się dzieje

Wiem, że u Was jest lato. U mnie nie. Przez ostatnie cztery dni nie pada deszcz, ale temperatura lekko jedynie muska dwudziestkę powyżej. No tak się bawić nie będziemy.
Wynajduję sobie jednakowoż zajęcia i jestem zwyczajnie zmęczona.
Biegam z kijami (bo chodzeniem nie da się tego nazwać😊), spaceruję po plaży, czytam, słucham muzyki, bywam...
Ostatni tydzień to Grechuta Festiwal i mnóstwo spotkań po koncertach. Picie piwa z ludźmi, z którymi warto się napić i dużo śmiechu. Lubię tak.






W końcu też dotarliśmy do Wolina na Festiwal Wikingów i chociaż nie lubię imprez festynowo-masowych, jestem oczarowana pasją z jaką do tematu podchodzą jego uczestnicy. Nagle znaleźliśmy się w XII wieku i przechadzaliśmy się pośród drewnianych chat i białych namiotów i mogliśmy podziwiać lniane stroje i skórzane buty oraz kute dodatki.



Wczoraj nareszcie poczułam lato, ponieważ w lipcu, z racji deszczowo- sztormowej pogody, szerokim kołem omijałam plażę. Jak już jest (lato znaczy), musicie przyznać, że jest pięknie.



Odpoczywam, mam nadzieję, że Wy też.
Jest dobrze oraz zza rogu kamieniem rzuciła karma.
Ubawiłam się, gdyż osobnik, który zarobił mocno nam dokuczył zawodowo, a wiem, że w planach ma dokuczyć nam jeszcze bardziej.
No, to kamień w łeb trochę go uspokoi 😊

_____________________________________________

Pierwsze trzy fotki to fragment spektaklu Arka- Teatru Ósmego Dnia